Chris Holder nie kończy kariery. Były mistrz świata wraca na tor mimo kolejnych kontuzji

Dwóch zawodników na motorach żużlowych w wyścigu

Plotki o zakończeniu kariery Chrisa Holdera okazały się przedwczesne. Australijczyk, który w ostatnich latach zmagał się z poważnymi urazami, w sezonie 2026 ponownie wsiadł na motocykl i przygotowuje się do startów w polskiej lidze. Jego stanowisko jest jasne — 36-latek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Choć niektórzy eksperci, w tym Jan Krzystyniak, sugerują, że Holder powinien rozważyć zakończenie kariery, sam zawodnik konsekwentnie podkreśla, że wciąż ma cele do zrealizowania, w tym powrót do cyklu Grand Prix, z którego wypadł w 2018 roku.

Najważniejsze fakty

  • Chris Holder wraca do ścigania po złamaniu obojczyka, trzech żeber i urazie płuc.
  • Były mistrz świata z 2012 roku zamierza walczyć o powrót do cyklu Grand Prix.
  • Australijczyk przyznał, że po kontuzjach miał moment zwątpienia, ale zmienił zdanie.
  • Jan Krzystyniak uważa, że Holder powinien zakończyć karierę ze względu na zdrowie.
  • Sezon 2026 to dla Holdera kolejna próba udowodnienia, że stać go na jazdę na najwyższym poziomie.

Droga przez mękę — kontuzje, które naznaczyły karierę

Kariera Holdera to historia wielkiego talentu przerywanego przez urazy. W przeszłości Australijczyk doznał poważnej kontuzji biodra, miednicy i barku. W 2023 roku doszedł uraz kręgosłupa szyjnego C5, a w sezonie 2026 wracał do formy po złamaniu obojczyka, trzech żeber i uszkodzeniu płuc.

Te problemy zdrowotne sprawiły, że niektórzy obserwatorzy żużla zaczęli zastanawiać się, czy dalsza jazda ma sens. Krzystyniak w rozmowie z WP SportoweFakty stwierdził: "On już wcześniej powinien zakończyć karierę. Źle się patrzy na jego poczynania. Wpływ na to mogły mieć też kontuzje sprzed paru sezonów".

Holder jednak myśli inaczej. Sam przyznał, że po kolejnych urazach "miał już tego dość i chciał z tym wszystkim skończyć". To był jednak tylko chwilowy kryzys. Szybko zmienił zdanie i wrócił do treningów.

Grand Prix wciąż w głowie

Mistrz świata z 2012 roku od 2018 roku nie ma stałego miejsca w cyklu Grand Prix. Wypadł z elity po zajęciu 12. miejsca i od tamtej pory bezskutecznie próbuje wrócić do światowej czołówki.

W 2024 roku Holder jasno zadeklarował: "Nie powiedziałem jeszcze w żużlu ostatniego słowa". Zapowiedział też, że jeśli wróci do wysokiej formy, to "na 100 procent" spróbuje walki o Grand Prix. To odważna deklaracja, biorąc pod uwagę jego dotychczasowe zmagania z kontuzjami oraz niestabilną sytuację w składach ligowych.

Warto pamiętać, że Holder to nie tylko mistrz świata, ale także pięciokrotny mistrz Australii. Jego doświadczenie i umiejętności wciąż mogą być cenne dla klubów, które szukają solidnego punktu w składzie.

Co dalej z Holderem w polskiej lidze?

Po 14 latach spędzonych w Apatorze Toruń, Holder rozstał się z klubem po sezonie 2021. Od tego czasu jego kariera ligowa nie jest już tak stabilna, ale w 2026 roku znów pojawiły się informacje o jego przygotowaniach do startów w Polsce.

Dla Holdera to kluczowy sezon. Jeśli uda mu się utrzymać zdrowie i pokazać przyzwoitą formę, może jeszcze powalczyć o ciekawy kontrakt. Jeśli jednak kolejny raz przytrafi się poważny uraz, temat zakończenia kariery wróci z nową siłą.

Decyzja należy do niego

Chris Holder znalazł się w trudnym momencie kariery. Z jednej strony ma za sobą lata sukcesów i tytuł mistrza świata. Z drugiej — kolejne kontuzje i głosy, że czas zejść ze sceny.

Australijczyk wybrał jednak jazdę. Czy to słuszna decyzja? Odpowiedź przyniosą najbliższe miesiące. Jedno jest pewne — Holder nie zamierza odpuszczać. Fani żużla mogą tylko trzymać kciuki, aby tym razem zdrowie w końcu dopisało.


Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *