Tag: eSpeedway.pl

  • Złoty medal na wyciągnięcie ręki. Belle Vue i Sheffield rozstrzygną brytyjski finał

    Złoty medal na wyciągnięcie ręki. Belle Vue i Sheffield rozstrzygną brytyjski finał

    Belle Vue Aces i Sheffield Tigers zmierzą się dziś w rewanżowym starciu finału SGB Premiership, które wyłoni mistrza Wielkiej Brytanii. Po pierwszym meczu Belle Vue ma czteropunktową przewagę, ale wszystko rozstrzygnie się na National Speedway Stadium w Manchesterze.

    Najważniejsze fakty przed finałem

    • Belle Vue Aces przystępuje do rewanżu z czteropunktową przewagą po zwycięstwie 47:43 na torze Sheffield.
    • Decydujące zawody odbędą się na National Speedway Stadium, macierzystym obiekcie drużyny z Manchesteru.
    • Złoty medal trafi do zespołu, który w dwumeczu zdobędzie więcej punktów.
    • Manchester to miejsce szczególne dla brytyjskiego żużla — reprezentacja zdobyła tam Speedway of Nations w 2021 i 2024 roku.

    Manchester żużlową twierdzą Wielkiej Brytanii

    National Speedway Stadium stał się w ostatnich latach fortecą brytyjskiego żużla. To tam reprezentacja Wielkiej Brytanii zdobyła dwa złote medale Speedway of Nations — w 2021 i 2024 roku. Ten drugi triumf był jedenastym złotem w historii drużynowych mistrzostw świata w wykonaniu Brytyjczyków. W tabeli medalowej Wielka Brytania zajmuje trzecie miejsce z 37 krążkami, za Polską (35 medali, w tym 14 złotych) i Danią.

    Dziś National Speedway Stadium nie będzie jednak areną reprezentacyjną. To klubowy finał, który elektryzuje fanów na Wyspach.

    Belle Vue bliżej złota, ale Sheffield nie składa broni

    Cztery punkty przewagi to solidny wynik pierwszego meczu, zwłaszcza że został wywalczony na trudnym terenie. Belle Vue pokazało w Sheffield charakter, wygrywając 47:43.

    Jednak finał to dwumecz. Wystarczy jeden słabszy bieg, defekt czy taśma, by przewaga stopniała. Sheffield Tigers mają w składzie zawodników, którzy potrafią odwrócić losy rywalizacji i z pewnością nie przyjechali do Manchesteru na wycieczkę.

    Tor w Manchesterze sprzyja gospodarzom. Belle Vue zna go doskonale, co może okazać się decydujące.

    Brytyjski żużel w cieniu polskich gwiazd

    Brytyjski żużel w cieniu polskich gwiazd
    Źródło: v.wpimg.pl

    Sezon 2026 był wyjątkowy dla brytyjskiego speedwaya także na arenie międzynarodowej. Robert Lambert został indywidualnym mistrzem świata, wyprzedzając w klasyfikacji generalnej Bartosza Zmarzlika.

    Lambert to przykład zawodnika, który łączy starty w lidze brytyjskiej z rywalizacją na najwyższym poziomie — w Grand Prix i Drużynowym Pucharze Świata. W tegorocznym finale DPŚ reprezentacja Wielkiej Brytanii w składzie z Lambertem, Charlesem Wrightem, Adamem Ellisem, Leonem Flintem i Tomem Brennanem zdobyła 23 punkty.

    Sukcesy indywidualne i reprezentacyjne przekładają się na zainteresowanie ligą. Finał Belle Vue z Sheffield to zwieńczenie sezonu, w którym brytyjski żużel wyraźnie zaznaczył swoją obecność w Europie.

    Kto sięgnie po złoto?

    Odpowiedź poznamy jeszcze dziś wieczorem. Belle Vue ma przewagę — zarówno punktową, jak i własnego toru. Jednak żużel nie znosi pewniaków. Sheffield na pewno rzuci wszystko na jedną szalę.

    Złoty medal SGB Premiership to nie tylko prestiż. W sezonie, gdy brytyjska reprezentacja święci triumfy, a brytyjski zawodnik jest mistrzem świata, tytuł klubowy nabiera dodatkowego znaczenia. Zwycięzca finału zostanie zapamiętany jako część wyjątkowego roku dla brytyjskiego speedwaya.


    Źródła

  • Sobota pełna żużlowych emocji: brąz PGE Ekstraligi, baraże i pożegnanie Woffindena

    Sobota pełna żużlowych emocji: brąz PGE Ekstraligi, baraże i pożegnanie Woffindena

    Pierwsza sobota października 2026 roku przyniesie kibicom speedwaya intensywny dzień – polskie ligi rozstrzygną dwie istotne kwestie, a w angielskim Northampton odbędzie się turniej pożegnalny trzykrotnego mistrza świata Taia Woffindena. W PGE Ekstralidze poznamy brązowego medalistę, natomiast w Metalkas 2. Ekstralidze dowiemy się, kto opuści zaplecze elity. O godzinie 19:00 czasu polskiego rozpocznie się wydarzenie dedykowane zawodnikowi, który przez lata dominował na światowych torach.

    Kluczowe wydarzenia żużlowej soboty

    • Brązowy medal PGE Ekstraligi zostanie rozstrzygnięty w meczu rewanżowym, który zakończy sezon na podium najwyższej klasy rozgrywkowej.
    • Metalkas 2. Ekstraliga wyłoni spadkowicza – stawka drugiego spotkania jest ogromna dla obu drużyn walczących o pozostanie w lidze.
    • Tai Woffinden oficjalnie kończy karierę; w Northampton odbędzie się jego turniej pożegnalny z udziałem gwiazd światowego speedwaya.
    • Trzy tytuły mistrza świata (2013, 2015, 2018) to część dorobku Brytyjczyka, który latem 2026 ogłosił decyzję o zakończeniu kariery.

    Ostatnie ligowe akordy w Polsce

    To koniec krajowego sezonu drużynowego. Po emocjonujących tygodniach rywalizacji nadszedł czas na podsumowanie – i to w dwóch kluczowych miejscach tabeli. Rewanże zaplanowane na sobotę nie pozostawiają miejsca na błędy. W PGE Ekstralidze dwa zespoły powalczą o brązowy medal. Pierwsze mecze pokazały, że różnice punktowe są minimalne, więc kibiców czeka zacięta batalia do ostatniego biegu.

    W Metalkas 2. Ekstralidze presja jest jeszcze większa. Drużyna, która przegra dwumecz, spadnie poziom niżej, tracąc szansę na jazdę wśród najlepszych. Dla wielu zawodników to również indywidualna walka o przyszłoroczne kontrakty, ponieważ degradacja klubu często oznacza konieczność szukania nowego zespołu.

    Oba wydarzenia pokrywają się czasowo z międzynarodowym akcentem soboty, co sprawia, że fani żużla będą mieli pełne ręce roboty przy śledzeniu wyników. Niezależnie od klubowych sympatii, ten dzień zapisze się w kalendarzu jako intensywne zakończenie ligowych zmagań w Polsce.

    Tai Woffinden – pożegnanie legendy

    Równolegle do polskich rozstrzygnięć, o 19:00 w Northampton rozpocznie się turniej poświęcony Taiowi Woffindenowi. Brytyjczyk zdecydował się zakończyć karierę w połowie 2026 roku z powodu nawracających kontuzji. „Powinienem zrobić to lata temu” – przyznał w jednym z ostatnich wywiadów, odnosząc się do fizycznych ograniczeń, które coraz częściej dawały o sobie znać.

    Jego osiągnięcia są imponujące: trzy złote medale indywidualnych mistrzostw świata, liczne triumfy w Grand Prix oraz status jednego z najbardziej rozpoznawalnych żużlowców ostatniej dekady. Woffinden wielokrotnie udowadniał, że potrafi wrócić na szczyt nawet po poważnych urazach. Tym razem jednak organizm powiedział dość.

    Turniej w Northampton ma być nie tylko rywalizacją, ale także hołdem dla zawodnika, który inspirował kolejne pokolenia adeptów czarnego sportu. Organizatorzy zapowiedzieli udział wielu gwiazd, w tym byłych i obecnych rywali Woffindena z torów Grand Prix, a całość będzie miała charakter święta brytyjskiego speedwaya. Dla polskich kibiców dodatkowym smaczkiem będzie możliwość śledzenia transmisji, która pozwoli wrócić wspomnieniami do największych wyczynów „Taia”.

    Sobota, która przejdzie do historii

    Wydarzenia 3 października 2026 roku łączą wątki klubowe i indywidualne: walkę o medal, baraże o przyszłość oraz pożegnanie Woffindena. Dla polskich drużyn to dzień prawdy, który zdefiniuje nastroje na całą zimową przerwę. Dla Woffindena – zamknięcie rozdziału, z którego będzie dumny.

    Niezależnie od wyników rewanżów w PGE Ekstralidze i Metalkas 2. Ekstralidze, żużlowy świat tego wieczoru zwróci również oczy na Northampton. Choć sportowo brytyjski turniej nie wpływa na tabelę, to emocjonalnie ma ogromne znaczenie – to pożegnanie ikony speedwaya, który na torze zostawił wszystko, łącznie ze zdrowiem.


    Źródła

  • Polska znów bez złota w SGP2! Duńczycy zdominowali mistrzostwa świata juniorów, Przyjemski z brązem

    Polska znów bez złota w SGP2! Duńczycy zdominowali mistrzostwa świata juniorów, Przyjemski z brązem

    Mikkel Andersen zdobył tytuł indywidualnego mistrza świata juniorów, a Polska po raz drugi z rzędu nie zdobyła złotego medalu w cyklu SGP2. Ostatnia runda w Vojens potwierdziła dominację Duńczyków, a Wiktor Przyjemski zakończył rywalizację na trzecim miejscu z 38 punktami.

    Kluczowe fakty z cyklu SGP2

    • Mikkel Andersen zdobył tytuł mistrza świata juniorów, uzyskując łącznie 46 punktów w trzech rundach finałowych.
    • Nicolai Heiselberg zdobył srebrny medal, kończąc wiek młodzieżowca z 39 punktami.
    • Wiktor Przyjemski był jedynym Polakiem na podium, zdobywając brąz mimo opuszczenia jednej rundy z powodu kontuzji.
    • Maksymilian Pawełczak zajął szóste miejsce z 33 punktami, a Kevin Małkiewicz był dziesiąty z 22 punktami.
    • Polska nie zdobyła złota w SGP2 po raz pierwszy od lat 2007–2010, kiedy to dwa razy z rzędu triumfowali Emil Sajfutdinow i Darcy Ward.

    Duński festiwal w Vojens – Andersen i Heiselberg na szczycie

    Mikkel Andersen, mający 18 lat, od początku sezonu był najrówniejszym zawodnikiem. Po pierwszej rundzie miał już 18 punktów, a w drugiej zdobył pełną pulę – 20 punktów. W finale w Vojens zdobył 8 punktów, co wystarczyło do zdobycia złota.

    Nicolai Heiselberg poprawiał swoje wyniki z każdą rundą – od 6 punktów w pierwszej, przez 16 w drugiej, aż po zwycięstwo w Vojens z maksymalną zdobyczą 20 punktów. Dzięki temu zdobył srebrny medal, kończąc karierę w kategorii juniora w wielkim stylu.

    Ubiegłoroczny mistrz Nazar Parnicki nie zakwalifikował się do tegorocznego cyklu. W Vojens triumfował w jednodniowym turnieju SGP2, zdobywając 20 punktów, co pokazuje, jak zmienna jest rywalizacja młodzieżowców na światowym poziomie.

    Przyjemski znów na podium, ale bez upragnionego złota

    Wiktor Przyjemski to obecnie najbardziej utytułowany polski junior w stawce SGP2. Brąz zdobyty w tym roku dołącza do jego kolekcji, w której znajdują się już złoto i srebro z młodzieżowych mistrzostw świata. W 2025 roku zdobył srebro z 42 punktami, przegrywając z Nazarem Parnickim. W tym roku stracił do Andersena 8 punktów, a kluczowa była jego absencja w jednej rundzie z powodu kontuzji.

    Mimo to 38 punktów i trzecie miejsce w końcowej tabeli to sukces, zwłaszcza że w finale w Vojens Przyjemski zdobył 18 punktów, wyraźnie przewyższając pozostałych Polaków. Kończy wiek juniora z trzema medalami IMŚJ, co jest osiągnięciem godnym uznania, choć oczekiwania w Polsce były większe.

    Reszta Polaków daleko od czołówki

    Reszta Polaków daleko od czołówki
    Źródło: v.wpimg.pl

    Poza Przyjemskim, żaden z Polaków nie miał realnych szans na medale. Maksymilian Pawełczak zakończył sezon na szóstym miejscu z 33 punktami, ale brakowało mu regularności. Kevin Małkiewicz zajął dziesiątą pozycję z 22 punktami, Antoni Mencel był dwunasty z 19 punktami, a pozostali – Kacper Halkiewicz, Antoni Kawczyński i Radosław Kowalski – wystąpili sporadycznie.

    To pokazuje, że polski żużel juniorski ma solidną bazę, z siedmioma reprezentantami w stawce, ale brakuje zawodnika, który mógłby realnie zagrozić duńskiej czy australijskiej czołówce przez cały sezon.

    Duńska dominacja i koniec polskiej passy

    Duńska dominacja i koniec polskiej passy
    Źródło: v.wpimg.pl

    Ostatni raz Polacy nie zdobyli złotego medalu IMŚJ przez co najmniej dwa lata z rzędu w latach 2007–2010, kiedy to tytuły zdobyli Emil Sajfutdinow i Darcy Ward. Od tego czasu Polacy regularnie sięgali po najwyższe laury, a zawodnicy tacy jak Maciej Janowski, Piotr Pawlicki, Bartosz Zmarzlik czy Wiktor Przyjemski budowali legendę tych rozgrywek.

    Obecnie Duńczycy przejęli inicjatywę. W klasyfikacji końcowej cyklu SGP2 trzech zawodników z Danii znalazło się w czołowej czwórce – Andersen, Heiselberg i William Drejer (35 punktów). Villads Nagel zajął dziewiąte miejsce. Taka dominacja jednego kraju nie zdarzała się od dawna i stawia przed polskim szkoleniem juniorskim poważne pytania o przyszłość.

    Co dalej z polską młodzieżą?

    Sezon SGP2 pokazał, że nawet szeroka reprezentacja w cyklu nie gwarantuje medali. Kontuzje, nierówna forma i brak wyraźnego lidera to wyzwania, przed którymi stoi polski żużel juniorski w nadchodzących latach.


    Źródła

  • Chris Holder nie kończy kariery. Były mistrz świata wraca na tor mimo kolejnych kontuzji

    Chris Holder nie kończy kariery. Były mistrz świata wraca na tor mimo kolejnych kontuzji

    Plotki o zakończeniu kariery Chrisa Holdera okazały się przedwczesne. Australijczyk, który w ostatnich latach zmagał się z poważnymi urazami, w sezonie 2026 ponownie wsiadł na motocykl i przygotowuje się do startów w polskiej lidze. Jego stanowisko jest jasne — 36-latek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

    Choć niektórzy eksperci, w tym Jan Krzystyniak, sugerują, że Holder powinien rozważyć zakończenie kariery, sam zawodnik konsekwentnie podkreśla, że wciąż ma cele do zrealizowania, w tym powrót do cyklu Grand Prix, z którego wypadł w 2018 roku.

    Najważniejsze fakty

    • Chris Holder wraca do ścigania po złamaniu obojczyka, trzech żeber i urazie płuc.
    • Były mistrz świata z 2012 roku zamierza walczyć o powrót do cyklu Grand Prix.
    • Australijczyk przyznał, że po kontuzjach miał moment zwątpienia, ale zmienił zdanie.
    • Jan Krzystyniak uważa, że Holder powinien zakończyć karierę ze względu na zdrowie.
    • Sezon 2026 to dla Holdera kolejna próba udowodnienia, że stać go na jazdę na najwyższym poziomie.

    Droga przez mękę — kontuzje, które naznaczyły karierę

    Kariera Holdera to historia wielkiego talentu przerywanego przez urazy. W przeszłości Australijczyk doznał poważnej kontuzji biodra, miednicy i barku. W 2023 roku doszedł uraz kręgosłupa szyjnego C5, a w sezonie 2026 wracał do formy po złamaniu obojczyka, trzech żeber i uszkodzeniu płuc.

    Te problemy zdrowotne sprawiły, że niektórzy obserwatorzy żużla zaczęli zastanawiać się, czy dalsza jazda ma sens. Krzystyniak w rozmowie z WP SportoweFakty stwierdził: "On już wcześniej powinien zakończyć karierę. Źle się patrzy na jego poczynania. Wpływ na to mogły mieć też kontuzje sprzed paru sezonów".

    Holder jednak myśli inaczej. Sam przyznał, że po kolejnych urazach "miał już tego dość i chciał z tym wszystkim skończyć". To był jednak tylko chwilowy kryzys. Szybko zmienił zdanie i wrócił do treningów.

    Grand Prix wciąż w głowie

    Mistrz świata z 2012 roku od 2018 roku nie ma stałego miejsca w cyklu Grand Prix. Wypadł z elity po zajęciu 12. miejsca i od tamtej pory bezskutecznie próbuje wrócić do światowej czołówki.

    W 2024 roku Holder jasno zadeklarował: "Nie powiedziałem jeszcze w żużlu ostatniego słowa". Zapowiedział też, że jeśli wróci do wysokiej formy, to "na 100 procent" spróbuje walki o Grand Prix. To odważna deklaracja, biorąc pod uwagę jego dotychczasowe zmagania z kontuzjami oraz niestabilną sytuację w składach ligowych.

    Warto pamiętać, że Holder to nie tylko mistrz świata, ale także pięciokrotny mistrz Australii. Jego doświadczenie i umiejętności wciąż mogą być cenne dla klubów, które szukają solidnego punktu w składzie.

    Co dalej z Holderem w polskiej lidze?

    Po 14 latach spędzonych w Apatorze Toruń, Holder rozstał się z klubem po sezonie 2021. Od tego czasu jego kariera ligowa nie jest już tak stabilna, ale w 2026 roku znów pojawiły się informacje o jego przygotowaniach do startów w Polsce.

    Dla Holdera to kluczowy sezon. Jeśli uda mu się utrzymać zdrowie i pokazać przyzwoitą formę, może jeszcze powalczyć o ciekawy kontrakt. Jeśli jednak kolejny raz przytrafi się poważny uraz, temat zakończenia kariery wróci z nową siłą.

    Decyzja należy do niego

    Chris Holder znalazł się w trudnym momencie kariery. Z jednej strony ma za sobą lata sukcesów i tytuł mistrza świata. Z drugiej — kolejne kontuzje i głosy, że czas zejść ze sceny.

    Australijczyk wybrał jednak jazdę. Czy to słuszna decyzja? Odpowiedź przyniosą najbliższe miesiące. Jedno jest pewne — Holder nie zamierza odpuszczać. Fani żużla mogą tylko trzymać kciuki, aby tym razem zdrowie w końcu dopisało.


    Źródła

  • Rezygnacja Zmarzlika ze szwedzkiej ligi wywołuje lawinę komentarzy. „Nie będziemy nikogo przekonywać”

    Rezygnacja Zmarzlika ze szwedzkiej ligi wywołuje lawinę komentarzy. „Nie będziemy nikogo przekonywać”

    Bartosz Zmarzlik ogłosił, że nie będzie startował w szwedzkiej Bauhaus-Ligan od sezonu 2027. Decyzja ta jest związana z nową umową dotyczącą opon, która wejdzie w życie w tych rozgrywkach. Władze szwedzkiego żużla zareagowały na tę informację spokojnie. Przewodniczący Elit Speedway Sverige, Mikael Holmstrand, wyraził, że nie zamierza wywierać presji na pięciokrotnego mistrza świata.

    Kluczowe fakty

    • Zmarzlik poinformował klub Lejonen Gislaved, że nie wystartuje w Szwecji w 2027 roku z powodu nowych przepisów dotyczących opon.
    • Holmstrand zaznaczył, że nie jest zwolennikiem przekonywania zawodników do startów – w lidze powinni jeździć tylko zmotywowani żużlowcy.
    • Nowa umowa oponiarska w Bauhaus-Ligan może wpłynąć na decyzje innych zawodników.
    • Szwedzka strona nie planuje negocjacji z Zmarzlikiem i uszanuje jego wybór, koncentrując się na zawodnikach, którzy chcą rywalizować na nowych zasadach.

    Cios dla szwedzkiej ligi

    Odejście Zmarzlika to poważny cios dla Bauhaus-Ligan. Polak przyciągał na trybuny wielu kibiców, a jego rywalizacje z czołówką szwedzkich torów były jednymi z największych atrakcji sezonu. W barwach Lejonen Gislaved zdobywał regularnie wysokie punkty i był kluczowym zawodnikiem zespołu.

    Decyzja Zmarzlika zapadła po dokładnej analizie konsekwencji nowej umowy oponiarskiej. Choć szczegóły regulaminu nie są jeszcze w pełni znane, środowisko żużlowe spekulowało, że zmiany mogą zniechęcić część zawodników. Nikt jednak nie spodziewał się, że jako pierwszy zareaguje lider światowego rankingu.

    Szwedzi nie zamierzają negocjować

    Holmstrand w rozmowie z WP SportoweFakty przyznał, że spotkał się z Zmarzlikiem 25 sierpnia, ale nie omawiał z nim przyszłorocznych przepisów. Jego słowa wskazują na twardą, ale konsekwentną postawę szwedzkiej centrali.

    – Nie jestem zwolennikiem przekonywania zawodników do startów w Szwecji – ci, którzy tu przyjeżdżają, powinni robić to z własnej woli – powiedział przewodniczący Elit Speedway Sverige.

    To podejście może być zaskakujące, biorąc pod uwagę znaczenie Zmarzlika. Jednak Szwedzi najwyraźniej stawiają na długofalową strategię – wolą stracić gwiazdę niż wprowadzać zmiany, które mogłyby podważyć nowy system oponiarski.

    Efekt domina w europejskich ligach?

    Efekt domina w europejskich ligach?
    Źródło: v.wpimg.pl

    Decyzja Zmarzlika może wywołać efekt domina. Jeśli pięciokrotny mistrz świata uznaje nowy regulamin za nieakceptowalny, inni zawodnicy mogą również wstrzymać się z podpisywaniem kontraktów w Bauhaus-Ligan. Dotyczy to szczególnie żużlowców, którzy, podobnie jak Zmarzlik, startują w kilku ligach i muszą dostosowywać się do różnych przepisów w Polsce, Szwecji czy Danii.

    Warto zauważyć, że temat opon od dawna budzi kontrowersje w światowym żużlu. Różne federacje eksperymentują z nowymi rozwiązaniami, co często prowadzi do konfliktów z zawodnikami przyzwyczajonymi do określonych warunków sprzętowych. Zmarzlik uznał, że zmiany w Szwecji są zbyt daleko idące.

    Co dalej z karierą Polaka?

    Zmarzlik koncentruje się na startach w PGE Ekstralidze, gdzie reprezentuje Orlen Oil Motor Lublin, oraz na cyklu Grand Prix. Jego rezygnacja ze startów w Szwecji oznacza, że kalendarz startowy będzie mniej intensywny, ale nie powinno to negatywnie wpłynąć na jego formę. Polak wielokrotnie udowadniał, że potrafi dobrze planować sezon, a mniejsza liczba lig może nawet przynieść korzyści.

    Jedno jest pewne – temat nowych opon będzie jeszcze długo dyskutowany w środowisku żużlowym. Głos Zmarzlika ma istotne znaczenie w tej debacie i może zachęcić innych do stawiania twardszych warunków. Szwedzka liga ryzykuje, ale wydaje się gotowa ponieść konsekwencje tej decyzji.


    Źródła

  • Wielcy mistrzowie, którym Drużynowy Puchar Świata wciąż się wymyka

    Wielcy mistrzowie, którym Drużynowy Puchar Świata wciąż się wymyka

    Nawet najwybitniejsi żużlowcy w historii nie mogą pochwalić się zwycięstwem w Drużynowym Pucharze Świata. Wśród nich znajdują się przynajmniej trzej indywidualni mistrzowie globu. Format rozgrywek, który rozpoczął się w 2001 roku, okazał się dla nich wyjątkowo pechowy, mimo że reprezentowali kraje z bogatymi tradycjami w speedwayu.

    • Jerzy Szczakiel, indywidualny mistrz świata z 1973 roku, nigdy nie zdobył Drużynowego Pucharu Świata w jego współczesnym formacie.
    • Tomasz Gollob i Bartosz Zmarzlik to kolejni polscy mistrzowie świata, którzy nie triumfowali w tym turnieju.
    • Polska jako drużyna zdobyła Drużynowy Puchar Świata aż 9 razy, ale nie zawsze z udziałem swoich największych gwiazd.

    Przekleństwo indywidualnych mistrzów

    Drużynowy Puchar Świata od początku istnienia, czyli od 2001 roku, był areną emocjonujących rozstrzygnięć. Polska reprezentacja należy do najbardziej utytułowanych w tej rywalizacji, zdobywając trofeum w latach 2005, 2007, 2009, 2010, 2011, 2013, 2016, 2017 oraz 2023. Mimo to niektórzy nasi indywidualni mistrzowie świata pozostają bez złota w tej imprezie.

    Jerzy Szczakiel, który w 1973 roku zdobył tytuł najlepszego zawodnika globu, startował w czasach przed wprowadzeniem Drużynowego Pucharu Świata. Gdy FIM wprowadziło nową formułę drużynową, jego kariera dobiegała już końca, dlatego nigdy nie miał okazji walczyć o to trofeum w obecnym kształcie.

    Tomasz Gollob, mistrz świata z 2010 roku, wielokrotnie reprezentował Polskę w Drużynowym Pucharze Świata. Choć Biało-Czerwoni triumfowali w tym okresie, to w edycjach z jego udziałem często brakowało tego ostatniego kroku. Kontuzje lub decyzje taktyczne eliminowały go z kluczowych biegów finałowych.

    Zmarzlik i współczesna era

    Bartosz Zmarzlik, czterokrotny mistrz świata z lat 2019–2023, również nie zdobył złota Drużynowego Pucharu Świata. Co ciekawe, zdobywał tytuł drużynowy w ramach Speedway of Nations – formatu par, który w latach 2018–2022 zastąpił Drużynowy Puchar Świata. Jednak to trofeum z prawdziwego Drużynowego Pucharu Świata wciąż pozostaje poza jego zasięgiem.

    Powodów jest kilka. Polska wygrała Drużynowy Puchar Świata w 2023 roku, ale wówczas skład nie obejmował Zmarzlika – selekcjoner postawił na inną konfigurację. Dodatkowo, format turnieju, rozgrywanego co trzy lata, sprawia, że okazji do triumfu jest znacznie mniej niż w corocznych mistrzostwach indywidualnych.

    Klątwa czy splot okoliczności?

    Wielu kibiców żużla mówi o swoistej klątwie Drużynowego Pucharu Świata wobec największych gwiazd. Statystyki jednak pokazują, że to raczej efekt specyfiki rywalizacji drużynowej – potrzeba czterech równo dysponowanych zawodników, a nie tylko jednego lidera. Kontuzje, taktyka, a nawet pogoda mogą przekreślić szanse nawet najmocniejszej ekipy.

    Warto przypomnieć, że podobny los spotkał także legendy z innych krajów. Australijczyk Jason Crump czy Duńczyk Nicki Pedersen, mimo indywidualnych tytułów, nie zawsze kończyli Drużynowy Puchar Świata ze złotem. To potwierdza, że drużynówka rządzi się swoimi prawami i bywa bezlitosna nawet dla największych.

    Przyszłość przed polskimi mistrzami

    Bartosz Zmarzlik ma jeszcze szansę na przełamanie tej niemocy. Kolejna edycja Drużynowego Pucharu Świata odbędzie się w 2026 roku, a Polska znów będzie jednym z faworytów. Jeśli zdrowie dopisze, a selekcjoner postawi na sprawdzony skład, może w końcu Zmarzlik dopisze brakujące trofeum do swojej bogatej kolekcji.

    Historia Szczakiela i Golloba przypomina jednak, że w żużlu nic nie jest pewne. Drużynowy Puchar Świata pozostaje jednym z najbardziej wymagających turniejów, a jego zdobycie wymaga nie tylko talentu, ale i sprzyjających okoliczności. Dlatego każdy triumf Biało-Czerwonych w tych rozgrywkach smakuje wyjątkowo – niezależnie od tego, kto akurat stoi na podium.


    Źródła

  • Polacy wracają do lig zagranicznych, a w kraju ruszają zaległe turnieje DMPJ

    Polacy wracają do lig zagranicznych, a w kraju ruszają zaległe turnieje DMPJ

    Środowe popołudnie przyniesie kibicom żużla wiele emocji. W Danii i Szwecji na torach wystąpią polscy zawodnicy, a w Polsce odbędą się trzy zaległe turnieje ćwierćfinałowe Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów. SpeedwayLigaen wraca po tygodniowej przerwie, a zapowiedziane składy potwierdzają udział pięciu Polaków w duńskich meczach. W kraju młode talenty będą walczyć o awans do kolejnej fazy rozgrywek.

    Co warto wiedzieć o żużlowej środzie

    • Dania wznawia rozgrywki SpeedwayLigaen po tygodniu przerwy – zaplanowano cztery mecze 9. kolejki na różnych torach.
    • Pięciu Polaków znalazło się w zapowiedzianych składach drużyn duńskich i szwedzkich na środowe spotkania.
    • Wrocław, Częstochowa i Kraków będą gospodarzami zaległych rund I i II ćwierćfinału DMPJ.
    • Osiem najlepszych zespołów awansuje do półfinału – po środowych zawodach do rozegrania pozostaną jeszcze tylko turnieje w Poznaniu i Pile.
    • Siedmiu Polaków wystąpi w składach Lejonen i Piraterny podczas szwedzkiego starcia.

    SpeedwayLigaen wraca na tory

    Duńska liga po tygodniowym odpoczynku znów dostarczy kibicom solidnej porcji ścigania. W środę rozegrane zostaną cztery spotkania 9. kolejki, a wśród powołanych zawodników nie zabraknie polskich nazwisk. To dobra wiadomość dla fanów, którzy śledzą losy naszych żużlowców na zagranicznych torach.

    Warto jednak zauważyć, że nie w każdym meczu zobaczymy biało-czerwonych. W spotkaniach Holsted i Esbjerga polscy zawodnicy nie pojawią się w zapowiedzianych składach. Mimo to ogólna liczba pięciu Polaków w duńskich drużynach pokazuje, że nasze nazwiska wciąż są cenione w Skandynawii.

    Szwedzka środa z dominacją polskich akcentów

    Sytuacja w lidze szwedzkiej zapowiada się jeszcze ciekawiej. W meczu pomiędzy Lejonen a Piraterną zapowiedziane składy obu ekip zawierają łącznie aż siedmiu Polaków. To rzadko spotykana koncentracja naszych zawodników w jednym ligowym starciu.

    Taka liczba polskich żużlowców w szwedzkiej elicie świadczy o sile naszego szkolenia. Młodzi i doświadczeni zawodnicy regularnie znajdują zatrudnienie za granicą, co przekłada się na ich rozwój sportowy i zdobywanie cennego doświadczenia na różnych torach.

    Młodzieżowe emocje w Polsce

    Równolegle z zagranicznymi występami seniorów, w kraju swoje umiejętności szlifują juniorzy. Środa to dzień zaległych turniejów DMPJ we Wrocławiu, Częstochowie i Krakowie. To rundy I i II ćwierćfinału, które z różnych przyczyn nie odbyły się w pierwotnych terminach.

    Po zakończeniu środowych zmagań do rozegrania pozostaną już tylko turnieje w Poznaniu i Pile. Te wydarzenia zamkną fazę ćwierćfinałową i wyłonią osiem najlepszych zespołów, które awansują do półfinałów. Stawka jest wysoka, a każdy punkt zdobyty na torze może zadecydować o dalszych losach drużyny.

    Sezon w pełnym rozkwicie

    Kalendarz żużlowy nie zwalnia tempa. Równolegle z rywalizacją młodzieżową trwają rozgrywki ligowe w Polsce – od PGE Ekstraligi po Krajową Ligę Żużlową. Środowe turnieje DMPJ to tylko jeden z elementów bogatego terminarza, który w sierpniu osiąga swoje apogeum.

    Dla kibiców to czas intensywnego śledzenia wyników. Jednego dnia można obserwować występy Polaków w Danii i Szwecji, a wieczorem przenieść uwagę na zmagania juniorów we Wrocławiu, Częstochowie czy Krakowie. Taka różnorodność sprawia, że żużlowa środa zapowiada się naprawdę interesująco.


    Źródła

  • Pogrom Belle Vue w Manchesterze – Kurtz i Doyle zmietli Leicester Lions z toru

    Pogrom Belle Vue w Manchesterze – Kurtz i Doyle zmietli Leicester Lions z toru

    Belle Vue Aces w poniedziałkowy wieczór 3 sierpnia pokonało Leicester Lions 61:29 w meczu brytyjskiej Premiership. Gospodarze dominowali przez cały mecz, a kluczowymi zawodnikami byli Kurtz i Doyle.

    Kurtz zakończył zawody z kompletem punktów, a Doyle przegrał tylko z jednym rywalem. Obaj Australijczycy poprowadzili „Asy” do wyraźnego zwycięstwa.

    Kluczowe fakty z Manchesteru

    • Belle Vue Aces wygrało z Leicester Lions 61:29, prowadząc do przerwy różnicą 16 punktów.
    • Kurtz zdobył 12 punktów w czterech startach, nie dając rywalom żadnych szans.
    • Doyle uzyskał 12 punktów z dwoma bonusami, przegrywając jedynie z Ryanem Douglasem.
    • Goście mieli tylko jednego zawodnika z dwucyfrową zdobyczą – Ryan Douglas zdobył 10 punktów.
    • W trzech ostatnich biegach gospodarze zdobyli trzy podwójne zwycięstwa, kończąc mecz z wysokim wynikiem.

    Dominacja od startu do mety

    Już pierwsza seria wyścigów pokazała, kto rządzi na torze w National Speedway Stadium. Belle Vue wyszło na prowadzenie 16:8, a kluczowymi zawodnikami byli Kurtz i Doyle. Gospodarze nie tylko wygrywali, ale robili to w sposób zdecydowany – w pięciu pierwszych wyścigach „Asy” zdobyły komplet punktów.

    Do przerwy wynik wynosił 29:13, co sugerowało, że mecz jest rozstrzygnięty. Gospodarze jednak nie zamierzali zwalniać tempa.

    Nawet po jedenastym wyścigu, gdy wynik wynosił 44:22, Belle Vue zwiększyło przewagę. Trzy ostatnie gonitwy zakończyły się podwójnymi triumfami gospodarzy, w tym pamiętnym biegu piętnastym, gdzie Doyle i Zach Cook pozostawili rywali daleko w tyle.

    Kurtz nie do zatrzymania, Doyle jak profesor

    Kurtz przejechał cztery biegi i za każdym razem był pierwszy na mecie. Jego szybka i równa jazda sprawiła, że rywale mogli jedynie obserwować jego plecy. Kurtz był kluczowym zawodnikiem gospodarzy, zwłaszcza w trzynastej gonitwie, gdzie razem z Doyle’em pokonali Douglasa.

    Doyle również pokazał wysoką formę, zdobywając 12 punktów i dwa bonusy. Jedynym zawodnikiem, który znalazł sposób na Doyle’a, był Douglas w biegu jedenastym. Doświadczenie Doyle’a, zwłaszcza w jeździe z młodszymi kolegami, miało znaczenie na torze.

    Goście bez argumentów

    Leicester Lions przyjechali do Manchesteru bez realnego planu na walkę. Ryan Douglas walczył dzielnie, zdobywając 10 punktów z bonusem, ale poza nim żaden z zawodników „Lisów” nie osiągnął dwucyfrowego wyniku.

    Nick Morris, który w trzecim biegu pokonał Petera Kildemanda, później zniknął z rywalizacji. Sam Masters miał defekt i zdobył tylko jeden punkt. Drew Kemp i bracia Thompson kończyli biegi głównie na ostatnich pozycjach.

    Co dalej z „Asami”?

    Belle Vue Aces umocniło swoją pozycję w czołówce Premiership dzięki temu zwycięstwu, a forma Kurtza i Doyle’a jest obiecująca przed kolejnymi spotkaniami. Gospodarze pokazali, że na własnym torze potrafią dominować, co potwierdza wynik 61 punktów w meczu ligowym.

    Szczególnie pozytywna jest postawa Australijczyków. Kurtz, który niedawno wygrał Grand Prix Wielkiej Brytanii na tym torze, udowodnił, że Manchester mu sprzyja. Doyle potwierdził swoje umiejętności i doświadczenie, będąc pewnym punktem drużyny nawet w trudnych momentach.

    Dla Leicester to wieczór, który warto szybko zapomnieć – jeśli nie poprawią formy na wyjazdach, mogą doświadczyć podobnych porażek w przyszłości.


    Źródła

  • PSŻ Poznań celuje w zatrzymanie Smektały i Douglasa — znamy kulisy rozmów

    PSŻ Poznań celuje w zatrzymanie Smektały i Douglasa — znamy kulisy rozmów

    Hunters PSŻ Poznań intensywnie pracuje nad składem na sezon 2027, a kluczowym celem działaczy jest zatrzymanie dwóch ważnych zawodników — Bartosza Smektały i Ryana Douglasa. Klub ma już jeden podpisany prekontrakt, a drugi może być ogłoszony w najbliższych dniach.

    Co wiemy o planach transferowych PSŻ Poznań?

    • Ryan Douglas ma zapewnione miejsce w składzie na kolejny sezon, co wydaje się pewne.
    • O kontrakty walczą jeszcze Bartosz Smektała, Norick Bloedorn oraz Francis Gusts, jednak Smektała jest priorytetem.
    • Szymon Szlauderbach i Matias Nielsen najprawdopodobniej opuszczą klub — PSŻ Poznań planuje ich zastąpić nowymi zawodnikami.
    • Działacze nawiązali już kilka wstępnych kontaktów w sprawie potencjalnych wzmocnień, a w kuluarach wymienia się Kaia Huckenbecka.

    Smektała i Douglas — duet, na którym oprze się drużyna

    Z informacji z poznańskiego środowiska wynika, że Ryan Douglas osiągnął porozumienie z klubem w sprawie warunków na 2027 rok. Australijczyk od dłuższego czasu sygnalizował, że dobrze czuje się w Poznaniu, więc szybkie porozumienie nie jest zaskoczeniem.

    Sytuacja Bartosza Smektały jest bardziej skomplikowana. Choć PSŻ Poznań chce go zatrzymać, to wiadomo, że zawodnik może otrzymać oferty z innych klubów. Działacze mają nadzieję, że projekt sportowy i rola lidera przekonają go do pozostania. Smektała trafił do PSŻ Poznań w celu odbudowy kariery, co okazało się trafnym posunięciem.

    Bloedorn, Gusts i znaki zapytania

    Przyszłość Noricka Bloedorna i Francisa Gustsa jest mniej pewna. Obaj mają swoje atuty — Bloedorn dobrze spisuje się jako junior, a Gusts potrafi błysnąć w kluczowych momentach. Szanse na zatrzymanie obu zawodników są jednak uzależnione od limitu miejsc i budżetu. PSŻ Poznań będzie musiał podjąć decyzję, na kogo postawić, ponieważ modernizacja składu jest konieczna.

    Sytuacja Szymona Szlauderbacha i Matiasa Nielsena jest inna. Szlauderbach w minionym sezonie zaliczył regres, a Nielsen, mimo przebłysków, nie spełniał oczekiwań na wyjazdach. Klub uznał, że potrzebuje świeżej krwi, więc obaj mogą szukać nowych pracodawców. PSŻ Poznań prowadził już wstępne rozmowy z potencjalnymi następcami.

    Czy Kai Huckenbeck trafi do Poznania?

    Na liście życzeń PSŻ Poznań znajduje się Kai Huckenbeck, ale jego sytuacja jest skomplikowana. Niemiec ma kontrakt z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, a wiele zależy od decyzji bydgoskiego klubu. Jeśli Polonia zdecyduje się go puścić, Poznań zamierza podjąć działania. Na razie jednak to kwestia przyszłości — najpierw trzeba zakończyć sprawy z obecnymi zawodnikami.

    Konferencja i drugi prekontrakt

    Prezes Jakub Kozaczyk zapowiadał, że podczas konferencji prasowej ogłosi podpisanie drugiego prekontraktu na sezon 2027. Pierwszy został już sfinalizowany, choć nazwisko zawodnika wciąż pozostaje tajemnicą. Czy będzie to Smektała, czy może ktoś z zewnątrz? Odpowiedź poznamy wkrótce, ale jedno jest pewne — w Poznaniu nie zamierzają czekać bezczynnie.

    PSŻ Poznań sezon po sezonie udowadnia, że potrafi podejmować mądre decyzje transferowe. Zatrzymanie Aleksandra Łoktajewa w poprzednich latach okazało się trafnym posunięciem, a teraz klub dąży do podobnych decyzji — z naciskiem na stabilizację i stopniowe wzmacnianie składu. Ostateczne decyzje kadrowe powinny zapaść jeszcze przed końcem obecnych rozgrywek, aby zawodnicy mieli czas na spokojne przygotowania do kolejnego sezonu.


    Źródła

  • Rohan Tungate trzecim najstarszym debiutantem w historii Grand Prix

    Rohan Tungate trzecim najstarszym debiutantem w historii Grand Prix

    Rohan Tungate zdobył w sobotę awans do cyklu Grand Prix 2027, co czyni go jednym z najstarszych debiutantów w historii indywidualnych mistrzostw świata, które trwają od 1995 roku. Australijczyk przystąpi do rywalizacji jako 37-latek, co lokuje go na trzecim miejscu w zestawieniu najstarszych pierwszoroczniaków.

    Kluczowe fakty

    • Rohan Tungate awansował do Grand Prix 2027 po zwycięstwie w Grand Prix Challenge w Terenzano, nie oglądając się na rywali.
    • 37 lat w momencie debiutu daje mu trzecie miejsce w historii – za Magnusem Zetterstroemem (39) i Bohumilem Brhelem (38).
    • Zetterstroem był ostatnim tak wiekowym debiutantem – miało to miejsce w sezonie 2010.
    • Czternastym Australijczykiem w gronie stałych uczestników elitarnego cyklu.
    • Grand Prix w Melbourne w 2017 roku było jego jedynym dotychczasowym epizodem w roli rezerwy toru.

    Pewny awans dojrzałego zawodnika

    Zawodnik z Kurri Kurri od początku zmagań we włoskim Terenzano pokazywał, że przyjechał tam z jasnym celem. Po dwóch seriach jako jedyny legitymował się kompletem punktów. Był szybki, pewny siebie i nie pozostawił złudzeń – to on rozdawał karty na torze. Już po czwartej serii mógł świętować upragniony awans.

    Tungate dołącza do wąskiego grona żużlowców, którzy na swój pierwszy pełny sezon w Grand Prix czekali wyjątkowo długo. Historia pokazuje, że nie musi to oznaczać słabego wyniku.

    Magnus Zetterstroem, rekordzista pod względem wieku debiutanta, w sezonie 2010 zajął 13. miejsce. Szwed otarł się o podium podczas zawodów w Pradze, a półfinały w Göteborgu i Vojens tylko potwierdziły, że doświadczenie procentuje.

    Nie tylko wiek robi wrażenie

    Nie tylko wiek robi wrażenie
    Źródło: v.wpimg.pl

    Lista najstarszych debiutantów to grono znanych nazwisk. Na jej czele znajdują się mistrzowie świata – Hans Nielsen rozpoczął zmagania w Grand Prix jako 36-latek i od razu zdobył złoto. Sam Ermolenko w podobnym wieku zdobył brąz.

    Tungate ma świadomość, że trafia do cyklu jako zawodnik dojrzały, ale też świadomy swoich możliwości. Australijczyk zna smak rywalizacji na najwyższym poziomie, choć dotąd tylko w roli gościa. W 2017 roku wystąpił w Grand Prix w Melbourne jako rezerwa toru i już wtedy pokazał, że nie odstaje od światowej czołówki. Teraz wraca jako pełnoprawny uczestnik.

    W zestawieniu najstarszych debiutantów znajdują się także Czesi. Dwóch z nich – Brhel i Kasper – zapisało się w annałach dzięki późnemu wejściu do elity. To pokazuje, że żużel potrafi nagradzać cierpliwość i konsekwencję.

    Sezon 2027 będzie sprawdzianem

    Przed Tungate’em stoi teraz zadanie udowodnienia, że późny debiut nie jest przeszkodą w walce o punkty z młodszymi rywalami. Australijczyk ma za sobą solidne sezony ligowe i reprezentacyjne, więc fundamenty są mocne.

    Rywalizacja w Grand Prix nie wybacza błędów, a stawka z sezonu na sezon staje się coraz bardziej wyrównana. Zetterstroem pokazał, że można zająć miejsce w drugiej dziesiątce i nie przynieść wstydu. Tungate zapewne celuje wyżej.

    Jego historia wpisuje się w szerszy obraz dyscypliny, która – choć kojarzona z młodością i refleksem – nie skreśla nikogo przedwcześnie. Wiek to tylko liczba, zwłaszcza gdy za kierownicą siedzi ktoś tak zdeterminowany jak świeżo upieczony uczestnik Grand Prix.

    Sezon 2027 odpowie na pytanie, czy Tungate powtórzy drogę Nielsena i Ermolenki, czy może podzieli los Brhela, który zajął 22. miejsce. Jedno jest pewne – jego nazwisko już zapisało się w historii.


    Źródła