Norick Bloedorn w końcu przerwał milczenie. Niemiecki żużlowiec przyznał, że jego przyszłość w Toruniu jest niepewna, a kluczowym czynnikiem w podjęciu decyzji będzie zapewnienie regularnych startów. W międzyczasie toczą się zaawansowane negocjacje Torunia z Mathiasem Pollestadem, które mogą wpłynąć na skład młodzieżowy na sezon 2027.
Kluczowe fakty
- Norick Bloedorn nie ma jeszcze podpisanego kontraktu na kolejny sezon i rozważa oferty z innych klubów, w tym z ROW-u Rybnik.
- Toruniu intensywnie negocjuje z Mathiasem Pollestadem, co może ograniczyć miejsce dla Niemca w składzie.
- 22-latek podkreśla, że nie chce walczyć o każdy start – priorytetem jest regularna jazda i rozwój sportowy.
- Zawodnik odniósł się do porównań z Pollestadem, twierdząc, że różnice między nimi są minimalne.
Rozmowy z Toruniem utknęły w martwym punkcie
Bloedorn wyraził rozczarowanie tempem negocjacji. Mimo że klub złożył mu propozycję przedłużenia współpracy, konkretne rozmowy praktycznie się nie toczą.
„Władze klubu nie prowadziły ze mną szczegółowych rozmów o nowym kontrakcie” – powiedział w jednym z wywiadów. To stawia go w trudnej sytuacji. Z jednej strony ma ofertę z Torunia, z drugiej – konkretne propozycje z Metalkas 2. Ekstraligi.
Jednak ambicje 22-latka sięgają wyżej. „PGE Ekstraliga to miejsce, w którym chciałbym być” – deklaruje. Tyle że samo bycie w kadrze czołowego klubu to za mało, jeśli miałby przesiedzieć sezon na ławce.
Pollestad zagrożeniem dla Niemca?
Toruń buduje skład z myślą o dominacji w kolejnych latach. Mathias Pollestad ma być jednym z filarów formacji do 24. roku życia, co naturalnie wypycha Bloedorna z pierwszego planu.
Niemiec nie ma wątpliwości. „Nie uważam, że Pollestad jest zawodnikiem o klasę wyżej ode mnie” – stwierdził, odnosząc się do statystyk. Rzeczywiście, różnice między oboma żużlowcami nie są znaczące, ale w Toruniu widzą w Norwegu większy potencjał długoterminowy.
Bloedorn przyznaje, że obserwuje sygnały płynące z mediów społecznościowych i widzi, w którą stronę zmierza polityka transferowa klubu. Choć deklaruje chęć pozostania, nie zamierza czekać w nieskończoność.
Regularna jazda ważniejsza niż nazwa klubu
Dla młodego Niemca to kluczowy moment w karierze. Po kilku sezonach w PGE Ekstralidze wie, że samo nazwisko w składzie potentata nie wystarczy.
„Najważniejsze jest dla mnie to, żeby być w składzie i jeździć co tydzień” – podkreśla. To zdanie najlepiej oddaje jego priorytety.
Bez regularnych startów trudno o postęp. Bloedorn zdaje sobie z tego sprawę i dlatego nie wyklucza żadnego scenariusza. Decyzję podejmie po sezonie, gdy przeanalizuje wszystkie opcje. ROW Rybnik czeka, Toruń się waha, a czas płynie.
Sytuacja jest dynamiczna i może rozstrzygnąć się dopiero po zakończeniu bieżących rozgrywek. Jedno jest pewne – Bloedorn nie pozwoli, by jego kariera utknęła w martwym punkcie.
Co dalej z Bloedornem?
Władze Torunia deklarują, że pierwszeństwo w rozmowach mają obecni zawodnicy. Równocześnie prowadzą jednak zaawansowane negocjacje z Pollestadem, co stawia te deklaracje pod znakiem zapytania.
Dla Bloedorna kluczowe będzie znalezienie klubu, który zapewni mu regularne starty. Jeśli Toruń nie będzie w stanie tego zapewnić, transfer do 2. Ekstraligi stanie się realną opcją. Rynek jest specyficzny, a zawodników z ambicjami jazdy w elicie nie brakuje. Rozstrzygnięcie tej sytuacji poznamy w najbliższych tygodniach.


Dodaj komentarz