Zwycięstwo Leona Madsena w tegorocznym cyklu SEC stworzyło unikalną sytuację dla promotora Speedway Grand Prix. Na sezon 2027 do rozdania będą cztery stałe dzikie karty, ponieważ Madsen już wcześniej zapewnił sobie miejsce w czołowej siódemce. Zwykle przyznawane są trzy stałe dzikie karty, a czwarta jest przyznawana tylko wtedy, gdy mistrz Europy kwalifikuje się również przez SEC i nie ma miejsca z innego klucza.
Najważniejsze fakty
- Leon Madsen jako mistrz Europy uruchamia dodatkową dziką kartę, ponieważ już wcześniej zagwarantował sobie udział w Grand Prix 2027 przez miejsce w czołowej siódemce.
- Jack Holder i Daniel Bewley to główni kandydaci do nominacji po sezonie naznaczonym kontuzjami.
- Jan Kvech, Anders Thomsen i Frederik Jakobsen walczą o czwarte, dodatkowe miejsce.
- W roku 2027 stałe dzikie karty otrzymali Jason Doyle, Max Fricke i Tai Woffinden, ale Fricke awansował już przez lokatę w mistrzostwach, a lista potencjalnych dzikich kart na 2027 wygląda inaczej.
- Bartosz Zmarzlik ma już zapewniony udział w cyklu 2027; Dominik Kubera i Kacper Woryna nie figurują w obecnych potwierdzonych kwalifikacjach na ten sezon.
Dlaczego dzikich kart jest więcej?
Standardowo promotor cyklu Grand Prix przyznaje trzy stałe dzikie karty. Jednak gdy mistrz Europy SEC już wcześniej zapewnił sobie miejsce w stawce, na przykład przez czołową siódemkę, pula rośnie do czterech. Madsen, który znalazł się w top 7, wygrywając SEC, sprawił, że organizatorzy muszą teraz obsadzić dodatkowe miejsce.
To rzadka sytuacja i spore wyzwanie – im więcej kart do rozdania, tym trudniej o sprawiedliwy wybór. Kogoś trzeba będzie pominąć, a każdy z kandydatów ma solidne argumenty.
Kto jest na górze listy?
Jack Holder i Daniel Bewley to nazwiska, które często pojawiają się w dyskusjach jako faworyci do otrzymania nominacji. Obaj stracili znaczną część sezonu przez kontuzje, ale ich umiejętności są niekwestionowane. Holder wracał do formy po długiej przerwie, a Bewley regularnie punktował w GP przed urazem, co świadczy o jego potencjale na stałe miejsce w elicie. Promotor cyklu raczej nie będzie miał wątpliwości – obaj dostaną szansę.
Fredrik Lindgren również pojawia się w kontekście dzikich kart, ale jego sytuacja jest bardziej skomplikowana. Szwed to wciąż klasowy żużlowiec, ale wiek i mniej spektakularny sezon mogą sprawić, że organizatorzy postawią na świeżą krew.
Batalia o czwartą kartę
Czwarte miejsce to otwarta walka między Janem Kvechem, Andersem Thomsenem a Frederikiem Jakobsenem. Kvech ma za sobą sezon, w którym udowodnił, że potrafi rywalizować z najlepszymi, regularnie punktując w kluczowych momentach. Thomsen to solidność i doświadczenie na arenie międzynarodowej, a Jakobsen od lat puka do bram Grand Prix.
Wybór nie będzie łatwy, bo każdy z tej trójki reprezentuje inny styl jazdy i inną historię. Dla Kvecha dodatkowym atutem jest fakt, że jako Czech wnosi do cyklu nowy rynek i kibiców z kraju, który w żużlu rośnie w siłę.
Co z Polakami?

Polscy kibice mogą być spokojni – Bartosz Zmarzlik ma już zapewnione miejsce w stawce na 2027 rok. To silna reprezentacja, która gwarantuje emocje i walkę o najwyższe cele. Zmarzlik wciąż pozostaje punktem odniesienia dla całego cyklu, a wśród potwierdzonych uczestników są również Leon Madsen, Michael Jepsen Jensen, Patryk Dudek, Robert Lambert, Brady Kurtz i Max Fricke.
Mimo to dodatkowa dzika karta zawsze rodzi pytania, czy któryś z polskich zawodników mógłby wskoczyć do cyklu. Na tę chwilę jednak uwaga skupia się na kandydatach z zagranicy, co jest uzasadnione, ponieważ to oni są teraz w centrum układanki.
Decyzja, która zmieni układ sił
Ogłoszenie nominacji będzie miało konsekwencje nie tylko dla zawodników, ale dla całego światowego żużla. Dodatkowe miejsce w Grand Prix oznacza więcej szans dla młodych, ambitnych żużlowców, a jednocześnie koniec marzeń dla tych, którzy zostaną pominięci.
Sezon 2027 zapowiada się jako jeden z bardziej wyrównanych w historii. Jeśli do Zmarzlika, Madsena i reszty stałych uczestników dołączą Bewley, Holder oraz któryś z trójki Kvech–Thomsen–Jakobsen, stawka będzie niezwykle gęsta. Promotor cyklu ma trudny wybór do podjęcia – każdy wybór będzie szeroko komentowany, a pominięci nie odejdą bez żalu.


Dodaj komentarz