Mikkel Michelsen zdobył zaledwie 5 punktów w przegranym meczu PGE Ekstraligi z Fogo Unią Leszno, który zakończył się wynikiem 41:49. Po spotkaniu wyraził swoją frustrację, przyznając, że znajduje się w najtrudniejszym momencie swojej kariery i nie potrafi zidentyfikować przyczyny swojej słabej formy. To już kolejny występ 31-latka, w którym nie osiągnął więcej niż osiem punktów w lidze od 19 kwietnia.
Kluczowe fakty
- Michelsen zdobył 5 punktów w meczu z Fogo Unią Leszno, a Toruń przegrał 41:49, tracąc punkt bonusowy.
- Duńczyk przyznał, że próbuje różnych rozwiązań sprzętowych i mentalnych, jednak nic nie przynosi efektu.
- Zawodnik podkreślił, że problem nie leży w braku starań – zespół testuje ustawienia, ale wciąż nie znalazł źródła kłopotów.
- To już kolejny słaby występ lidera torunian, co poważnie komplikuje drużynie walkę o miejsce w fazie play-off.
Frustracja poza kontrolą
Po meczu w Lesznie Michelsen był zdruzgotany. – Nie mam żadnych wymówek, muszę wziąć to na siebie – mówił w Canal+ Sport, cytowany przez WP SportoweFakty. W rozmowie z PoBandzie.com.pl dodał: – Szczerze mówiąc, brakuje mi słów. Nie wiem, co robić. Nie wiem, co się w ogóle teraz dzieje. Próbujemy niemal wszystkiego. Jestem w tej chwili w naprawdę frustrującym miejscu.
Duńczyk nie ukrywał, że jego obecna forma to dla niego szok. – W zeszłym roku wszystko mi sprzyjało. Miałem wrażenie, że nie potrafię popełnić błędu. Teraz czuję, że nawet jeśli wygram start, to i tak mnie za chwilę wyprzedzą – przyznał.
Szczególnie bolesny był dla niego bieg ósmy, w którym po świetnym starcie nagle stracił prędkość. – Byłem szybki przez pół okrążenia, a potem zupełnie zgasłem – opisywał.
Toruń w tarapatach
Słaba postawa Michelsena to poważny problem dla drużyny. Zespół, który przed sezonem był wymieniany w gronie kandydatów do medali, teraz musi martwić się o udział w fazie play-off. Porażka w Lesznie z beniaminkiem i strata punktu bonusowego to sygnał alarmowy.
Michelsen nie szuka wymówek. Wręcz przeciwnie – bierze pełną odpowiedzialność. – To nie wynika z tego, że się nie staramy. Po prostu na ten moment nic nie działa – powiedział.
Problemy zdrowotne i testy bez końca
W tle słabej formy pojawiły się też kłopoty zdrowotne. Niedawno Michelsen miał wypadek w Danii, po którym wrócił do Polski na szczegółowe badania. Pierwsze doniesienia wykluczyły złamania, ale diagnostyka trwała dłużej, co mogło wpłynąć na przygotowania. Sam zawodnik nie łączy jednak swoich wyników z tym zdarzeniem, skupiając się raczej na aspektach sprzętowych i mentalnych.
– Robimy mnóstwo testów i sprawdzamy różne rzeczy, ale to nie wychodzi. Ten rok to jakiś koszmar – podsumował.
Co dalej z Duńczykiem?
Michelsen to doświadczony zawodnik, urodzony 19 sierpnia 1994 roku w Nykøbing Falster. Ma za sobą znakomite sezony i status jednego z najlepszych duńskich żużlowców. Obecny kryzys jest więc tym bardziej zaskakujący. Czy zespół z Torunia znajdzie sposób na pomoc swojemu liderowi?


Dodaj komentarz