Mateusz Szczepaniak w rozmowie po meczu Stali Rzeszów odniósł się do dwóch istotnych tematów – sytuacji w ostatnim wyścigu ligowego spotkania oraz zaległości finansowych, jakie ma wobec niego Unia Tarnów. Doświadczony zawodnik wyraził swoje emocje w związku z zgaśnięciem motocykla na starcie kluczowego biegu, a także poruszył kwestie długów sięgających około pół miliona złotych.
Kluczowe informacje
- Szczepaniak potwierdził, że Unia Tarnów ma wobec niego zaległości finansowe, które wynoszą około 500 tysięcy złotych.
- Zawodnik wyjawił, że dźwignia sprzęgła zsunęła mu się z palców, co spowodowało zgaśnięcie motocykla w ostatnim wyścigu.
- Po sezonie 2026 Szczepaniak ma opuścić Stal Rzeszów, ponieważ klub poinformował go, że nie będzie dla niego miejsca w składzie na 2027 rok.
- Zawodnik zaznaczył, że gdyby zsumować długi wszystkich klubów, które się z nim nie rozliczyły, uzbierałaby się znaczna kwota.
Awaria w kluczowym momencie
Ostatni mecz w barwach Stali Rzeszów mógł potoczyć się inaczej. Szczepaniak, będący liderem zespołu, miał szansę na zwycięstwo w ostatnim biegu. Niestety, zdarzyło się coś niespodziewanego.
– W ostatnim biegu chciałem podjechać pod taśmę, gdy z palców zsunęła mi się dźwignia sprzęgła i motocykl zgasł – wyjaśnił zawodnik.
Taki błąd w decydującym momencie to rzadkość u doświadczonego żużlowca. Ta sytuacja zdominowała pomeczowe rozmowy, a kibice zastanawiali się, czy zawinił sprzęt, czy może czynnik ludzki. Szczepaniak nie szukał wymówek i przedstawił fakty, nie ukrywając rozczarowania.
Cień Tarnowa wciąż obecny
Drugi wątek poruszony przez zawodnika dotyczy wieloletnich zaległości finansowych ze strony Unii Tarnów. Klub, który od lat zmaga się z problemami organizacyjnymi, wciąż nie rozliczył się z jednym ze swoich byłych liderów.
– To prawda, że Unia ma zaległości wobec mnie – potwierdził Szczepaniak.
Z informacji dotyczących sytuacji finansowej tarnowskiego klubu wynika, że dług wobec Szczepaniaka mógł sięgnąć nawet pół miliona złotych. To znacząca kwota, zwłaszcza że Szczepaniak był jednym z najbardziej lojalnych zawodników Unii przez wiele lat.
Nie tylko Tarnów
Interesujące jest to, że sprawa tarnowska to nie jedyny przypadek, gdy klub nie wywiązał się z umowy wobec Szczepaniaka. W jednej z wcześniejszych wypowiedzi zawodnik przyznał, że lista dłużników jest dłuższa.
– Gdybym to wszystko zsumował, trochę pieniędzy by się uzbierało – stwierdził, nie wdając się w szczegóły dotyczące innych klubów.
Obecnie Szczepaniak stara się oddzielać sport od problemów finansowych. Przed ostatnimi meczami podkreślał, że chce się ścigać i czerpać radość z jazdy. Żużel jest dla niego pasją, co widać na torze, mimo że za kulisami wciąż toczy walkę o swoje należności.
Co dalej z karierą?
Temat Szczepaniaka stał się głośny także z innego powodu. Po sezonie 2026 zawodnik opuści Stal Rzeszów, ponieważ klub już wcześniej poinformował go, że nie przewiduje dla niego miejsca w składzie na kolejny rok. To oznacza, że Szczepaniak będzie musiał szukać nowego pracodawcy.
Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ na rynku jest wielu młodych, perspektywicznych zawodników, a kluby ostrożnie podchodzą do kontraktowania starszych żużlowców. Szczepaniak jednak udowodnił, że potrafi być wartością dodaną dla zespołu – zarówno na torze, jak i w parku maszyn.
Jego przyszłość pozostaje niepewna, ale jedno jest pewne: dopóki ma motywację do jazdy, będzie o nią walczył, nawet jeśli za plecami ma nierozwiązane sprawy sprzed lat.


Dodaj komentarz