Autor: marcin

  • Diabły z Landshut przyjadą na drugi domowy mecz Wybrzeża

    Diabły z Landshut przyjadą na drugi domowy mecz Wybrzeża

    W sobotę, 16 maja 2026 roku, o godzinie 17:00 na Stadionie im. Zbigniewa Podleckiego w Gdańsku odbędzie się drugi domowy mecz Wybrzeża Gdańsk w 1. Lidze Żużlowej. Gospodarze zmierzą się z drużyną Diabły z Landshut. To spotkanie będzie częścią szóstej rundy rozgrywek drugiego poziomu ligowego, w którym Wybrzeże będzie chciało potwierdzić swoją dobrą formę.

    Trener Lech Kędziory wprowadził jedną zmianę w składzie w porównaniu z poprzednim meczem. Goście, którzy niedawno odnieśli zwycięstwo, nie wskazali zawodniczki w składzie, mimo wcześniejszych dyskusji na ten temat. Sędzią głównym spotkania będzie Arkadiusz Kalwasiński.

    Najważniejsze informacje o meczu

    • Termin i miejsce: Spotkanie odbędzie się w sobotę, 16 maja 2026 r., o godz. 17:00 na Stadionie im. Zbigniewa Podleckiego w Gdańsku.
    • Kontekst sportowy: To drugi domowy mecz Wybrzeża w sezonie oraz 6. kolejka 1. Ligi Żużlowej. Gospodarze chcą zdobyć ważne punkty w domowych warunkach.
    • Skład gospodarzy: W zespole Wybrzeża Gdańsk nastąpiła jedna zmiana. Pełna siódemka to: Jacob Thorssell, Krystian Pieszczek, Timo Lahti, Miłosz Wysocki, Tim Soerensen, Kacper Warduliński i Eryk Kamiński.

    Goście szukają dobrego wyniku

    Dla drużyny Diabły z Landshut to ważne spotkanie wyjazdowe. Niemiecki zespół ma za sobą udany występ, w którym zdobyli punkty. To może dodać im pewności siebie przed konfrontacją w Gdańsku. Sytuacja drużyny jest lepsza niż na początku sezonu, a oni z pewnością będą chcieli kontynuować dobrą passę.

    Zespół przyjedzie w mocnym składzie, a na czoło stawki wysunięty będzie doświadczony Szwed Kim Nilsson. Wspierać go będą utalentowani zawodnicy, którzy potrafią stawić opór na każdym torze. Po ostatnim zwycięstwie będą z pewnością głodni kolejnych punktów.

    Jedna roszada w zespole Lecha Kędziory

    Trener Wybrzeża Gdańsk, Lech Kędziory, wprowadził jedną zmianę w składzie. Choć źródła nie precyzują, na kim dokładnie polega ta zmiana, to wskazuje na ciągłe poszukiwanie optymalnej formuły. Kluczowymi zawodnikami gospodarzy będą lider Jacob Thorssell oraz Timo Lahti, który wraca do dobrej dyspozycji. Fin w ostatnich występach pokazał swoją najlepszą formę, co jest korzystne dla zespołu.

    Pełny skład gospodarzy zapowiada się solidnie. Oprócz Thorssella i Lahtiego, na punkty będą liczyli doświadczony Krystian Pieszczek oraz Duńczyk Tim Soerensen. Młodsze talenty – Miłosz Wysocki, Kacper Warduliński i Eryk Kamiński – mają szansę wykazać się przed własną publicznością i realnie wpłynąć na wynik spotkania. Ich rola może być kluczowa w walce o każdy punkt.

    Starcie o ważne punkty w tabeli

    Mecz ma istotne znaczenie dla obu drużyn w kontekście walki o jak najlepsze pozycje w lidze. Dla Wybrzeża Gdańsk to obowiązkowy punkt do zdobycia w domowych warunkach. Dobre wyniki na własnym torze są fundamentem ambicji każdej drużyny, a gdańszczanie chcą potwierdzić swoją formę również nad Bałtykiem. Pozytywny rezultat utrzymałby ich w czołówce tabeli.

    Dla Diabłów z Landshut jest to szansa na zdobycie cennych punktów na wyjeździe. Ostatnie zwycięstwo mogło poprawić morale zespołu. Jeśli uda im się powtórzyć dobry występ, mogą skomplikować plany gospodarzy. W 1. Lidze Żużlowej każdy mecz bywa nieprzewidywalny, a zespoły często dzielą minimalne różnice.

    Prognoza przed meczem

    Patrząc na formę i skład, Wybrzeże Gdańsk wydaje się faworytem spotkania. Drużyna gra na własnym torze i dysponuje składem z dobrym połączeniem doświadczenia i młodości. Kluczowa będzie skuteczność środka stawki oraz wsparcie młodszych zawodników dla liderów.

    Diabły z Landshut nie przyjadą jednak do Gdańska tylko po to, aby odbębnić spotkanie. Mają w zespole kilku utalentowanych żużlowców, którzy mogą sprawić niespodziankę. Ich determinacja po ostatnim zwycięstwie jest dodatkowym motywacyjnym czynnikiem. Mecz zapowiada się na emocjonujące starcie, w którym o zwycięstwie może zadecydować taktyka, dyspozycja dnia i walka o każdy metr toru.


    Źródła

  • Wiktor Przyjemski prowadzi KS Toruń do pierwszego triumfu w DMP Juniorów 2026

    Wiktor Przyjemski prowadzi KS Toruń do pierwszego triumfu w DMP Juniorów 2026

    Klub Sportowy Toruń zakończył swoją passę bez zwycięstw w tegorocznych Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów 2026 po czterech kolejkach. Kluczowym momentem meczu był znakomity występ lidera zespołu, Wiktora Przyjemskiego, który zdobył maksymalne 15 punktów. Dzięki temu torunianie pokonali lokalnego rywala, Abramczyk Polonię Bydgoszcz, odnosząc pierwsze, ważne dla morale zwycięstwo w sezonie 2026.

    Kluczowe punkty meczu

    • Pierwsze zwycięstwo KS Toruń w czwartej kolejce DMP Juniorów 2026.
    • Komplet punktów Wiktora Przyjemskiego, który wygrał wszystkie pięć swoich biegów.
    • Intensywna rywalizacja z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, która utrzymywała napięcie aż do końca.
    • Przełamanie serii torunian po trudnym początku w lidze.

    Postawa Przyjemskiego fundamentem sukcesu

    W zawodach drużynowych, zwłaszcza na poziomie juniorskim, często kluczowy wpływ na wynik ma forma jednego zawodnika. W przypadku KS Toruń w tym meczu był nim Wiktor Przyjemski. Jego zwycięstwo we wszystkich pięciu startach dostarczyło drużynie cennych 15 punktów. Taki wynik w żużlu świadczy o doskonałym zrozumieniu toru, wysokiej koncentracji i determinacji. Przyjemski nie dał przeciwnikom szans, wygrywając każdy swój bieg i stając się poważnym wyzwaniem dla zawodników Polonii. Jego występ był przykładem przywództwa na torze, co dało reszcie zespołu psychologiczne wsparcie.

    Jednak żużel to sport drużynowy. Aby odnieść zwycięstwo, punkty muszą zdobywać również inni zawodnicy. Choć Przyjemski był gwiazdą meczu, kolektywny wysiłek całego zespołu był niezbędny, aby utrzymać przewagę nad silnym zespołem z Bydgoszczy. Każdy punkt zdobyty przez pozostałych zawodników miał ogromne znaczenie, szczególnie gdy Polonia próbowała odrobić straty. To zwycięstwo pokazuje, że choć jednostka może dać impuls, ostateczny sukces zawsze zależy od pracy całego zespołu.

    Historia i młodzieżowa nadzieja Torunia

    Klub z Torunia ma bogatą historię żużlową. Sukcesy seniorów, takie jak mistrzostwo Polski z 2008 roku, są inspiracją dla kolejnych pokoleń. Sekcja juniorska jest naturalnym ogniwem kontynuacji tych tradycji. W DMP Juniorów 2026 kształtują się charaktery przyszłych reprezentantów klubu. Każde zwycięstwo na tym poziomie ma znaczenie zarówno dla tabeli, jak i dla długofalowego projektu szkoleniowego.

    Pierwsze zwycięstwo w sezonie ma również istotne znaczenie psychologiczne. Przełamanie początkowych trudności może uwolnić w zawodnikach pokłady pewności siebie. Dla młodych żużlowców doświadczenie takiego triumfu w zaciętej rywalizacji jest cenną lekcją. Uczy wytrwałości, pokazuje, że systematyczna praca przynosi efekty i wzmacnia więzi w zespole, co jest kluczowe w dalszej części sezonu.

    Znaczenie zwycięstwa w kontekście DMP Juniorów 2026

    Drużynowe Mistrzostwa Polski Juniorów 2026 to ważne rozgrywki w polskim żużlu. Stanowią one istotny sprawdzian umiejętności w rywalizacji zespołowej dla młodych talentów. To tutaj przyszli reprezentanci Ekstraligi uczą się nie tylko szybkiej jazdy, ale także radzenia sobie z presją i odpowiedzialnością za wynik drużyny. Sukces KS Toruń w meczu z drużyną z Bydgoszczy świadczy o dobrej kondycji szkolenia młodzieży w tym klubie.

    Dla kibiców, szczególnie tych wspierających toruński żużel od lat, dobre wyniki juniorów są źródłem optymizmu. Widzą w nich kontynuację tradycji klubu. Obserwowanie przyszłych gwiazd, które mogą w przyszłości bronić barw seniorskiej drużyny, dodaje energii i nadziei na przyszłość.

    Perspektywy po zwycięstwie

    To zwycięstwo powinno stać się ważnym momentem w sezonie KS Toruń. Pokazało zespołowi, że może wygrywać z silnymi rywalami i że ma w składzie zawodnika takiego jak Wiktor Przyjemski, który potrafi wziąć odpowiedzialność w kluczowych momentach. Utrzymanie tego momentum będzie kluczowe. Kolejne mecze w DMP Juniorów 2026 będą testem, czy zespół potrafi wykorzystać to doświadczenie i budować stabilną formę.

    Indywidualny wyczyn Przyjemskiego z pewnością przyciągnie uwagę obserwatorów.

  • Znani są zawodnicy finału Brązowego Kasku. w Grudziądzu powalczy 16 utalentowanych juniorów

    Znani są zawodnicy finału Brązowego Kasku. w Grudziądzu powalczy 16 utalentowanych juniorów

    Poznaliśmy oficjalną listę startową tegorocznego finału Brązowego Kasku. W czwartek, 28 maja 2026 roku, na torze Speedway Arena w Grudziądzu o ten prestiżowy tytuł w kategorii juniorów powalczy 16 utalentowanych zawodników. Wśród nich znajdą się reprezentanci lokalnych klubów oraz aktualni liderzy żużlowej młodzieżówki, dla których start jest szansą na walkę o międzynarodowe trofea. Organizatorzy przedstawili pełną listę zawodników, w tym rezerwowych.

    Kluczowe informacje o finale

    • Termin i miejsce – finał odbędzie się 28 maja (czwartek) na torze GKM Grudziądz.
    • Główna stawka – w zawodach wystartuje 16 utalentowanych juniorów, którzy awansowali z trzech turniejów eliminacyjnych lub mieli zagwarantowany udział.
    • Nagroda – najlepsi zawodnicy wywalczą awans do eliminacji Indywidualnych Mistrzostw Europy do lat 19.

    Lista startowa zapowiada emocjonującą rywalizację. Wśród faworytów znajduje się triumfator ubiegłorocznej edycji Zaplecza Kadry Juniorów, Kacper Mania z Unii Leszno. Jego zwycięstwo w tamtym plebiscycie zapewniło mu bezpośredni awans do finału. Do grona głównych kandydatów do zwycięstwa zalicza się również Bartosza Bańbora i Bartosza Jaworskiego z Motoru Lublin. Jaworski ma szczególne powody, by czuć się pewnie na grudziądzkim torze, ponieważ w zeszłym sezonie zdobył tytuł Indywidualnego Mistrza Europy do lat 19.

    Lokalni faworyci i nadzieje regionu

    Kibice w Grudziądzu szczególnie będą wspierać lokalnych zawodników. Kevin Małkiewicz i Jan Przanowski, reprezentujący Bayersystem GKM Grudziądz, doskonale znają swój tor. Ich doświadczenie i znajomość nawierzchni mogą być kluczowe. O podium powalczy także Maksymilian Pawełczak z Abramczyk Polonii Bydgoszcz, który ma na koncie wicemistrzostwo Polski juniorów (MIMP 2025) oraz drugie miejsce w tegorocznym finale Srebrnego Kasku. Finał Brązowego Kasku to dla niego szansa na pierwszy wielki indywidualny sukces poza Bydgoszczą.

    W stawce znajdują się także inne utalentowane nazwiska. Warto zwrócić uwagę na Kamila Witkowskiego z Poznania, Kacpra Halkiewicza z Częstochowy oraz Nikodema Mikołajczyka z Wrocławia. Każdy z nich ma potencjał, by zaskoczyć i włączyć się do walki o czołowe lokaty. Eliminacje, które odbyły się w Gnieźnie, Krakowie i Opolu, były bardzo wyrównane, co zapowiada otwarty finał.

    Historyczny kontekst i stawka walki

    Brązowy Kask to ważny turniej w żużlowym kalendarzu, będący pomostem między młodzieżową a seniorską rywalizacją. Zwycięzcy tego turnieju często odnoszą sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej. Ostatni finał rozegrany w Grudziądzu miał miejsce w 2019 roku, a jego zwycięzcą był Jakub Miśkowiak, obecnie czołowy zawodnik ekstraligowego Włókniarza Częstochowa.

    Zawodnicy mają także konkretny cel. Finał Brązowego Kasku to oficjalna ścieżka kwalifikacyjna do eliminacji Indywidualnych Mistrzostw Europy do lat 19. Awans na te zawody, zaplanowane na 20 czerwca w Debreczynie i Pilźnie, uzyskają zawodnicy z czołowych miejsc w Grudziądzu. Dodatkowo jeden młodzieżowiec może otrzymać „dziką kartę” od Głównej Komisji Sportu Żużlowego po konsultacjach z trenerem kadry, Stanisławem Chomskim. To dodatkowo motywuje do walki każdego uczestnika.

    Podsumowanie i oczekiwania

    Finał Brązowego Kasku w Grudziądzu zapowiada się znakomicie. Na starcie zobaczymy mieszankę doświadczonych zawodników, lokalnych nadziei oraz utalentowanych debiutantów. Rywalizacja o tytuł oraz miejsca premiowane awansem do ME U19 będzie zacięta i nieprzewidywalna. Kibice mogą spodziewać się emocjonującego widowiska, które pokaże, kto w tym sezonie jest największą nadzieją polskiego speedwaya. Wszystko rozstrzygnie się już za kilkanaście dni nad Wisłą.


    Źródła

  • Toruński tysiąc Lamberta i historyczny rekord Zmarzlika – polski żużel świętuje

    Toruński tysiąc Lamberta i historyczny rekord Zmarzlika – polski żużel świętuje

    Robert Lambert dołączył do grona legend Apatora Toruń, zdobywając ponad 1000 punktów w barwach tego klubu. Brytyjski zawodnik osiągnął ten wynik w piątek, 8 maja, podczas wygranej Torunia nad Stelmetem Falubaz Zielona Góra 54:36. Tego samego wieczoru Bartosz Zmarzlik, grając dla Gezet Stal Gorzów, stał się pierwszym zawodnikiem w XXI wieku, który zdobył ponad 3000 punktów w najwyższej klasie rozgrywkowej.

    Kluczowe fakty z ostatnich kolejek:

    • 1000 punktów dla Torunia – Robert Lambert, kapitan Apatora, zdobył 15 punktów w pięciu startach, osiągając 1000 punktów dla toruńskiego klubu. Jego najszybszy czas dnia wyniósł 59,65 sekundy.
    • Historyczne 3000 Zmarzlika – Bartosz Zmarzlik, reprezentując Gezet Stal Gorzów, zdobył ponad 3000 punktów w PGE Ekstralidze, co czyni go pierwszym żużlowcem od 2000 roku z takim wynikiem.
    • Rekordowa wygrana w Lesznie – Orlen Oil Motor Lublin odniósł najwyższe zwycięstwo w Lesznie w tym stuleciu, pokonując Fogo Unię Leszno 55:35, co było dużym zaskoczeniem w lidze.

    Występ kapitana Apatora

    Mecz w Toruniu był znakomitym występem Roberta Lamberta. Brytyjski zawodnik, który jest częścią zespołu od sezonu 2021, dominował na torze, pięciokrotnie startując z „czystej taśmy” i ustanawiając najszybszy czas wieczoru. Przed tym spotkaniem brakowało mu 11 punktów do osiągnięcia tysiąca. Historyczny moment nadszedł w 13. biegu, kiedy Lambert zapewnił sobie miejsce w historii klubu.

    Tylko dwóch zawodników – Tomasz Gollob i Piotr Protasiewicz – osiągnęło ten wynik wcześniej. Dla 28-letniego Lamberta, który miał trudniejszy początek sezonu, był to ważny i motywujący występ. Mimo wrogich okrzyków części kibiców, które życzyły mu kontuzji, odpowiedział na torze znakomitą jazdą.

    Zmarzlik pisze historię Ekstraligi

    Podczas gdy Toruń świętował sukces Lamberta, Bartosz Zmarzlik na innej arenie dokonał jeszcze większego osiągnięcia. Jako wielokrotny indywidualny mistrz świata, przekroczył barierę 3000 punktów w PGE Ekstralidze. To osiągnięcie podkreśla jego długowieczność i klasę w sporcie.

    Zmarzlik od lat jest kluczowym zawodnikiem w polskiej lidze, a jego statystyki są imponujące. Przekroczenie tej granicy potwierdza, że jest jednym z największych w historii polskiego żużla.

    Zaskoczenie w Lesznie i ligowe konsekwencje

    Zaskoczenie w Lesznie i ligowe konsekwencje
    Źródło: v.wpimg.pl

    Oprócz indywidualnych osiągnięć, ostatnia kolejka przyniosła także niespodziankę drużynową. Orlen Oil Motor Lublin odniósł rekordowe zwycięstwo 55:35 w Lesznie, co jest rzadkim osiągnięciem na wyjeździe. Wynik ten pokazuje, że tegoroczna walka o medale będzie nieprzewidywalna.

    Sukces Lublina zmienia dotychczasową hierarchię i wskazuje, że żadna drużyna nie może czuć się bezpieczna na własnym torze. To dobra wiadomość dla kibiców, którzy mogą spodziewać się emocjonujących zmagań do ostatniego biegu.

    Podsumowanie tygodnia żużlowych rekordów

    Ostatnie dni były świętem dla miłośników żużla. Robert Lambert, wciąż młody zawodnik, zapisał się na stałe w historii swojego klubu, a Bartosz Zmarzlik potwierdził swoją dominację, osiągając wynik, który wydawał się nieosiągalny w obecnych czasach.

    Te indywidualne osiągnięcia, w połączeniu z drużynowym sukcesem w Lesznie, tworzą obraz bardzo ciekawego i konkurencyjnego sezonu. Pokazują, że polska Ekstraliga to arena, na której rodzi się prawdziwa legenda.


    Źródła

  • Włókniarz Częstochowa niepokonany w jedenastych biegach. Szkoda, że trofeum już nie istnieje

    Włókniarz Częstochowa niepokonany w jedenastych biegach. Szkoda, że trofeum już nie istnieje

    Krono-Plast Włókniarz Częstochowa jest liderem w PGE Ekstralidze w jednej, specyficznej klasyfikacji. Po pięciu kolejkach sezonu 2025 zespół zdobył 20 punktów w jedenastych biegach, które są ostatnimi biegami rezerwowymi. Mimo że w ogólnej tabeli drużyna zajmuje dolną połowę stawki, w tej statystyce ma znaczną przewagę nad rywalami. W tym roku nie mogą jednak zdobyć żadnego fizycznego trofeum za to osiągnięcie.

    Najważniejsze fakty:

    • 20 punktów dla Włókniarza – drużyna z Częstochowy prowadzi w klasyfikacji 11. biegów, wyprzedzając drugą w tabeli Fogo Unię Leszno o 3 punkty.
    • Trzykrotne zwycięstwo 5:1 – Włókniarz wygrał ostatni bieg rezerwowy maksymalnym wynikiem trzykrotnie, co znacząco wpłynęło na ich pozycję w tej statystyce.
    • Brakujące trofeum – Klasyfikacja odnosi się do Pucharu im. Stanisława Matuszaka (Puchar Eleven), który był przyznawany za najlepsze 11. biegi, ale w obecnym sezonie nie jest już kontynuowany.

    Miażdżąca przewaga w szczegółowej statystyce

    Klasyfikacja punktów zdobytych w jedenastych biegach, mimo że nieoficjalna, pokazuje siłę końcówki meczów zespołu prowadzonego przez Mariusza Staszewskiego. Z dorobkiem 20 punktów Krono-Plast Włókniarz Częstochowa zajmuje pierwsze miejsce. Fogo Unia Leszno jest tuż za nim z 17 punktami. Kolejne miejsca zajmują ex aequo Orlen Oil Motor Lublin, Betard Sparta Wrocław oraz Stelmet Falubaz Zielona Góra – wszystkie z 14 punktami. To pokazuje, że przewaga Częstochowy jest wyraźna.

    Skąd taka różnica? Kluczowa jest skuteczność w decydujących momentach. Zawodnicy rezerwowi i młodzieżowcy Włókniarza, którzy zazwyczaj startują w końcowej fazie spotkań, wielokrotnie zdobywali cenne punkty bonusowe. Trzykrotne zwycięstwo 5:1 w ostatnim biegu to dowód na ich wysoką efektywność i dobrą pracę taktyczną sztabu.

    Kontrast z pozycją w tabeli ligowej

    Dominacja w jednym elemencie gry kontrastuje z ogólną sytuacją Włókniarza w PGE Ekstralidze. Po rozegranych kolejkach zespół zajmuje 7. miejsce w tabeli z 14 punktami. Bilans bramkowy (+11) również nie jest imponujący.

    Liderami rozgrywek są obecnie Orlen Oil Motor Lublin oraz PRES Grupa Deweloperska Toruń. To oznacza, że mimo znakomitej skuteczności w końcówkach meczów, Częstochowa ma problemy z punktowaniem w kluczowych biegach głównych składów oraz z budowaniem przewagi na wcześniejszych etapach pojedynków. Silna rezerwa i dobre ostatnie biegi nie rekompensują słabszych występów w głównych częściach spotkań.

    Historia Pucharu Eleven i współczesny paradoks

    Historia Pucharu Eleven i współczesny paradoks
    Źródło: v.wpimg.pl

    Sytuacja staje się ironiczna, gdy przypomnimy sobie historię Pucharu Eleven. Trofeum im. Stanisława Matuszaka było przyznawane drużynie, która zdobyła najwięcej punktów w jedenastych biegach w danym sezonie. Konkurs ten towarzyszył transmisjom ligowym w latach 2020-2023.

    Obecnie klasyfikacja ta jest prowadzona jedynie nieoficjalnie, a sam puchar nie jest przyznawany. Gdyby istniał, po pięciu kolejkach to kibice Włókniarza mogliby cieszyć się z jego prowadzenia. To sportowy paradoks – drużyna walczy w dolnej połowie tabeli, ale w jednym, historycznie nagradzanym elemencie, nie ma sobie równych.

    Podsumowanie

    Krono-Plast Włókniarz Częstochowa prezentuje w tym sezonie dwa oblicza. Z jednej strony, średnia forma w głównej części rozgrywek i pozycja w tabeli, która nie satysfakcjonuje ambitnego klubu. Z drugiej – dominacja w ostatnich, rezerwowych biegach, która świadczy o silnym młodzieżowym zapleczu i dobrej pracy taktycznej w końcówkach meczów.

    Niestety, ten atut nie przekłada się na realne trofeum, jakim był Puchar Eleven. Dla kibiców z Częstochowy pozostaje pociecha w postaci świetnych statystyk oraz nadzieja, że znakomita forma w końcówkach meczów przełoży się na lepsze wyniki w całej rywalizacji. W żużlu, gdzie każdy punkt ma znaczenie, umiejętność zdobywania ich na finiszu jest bezcenna, nawet jeśli nie wiąże się już z żadnym pucharem.


    Źródła

  • Marek Cieślak o wypadku Budniaka: Jeśli likwidować żużel, to najpierw kolarstwo

    Marek Cieślak o wypadku Budniaka: Jeśli likwidować żużel, to najpierw kolarstwo

    Makabryczny wypadek Patryka Budniaka podczas meczu Krajowej Ligi Żużlowej w Gnieźnie wywołał dyskusję na temat bezpieczeństwa w ekstremalnym sporcie. Do zdarzenia doszło w niedzielę, 10 maja 2026 roku, kiedy młody zawodnik Startu Gniezno zderzył się z przeciwnikiem, przeleciał przez bandę i spadł z dużej wysokości. W sieci pojawiły się różne opinie, w tym postulaty o zakazie tej dyscypliny.

    Wypadek miał miejsce w 12. biegu spotkania Ultrapur Omega Start Gniezno ze Śląskiem Świętochłowice, które było już rozstrzygnięte. Po zderzeniu Budniak uderzył w dmuchaną bandę z taką siłą, że przeleciał przez nią, zahaczył o metalowy pręt w trybunach i ostatecznie spadł na betonowe podłoże w parku maszyn. Na miejscu wymagana była natychmiastowa reanimacja, a stan zawodnika od samego początku określano jako bardzo ciężki. Został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala w Poznaniu.

    Kluczowe fakty z wypadku i stanu Patryka Budniaka

    • Stan zdrowia: Po przeprowadzonej operacji Patryk Budniak przebywa na OIOM-ie w stanie ciężkim, pod śpiączką farmakologiczną. Lekarze potwierdzili brak poważnych urazów narządów wewnętrznych. Klub apeluje o oddawanie krwi.
    • Reakcja środowiska: W ciągu zaledwie godziny od założenia zbiórki pieniędzy na pomoc dla zawodnika i jego rodziny, żużlowa społeczność przekazała znaczną kwotę, co pokazuje ogromną solidarność w tym środowisku.
    • Kontekst historyczny: Wypadek Budniaka przypomina tragiczne zdarzenia z przeszłości. Krzysztof Cegielski, który sam doświadczył ciężkiego wypadku kończącego jego karierę, odniósł się do obecnej sytuacji, podkreślając ciągłą potrzebę pracy nad bezpieczeństwem w sporcie.

    Żużel to sport ekstremalny, ale nie jedyny

    Wypadek Patryka Budniaka ukazał żużel w jego najgroźniejszym aspekcie, gdy młody zawodnik walczy o życie. Dyskusja powinna koncentrować się na analizie natury sportów wysokiego ryzyka, a nie na emocjonalnych wezwaniach do ich likwidacji.

    Żużel jest ekstremalną dyscypliną. Krytyka skierowana wyłącznie w stronę żużla jest niesprawiedliwa. W innych sportach, takich jak kolarstwo, poważne wypadki są na porządku dziennym, a zawodnicy borykają się z kontuzjami. To nie próba bagatelizowania tragedii, lecz umieszczenie jej w odpowiednim kontekście. Każdy sport motorowy, w którym prędkość i fizyczne ryzyko są nieodłącznym elementem, niesie ze sobą niebezpieczeństwo.

    Solidarność środowiska i praca nad bezpieczeństwem

    Reakcja na tragedię Budniaka pokazała pozytywne oblicze żużlowego świata – ogromną więź i chęć pomocy. Szybko zorganizowana zbiórka, apele klubów i kibiców o oddawanie krwi oraz liczne wyrazy wsparcia dla rodziny zawodnika świadczą o tym, że ta społeczność potrafi się zjednoczyć w trudnych chwilach.

    Solidarność i wyciągnięte wnioski z przeszłych zdarzeń są kluczowe dla przyszłości sportu. Po każdym poważnym wypadku w żużlu toczy się dyskusja o poprawie bezpieczeństwa: o jakości band, konstrukcji i lokalizacji ogrodzeń oraz o wyposażeniu ochronnym zawodników. Pamięć o takich zawodnikach jak Jacek Cegielski czy Patryk Budniak musi napędzać ciągłe usprawnienia. Sport nie może stać w miejscu, a jego organizatorzy mają obowiązek minimalizować ryzyko w miarę możliwości.

    Nie zakazywać, ale rozumieć i usprawniać

    Wypadek Patryka Budniaka jest tragicznym wydarzeniem dla młodego człowieka, jego rodziny i przyjaciół. Dla całego żużla jest bolesnym przypomnieniem o nieodłącznym ryzyku. Jednak postulaty zakazu w reakcji na pojedynczy incydent nie są konstruktywne.

    Prawdziwym wyzwaniem jest uczczenie walki zawodników takich jak Budniak poprzez nieustanną pracę nad poprawą warunków bezpieczeństwa na torach, z jednoczesnym poszanowaniem ich wyboru i pasji. Żużel, podobnie jak kolarstwo, Formuła 1 czy inne dyscypliny, zawsze będzie sportem dla ludzi świadomych ryzyka. Inni powinni wspierać ich pasję, a nie odbierać im możliwości realizacji w jak najbezpieczniejszych warunkach.


    Źródła

  • Daleka droga przede mną. Franciszek Karczewski o walce z kryzysem i powrocie na tor

    Daleka droga przede mną. Franciszek Karczewski o walce z kryzysem i powrocie na tor

    Franciszek Karczewski, młody talent Krono-Plast Włókniarza Częstochowa, mówi o trudnym początku sezonu 2026 oraz przerwie, którą musiał wprowadzić w swoim harmonogramie. Po blisko dwóch tygodniach od zawieszenia występów w seniorskim zespole, 20-letni zawodnik wrócił na tor, startując w rozgrywkach juniorskich, i podzielił się swoimi przemyśleniami na temat tego trudnego okresu w swojej karierze. Jego słowa o "dalekiej drodze" wskazują na świadomość, że odbudowa formy i powrót na szczyt to proces wymagający czasu i cierpliwości.

    W kwietniu sytuacja Karczewskiego była trudna. Młody zawodnik, przed sezonem uznawany za jednego z liderów formacji młodzieżowej częstochowskiego klubu, przeżywał kryzys. Słabe wyniki w sparingach, niepowodzenie w eliminacjach do Srebrnego Kasku oraz brak punktów w lidze skłoniły go do podjęcia radykalnej decyzji. Wspólnie z trenerem Mariuszem Staszewskim zdecydował o czasowym zawieszeniu startów tuż przed meczem PGE Ekstraligi z Orlen Oil Motorem Lublin.

    Kluczowe fakty z ostatnich tygodni Karczewskiego

    • Zawieszenie startów: W kwietniu 2026 roku Franciszek Karczewski zdecydował o przerwie od żużla z powodu słabej formy i wyników na początku sezonu.
    • Powrót po dwóch tygodniach: Po niespełna 14 dniach wznowił rywalizację, jednak na razie w rozgrywkach Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów.
    • Dobre występy w DMPJ: Od momentu powrotu notuje wysokie i regularne zdobycze punktowe w juniorskiej lidze, co wskazuje na stopniową odbudowę pewności siebie i formy.
    • Przyznanie się do problemów: Sam zawodnik przyznaje, że wpadł w dołek, tracąc prędkość i radość z jazdy, co wpłynęło także na jego kondycję psychologiczną.

    Kryzys, który wymagał przerwy

    Karczewski jasno wskazuje przyczyny swojego załamania. W rozmowie przyznaje, że problem narastał od dłuższego czasu. "Wpadłem w dołek. Na wszystkich zawodach, ale i nawet na treningach brakowało mi prędkości. Nie byłem z tego zadowolony, a po czasie siadła także głowa" – wyznał zawodnik. To szczere wyznanie pokazuje, jak psychika wpływa na wyniki w sporcie, szczególnie w tak wymagającym jak żużel.

    Decyzja o zawieszeniu nie była łatwa, ale w tej sytuacji wydawała się konieczna. W jego miejsce w składzie Włókniarza zadebiutował Alan Ciurzyński. Mecz z Lublinem zakończył się porażką gospodarzy, co podkreślało, jak ważnym ogniwem – nawet jako rezerwowy – był Karczewski dla zespołu. Przerwa miała dać młodemu żużlowcowi czas na złapanie oddechu, przegadanie problemów i pracę nad podstawami bez presji ekstraligowych starć.

    Powrót przez starty w lidze juniorskiej

    Strategia okazała się skuteczna. Powrót Karczewskiego nastąpił nie przez drzwi PGE Ekstraligi, a przez rozgrywki DMPJ. To mniejsza presja, znajome środowisko i szansa na stopniowe odbudowywanie wiary w swoje możliwości. Jak sam zauważył po pierwszych startach: "Myślę, że wreszcie coś się ruszyło". Regularne punktowanie w juniorskich pojedynkach jest pierwszym, pozytywnym sygnałem.

    To klasyczna droga powrotu dla zawodnika po kryzysie – najpierw mniej wymagające rozgrywki, zdobycie rutyny i punktów, a potem konfrontacja z najlepszymi. Trenerzy Włókniarza z pewnością bacznie obserwują postępy Franka, mając nadzieję, że wkrótce będzie gotów znów zasilić seniorski skład. Jego powrót do formy jest dla klubu niezwykle ważny, zwłaszcza w kontekście długoterminowego budowania drużyny.

    Perspektywy i daleka droga do celu

    Perspektywy i daleka droga do celu
    Źródło: v.wpimg.pl

    Cytat użyty w tytule – "Daleka droga przede mną" – doskonale oddaje stan ducha Karczewskiego. Jest świadomy, że jedna dobra seria w DMPJ nie oznacza, że problemy zniknęły. Powrót na poziom ekstraligowy wymaga konsekwentnej pracy, serii dobrych startów i odbudowy mentalnej. Młody wiek zawodnika jest jego atutem – ma czas, by przepracować ten trudny okres i wyjść z niego silniejszym.

    Historia zna wiele przypadków żużlowców, którzy przechodzili przez podobne kryzysy na początku kariery. Umiejętność zmierzenia się z porażką, wyciągnięcia wniosków i powolnego, systematycznego powrotu często buduje charakter potrzebny do osiągnięcia sukcesów. Dla kibiców Włókniarza i polskiego żużla Franciszek Karczewski wciąż pozostaje jednym z najbardziej utalentowanych juniorów, a jego obecna walka z samym sobą jest równie ważna, jak rywalizacja na torze.

    Podsumowanie

    Przerwa, którą Franciszek Karczewski sobie zafundował, okazuje się przemyślanym posunięciem. Zawodnik odnalazł radość z jazdy w lidze juniorskiej, a jego wyniki stopniowo idą w górę. Choć do pełni formy i powrotu do składu Krono-Plast Włókniarza pozostała jeszcze długa droga, pierwsze kroki na tej ścieżce zostały już wykonane.


    Źródła

  • Demski znów w ogniu krytyki. Ostre słowa szefa sędziów po meczu włókniarza z Gorzowem

    Demski znów w ogniu krytyki. Ostre słowa szefa sędziów po meczu włókniarza z Gorzowem

    Leszek Demski, szef sędziów żużlowych, skomentował kontrowersje związane z piątą kolejką PGE Ekstraligi w programie "Magazyn PGE Ekstraligi". Jego wypowiedź na temat meczu Włókniarza z Gorzowem została odebrana przez wielu jako krytyka częstochowskiego klubu, co ponownie wzbudziło dyskusję na temat jego roli i sposobu komentowania sytuacji sędziowskich.

    Gdy zapytano go o sytuacje z tego meczu, Demski skrytykował postawę gospodarzy. W jego analizie wskazał na błędy taktyczne i wykonawcze zawodników Włókniarza, które jego zdaniem wpłynęły na przebieg i wynik spotkania. To nie pierwszy raz, gdy jego komentarze dotyczące meczów z udziałem zespołu z Częstochowy wywołują silne emocje.

    Kluczowe punkty analizy Demskiego

    • Ocena meczu Włókniarza. Demski wskazał na decyzje i sytuacje, które przyczyniły się do wysokiej porażki Częstochowy z Gorzowem (31:59).
    • Kontynuacja kontrowersyjnego stylu. Jego wypowiedź wpisuje się w długą listę komentarzy, które są krytyczne wobec decyzji sędziów oraz klubów i zawodników.
    • Reakcje byłych arbitrów. Styl komunikacji Demskiego spotyka się z krytyką ze strony byłych sędziów, którzy zarzucają mu niewłaściwe zachowanie i mieszanie ról.

    Historia krytyki Demskiego

    Mecz Włókniarza z Gorzowem to tylko najnowszy przykład jego kontrowersyjnych wypowiedzi. Leszek Demski od lat jest postacią medialną, a jego bezpośrednie komentarze po meczach stały się stałym elementem żużlowego krajobrazu.

    W przeszłości krytykował także swoich podwładnych. Po meczu Betard Sparty Wrocław z Tauron Włókniarzem stwierdził, że na miejscu sędziego wykluczyłby Daniela Worynę, uznając decyzję za błędną. Podobnie komentował wykluczenie Mateja Žagara w innym spotkaniu, gdzie jego słowa były wymierzone w Arkadiusza Jabłońskiego.

    Szczególnie kontrowersyjna była jego wypowiedź po jednym z meczów w Częstochowie, gdzie zarzuty dotyczące stanu toru zostały przez niego zdementowane. Demski ujawnił, że "przez całe zawody nie było żadnego telefonu odnośnie stanu toru z żadnej ze stron". Jego komentarz, że "jeśli zawodnik nie potrafi podnieść motocykla z toru, to…" został odebrany jako protekcjonalny.

    Krytyka ze środowiska i odpowiedź Demskiego

    Ostre wypowiedzi Demskiego nie pozostają bez echa. Byli arbitrzy, tacy jak Remigiusz Substyk, krytykują jego publiczne komentarze, określając je jako kuriozalne. Substyk podkreślił, że szef sędziów powinien działać dyskretnie, a nie przez media.

    Krytycy wskazują, że jego porównania żużla do ruchu drogowego są nieodpowiednie, ponieważ sport ten opiera się na ryzyku. Demski na krytykę reaguje spokojnie, tłumacząc, że jego celem jest edukacja i wyjaśnianie trudnych decyzji sędziowskich kibicom i dziennikarzom. Twierdzi, że dąży do transparentności i zmiany postrzegania sędziów żużlowych.

    Mimo to, każda jego wypowiedź w "Magazynie PGE Ekstraligi" jest analizowana z uwagą, co sprawia, że stał się nie tylko urzędnikiem, ale także komentatorem. Jego obecność cieszy jednych, a innych irytuje.

    Wnioski: Demski jako element żużlowego spektaklu

    Bez względu na opinie, trudno wyobrazić sobie polski żużel bez komentarzy Leszka Demskiego. Jego osoba stała się integralną częścią dyskursu wokół Ekstraligi. Jego działalność medialna może budować przejrzystość, ale także rodzi pytania o granice między rolą szefa sędziów a eksperta medialnego.

    Ostatnia krytyka skierowana w stronę Włókniarza Częstochowa pokazuje, że jego styl działania się nie zmienia. Demski nie zamierza chować się za biurkiem, woli działać w świetle reflektorów, wiedząc, że każda jego ocena wywoła kontrowersje. Dla kibiców to dodatkowy smaczek sezonu, dla klubów – kolejny element, z którym muszą się liczyć, a dla samego żużla – stałe źródło emocji i tematów do rozmów.


    Źródła

  • Dramatyczny wypadek wstrząsnął światem żużla. Pojawiły się nowe informacje o stanie żużlowca

    Dramatyczny wypadek wstrząsnął światem żużla. Pojawiły się nowe informacje o stanie żużlowca

    Tragiczny wypadek podczas zawodów żużlowych w Wielkiej Brytanii wstrząsnął lokalnym środowiskiem oraz całym światem sportu. Duński żużlowiec Tobias Thomsen doznał poważnych obrażeń w kolizji na torze i obecnie przebywa w szpitalu, gdzie lekarze monitorują jego stan. Po kilku dniach od zdarzenia pojawiły się pierwsze, bardziej konkretne informacje dotyczące jego zdrowia i możliwego powrotu do aktywności sportowej.

    Najważniejsze fakty dotyczące wypadku

    • Kolizja na torze miała miejsce podczas zawodów ligowych w Poole w Wielkiej Brytanii, gdy Thomsen zderzył się z innym zawodnikiem, Lawsonem, który po upadku samodzielnie opuścił tor i został wykluczony z powtórzonego biegu.
    • Stan żużlowca pozostaje stabilny, ale wymaga hospitalizacji i specjalistycznej obserwacji z powodu poważnych obrażeń: złamanie kości udowej, złamania twarzoczaszki wokół oka, trzy złamane żebra, przebicie płuca oraz niewielki krwotok mózgowy.
    • Środowisko żużlowe szybko zareagowało, organizując wsparcie finansowe i moralne dla zawodnika oraz jego rodziny.
    • Dalsze badania są prowadzone w celu określenia pełnego zakresu urazów i opracowania planu rehabilitacji.
    • Wypadek może prowadzić do dodatkowych dyskusji na temat standardów ochrony na torach żużlowych.

    Wypadek, który miał miejsce w minionym weekendzie, przypomniał o ryzyku związanym z tym sportem. Choć żużel ma długą tradycję i ciągle poprawiające się standardy bezpieczeństwa, takie tragiczne momenty pokazują, że ryzyko poważnych kontuzji zawsze istnieje. Zderzenie było na tyle silne, że zawodnik potrzebował natychmiastowej pomocy medycznej.

    Reakcja środowiska i pierwsze informacje o stanie zdrowia

    Po początkowych komunikatach, które podkreślały powagę sytuacji, klub zawodnika oraz lekarze związani z wydarzeniem udostępnili więcej szczegółów. Najważniejsza informacja jest pozytywna – życie żużlowca nie jest zagrożone, a jego podstawowe funkcje życiowe są stabilne.

    Jednak obrażenia, które odniósł, są poważne i wymagają czasu. Proces diagnostyczny jest złożony, a pełna ocena możliwości powrotu do sportu będzie możliwa dopiero po dłuższym okresie intensywnej rehabilitacji i obserwacji. Sam zawodnik na swoim profilu na Facebooku zadeklarował: "Zrobię wszystko, aby wrócić do formy. Chcę dalej startować w wyścigach", jednak jest to definitywnie koniec jego sezonu.

    Środowisko żużlowców, menedżerów i fanów zareagowało mobilizacją. W sieci pojawiły się inicjatywy zbiórkowe na pomoc finansową dla rodziny zawodnika, który na pewno długo nie będzie mógł generować przychodów z sportu. Wielu kolegów z toru publicznie wyrażało wsparcie i solidarność, podkreślając, że takie wypadki dotykają każdego, kto jest związany z tym środowiskiem.

    Dyskusja o bezpieczeństwie w żużlu po tragicznym zdarzeniu

    Każdy dramatyczny incydent na torze staje się punktem wyjścia do trudnej dyskusji o bezpieczeństwie w żużlu. Sport ten, mimo wprowadzania nowoczesnych kombinezonów, kasków i przepisów torowych, pozostaje wymagający fizycznie i niebezpieczny.

    W ostatnich latach wiele federacji, zarówno lokalnych, jak i międzynarodowych (w tym PZM i FIM), wprowadziło dodatkowe regulacje dotyczące standardów kasków oraz procedur medycznych na stadionach. Ten wypadek może być argumentem dla osób lobbujących za bardziej restrykcyjnymi normami.

    Warto również zauważyć, że sami zawodnicy często balansują między potrzebą maksymalnej ochrony a zachowaniem mobilności oraz komfortu podczas jazdy. Każda dodatkowa osłona może wpływać na ergonomię i czucie maszyny, dlatego debata jest zawsze delikatna i wymaga zrozumienia perspektywy żużlowców.

    Co oznacza wypadek dla przyszłości zawodnika?

    Prognozy dotyczące przyszłości duńskiego żużlowca w sporcie są ostrożne, ale sam zawodnik wyraził wolę powrotu. Środowisko sportowe koncentruje się na zapewnieniu mu najlepszej możliwej opieki i spokojnych warunków do zdrowienia.

    Historia żużla zna przypadki zawodników, którzy po poważnych wypadkach wracali na tor i odnosili sukcesy. Niestety, są też przypadki, gdzie kontuzje kończyły kariery. Droga rehabilitacji będzie długa i wymagająca, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Wsparcie rodziny, kolegów i całej społeczności może być kluczowym elementem w tym procesie.

    Dalsze komunikaty dotyczące stanu zdrowia zawodnika powinny pojawiać się w ciągu najbliższych dni. Klub i federacja będą informować o każdym znaczącym kroku w leczeniu. Fani oraz media żużlowe na całym świecie, w tym w Polsce, obserwują tę sytuację z nadzieją na pozytywny rozwój.


    Źródła

  • Duńczycy triumfują w Rzeszowie! Polska ze srebrem w Drużynowych Mistrzostwach Europy

    Duńczycy triumfują w Rzeszowie! Polska ze srebrem w Drużynowych Mistrzostwach Europy

    Reprezentacja Danii zdobyła tytuł drużynowego mistrza Europy na żużlu, pokonując w finale w Rzeszowie broniącą tytułu Polskę. Sukces Duńczyków miał miejsce 9 maja 2026 roku na Stadionie Miejskim Stal, gdzie zgromadziła się licznie polska publiczność. Finał był emocjonujący, a biało-czerwonym zabrakło skuteczności, aby obronić złote medale.

    Finał LOTTO European Team Speedway Championship zgromadził cztery najlepsze drużyny Europy: Polskę, Danię, Szwecję oraz debiutującą Łotwę. Zgodnie z regulaminem, każda drużyna mogła wystawić jednego zawodnika z cyklu Speedway Grand Prix, co wyrównało szanse i umożliwiło młodym talentom zaprezentowanie się. Transmisję na żywo z Rzeszowa prowadziły TVP Sport oraz serwis sport.tvp.pl.

    Kluczowe fakty z finału

    • Zwycięzca: Dania zdobyła złote medale po czterech latach zdobywania srebra.
    • Polska, broniąca tytułu, zdobyła srebro w Drużynowych Mistrzostwach Europy.
    • Szwecja zajęła trzecie miejsce, zdobywając brąz.
    • Łotwa debiutowała w turnieju finałowym.
    • Miejsce rywalizacji: Finał odbył się na Stadionie Miejskim Stal w Rzeszowie.

    Trudna obrona tytułu Polaków

    Polscy żużlowcy, jako obrońcy tytułu, przystąpili do finału w roli faworytów. Atmosfera na stadionie w Rzeszowie była gorąca, a kibice wierzyli w kolejny sukces. Niestety, z biegiem czasu okazało się, że Duńczycy są w znakomitej formie i dysponują silnym składem. Polacy walczyli dzielnie, ale ostatecznie zabrakło im kilku punktów, aby zmienić losy meczu.

    Po zakończeniu rywalizacji w polskiej drużynie panowało rozczarowanie. Zdobycie srebrnego medalu, mimo że jest to ogromne osiągnięcie, nie satysfakcjonowało w pełni zawodników i sztabu, którzy liczyli na złoto. To jednak świadczy o wysokim poziomie Drużynowych Mistrzostw Europy, gdzie o zwycięstwie decydują detale.

    Złote lata dla duńskiego żużla

    Triumf Danii w Rzeszowie to kolejny ważny moment w znakomitym okresie dla duńskiego żużla. W ciągu ostatnich czterech lat drużyna narodowa regularnie stawała na podium, zdobywając srebro. Teraz udało im się przełamać tę passę i sięgnąć po złoto. Ten sukces jest wynikiem dobrze działającej szkółki i konsekwentnej pracy z młodymi zawodnikami, którzy stanowią o sile reprezentacji.

    Duńczycy w Rzeszowie zaprezentowali żużel na najwyższym poziomie – byli szybcy, bezkompromisowi i skuteczni w kluczowych momentach. Ich zwycięstwo było w pełni zasłużone i pokazało, że są drużyną, z którą wszyscy muszą się liczyć.

    Udany debiut Łotyszy i szwedzki brąz

    Warto również docenić występ reprezentacji Łotwy, dla której awans do finału był historycznym osiągnięciem. Choć łotewscy zawodnicy nie zdobyli medalu, ich obecność w tak elitarnym gronie pokazuje, że żużel w krajach bałtyckich rozwija się w dobrym kierunku. Zdobyte doświadczenie z pewnością przyniesie korzyści w przyszłości.

    Brązowy medal Szwecji przypomina o klasie i tradycji skandynawskiego żużla. Mimo nieobecności niektórych gwiazd, Szwedzi zbudowali zgrany i waleczny zespół, który w decydujących biegach o trzecie miejsce okazał się lepszy od Łotyszy.

    Podsumowanie

    Finał Drużynowych Mistrzostw Europy w Rzeszowie dostarczył emocji na najwyższym poziomie. Mimo że polscy kibice opuszczali stadion z poczuciem niedosytu, mieli okazję oglądać znakomite zawody. Złoto dla Danii to ukoronowanie ich starań, a srebro dla Polski potwierdza, że biało-czerwoni wciąż są w czołówce światowego żużla.

    Rzeszów po raz kolejny pokazał, że jest doskonałym gospodarzem wielkich żużlowych wydarzeń. Emocje, walka i nieprzewidywalność do samego końca – to właśnie charakteryzuje Drużynowe Mistrzostwa Europy. Teraz wszyscy zwracają uwagę na kolejne drużynowe potyczki, w tym Speedway of Nations, gdzie Polska z pewnością będzie chciała szybko wrócić do formy po porażce w Rzeszowie.


    Źródła