Wielcy mistrzowie, którym Drużynowy Puchar Świata wciąż się wymyka

Dwóch zawodników na motorach żużlowych w wyścigu

Nawet najwybitniejsi żużlowcy w historii nie mogą pochwalić się zwycięstwem w Drużynowym Pucharze Świata. Wśród nich znajdują się przynajmniej trzej indywidualni mistrzowie globu. Format rozgrywek, który rozpoczął się w 2001 roku, okazał się dla nich wyjątkowo pechowy, mimo że reprezentowali kraje z bogatymi tradycjami w speedwayu.

  • Jerzy Szczakiel, indywidualny mistrz świata z 1973 roku, nigdy nie zdobył Drużynowego Pucharu Świata w jego współczesnym formacie.
  • Tomasz Gollob i Bartosz Zmarzlik to kolejni polscy mistrzowie świata, którzy nie triumfowali w tym turnieju.
  • Polska jako drużyna zdobyła Drużynowy Puchar Świata aż 9 razy, ale nie zawsze z udziałem swoich największych gwiazd.

Przekleństwo indywidualnych mistrzów

Drużynowy Puchar Świata od początku istnienia, czyli od 2001 roku, był areną emocjonujących rozstrzygnięć. Polska reprezentacja należy do najbardziej utytułowanych w tej rywalizacji, zdobywając trofeum w latach 2005, 2007, 2009, 2010, 2011, 2013, 2016, 2017 oraz 2023. Mimo to niektórzy nasi indywidualni mistrzowie świata pozostają bez złota w tej imprezie.

Jerzy Szczakiel, który w 1973 roku zdobył tytuł najlepszego zawodnika globu, startował w czasach przed wprowadzeniem Drużynowego Pucharu Świata. Gdy FIM wprowadziło nową formułę drużynową, jego kariera dobiegała już końca, dlatego nigdy nie miał okazji walczyć o to trofeum w obecnym kształcie.

Tomasz Gollob, mistrz świata z 2010 roku, wielokrotnie reprezentował Polskę w Drużynowym Pucharze Świata. Choć Biało-Czerwoni triumfowali w tym okresie, to w edycjach z jego udziałem często brakowało tego ostatniego kroku. Kontuzje lub decyzje taktyczne eliminowały go z kluczowych biegów finałowych.

Zmarzlik i współczesna era

Bartosz Zmarzlik, czterokrotny mistrz świata z lat 2019–2023, również nie zdobył złota Drużynowego Pucharu Świata. Co ciekawe, zdobywał tytuł drużynowy w ramach Speedway of Nations – formatu par, który w latach 2018–2022 zastąpił Drużynowy Puchar Świata. Jednak to trofeum z prawdziwego Drużynowego Pucharu Świata wciąż pozostaje poza jego zasięgiem.

Powodów jest kilka. Polska wygrała Drużynowy Puchar Świata w 2023 roku, ale wówczas skład nie obejmował Zmarzlika – selekcjoner postawił na inną konfigurację. Dodatkowo, format turnieju, rozgrywanego co trzy lata, sprawia, że okazji do triumfu jest znacznie mniej niż w corocznych mistrzostwach indywidualnych.

Klątwa czy splot okoliczności?

Wielu kibiców żużla mówi o swoistej klątwie Drużynowego Pucharu Świata wobec największych gwiazd. Statystyki jednak pokazują, że to raczej efekt specyfiki rywalizacji drużynowej – potrzeba czterech równo dysponowanych zawodników, a nie tylko jednego lidera. Kontuzje, taktyka, a nawet pogoda mogą przekreślić szanse nawet najmocniejszej ekipy.

Warto przypomnieć, że podobny los spotkał także legendy z innych krajów. Australijczyk Jason Crump czy Duńczyk Nicki Pedersen, mimo indywidualnych tytułów, nie zawsze kończyli Drużynowy Puchar Świata ze złotem. To potwierdza, że drużynówka rządzi się swoimi prawami i bywa bezlitosna nawet dla największych.

Przyszłość przed polskimi mistrzami

Bartosz Zmarzlik ma jeszcze szansę na przełamanie tej niemocy. Kolejna edycja Drużynowego Pucharu Świata odbędzie się w 2026 roku, a Polska znów będzie jednym z faworytów. Jeśli zdrowie dopisze, a selekcjoner postawi na sprawdzony skład, może w końcu Zmarzlik dopisze brakujące trofeum do swojej bogatej kolekcji.

Historia Szczakiela i Golloba przypomina jednak, że w żużlu nic nie jest pewne. Drużynowy Puchar Świata pozostaje jednym z najbardziej wymagających turniejów, a jego zdobycie wymaga nie tylko talentu, ale i sprzyjających okoliczności. Dlatego każdy triumf Biało-Czerwonych w tych rozgrywkach smakuje wyjątkowo – niezależnie od tego, kto akurat stoi na podium.


Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *