Tag: brytyjska premiership

  • Lider IPE U17 powalczy u siebie, a w Anglii dwa hitowe starcia

    Lider IPE U17 powalczy u siebie, a w Anglii dwa hitowe starcia

    Poniedziałkowy wieczór przyniesie kibicom żużla emocjonujące wydarzenia — w Toruniu odbędzie się piąta runda Indywidualnego Pucharu Ekstraligi U17, a w Anglii zaplanowano dwa mecze Premiership. Na Motoarenie zaprezentuje się lider cyklu młodzieżowego, który wystąpi przed własną publicznością.

    Toruń jest regularnie gospodarzem zawodów IPE U17, co jest efektem długotrwałego zaangażowania miasta w szkolenie młodych sportowców oraz posiadania jednego z najlepiej przygotowanych torów w Polsce. Poniedziałkowe zawody mogą znacząco wpłynąć na układ sił w całym cyklu.

    • Piąta runda IPE U17 w Toruniu to okazja dla lidera cyklu na umocnienie przewagi przed własną publicznością.
    • W angielskiej Premiership zmierzą się King's Lynn Stars z Leicester Lions oraz Belle Vue Aces z Ipswich Witches.
    • Brady Kurtz, Max Fricke i Ben Cook to tylko niektóre gwiazdy, które wystąpią na torach w Wielkiej Brytanii.
    • Rywalizacja w IPE U17 wchodzi w decydującą fazę — pozostało jeszcze kilka rund sezonu 2025.

    IPE U17 — młodzież walczy o prestiż i rozwój

    Indywidualny Puchar Ekstraligi U17 to stosunkowo nowy cykl, który już zdążył udowodnić swoją wartość. Młodzi zawodnicy mają szansę rywalizować na torach, gdzie na co dzień ścigają się seniorzy PGE Ekstraligi. To cenne doświadczenie.

    Pierwsza runda odbyła się we Wrocławiu i przyniosła niespodziankę — Karol Szmyd i Krystian Gręda zakończyli zawody z identycznym dorobkiem 13 punktów, dzieląc się zwycięstwem. Kolejne rundy w Lublinie, Toruniu i Grudziądzu pokazały, że rywalizacja w czołówce jest niezwykle wyrównana. Jeden słabszy bieg może zepchnąć zawodnika poza podium.

    Dla lidera cyklu start w Toruniu to więcej niż kolejny turniej. To występ przed znajomą publicznością na dobrze znanym torze. Presja jest obecna, ale także komfort, który jest nieoceniony, gdy walczy się o każdy punkt.

    Premiership w poniedziałek — dwa mecze, wiele emocji

    Angielska liga nie zwalnia tempa. W poniedziałek kibice będą świadkami dwóch spotkań, które mogą wpłynąć na układ tabeli. King's Lynn Stars podejmie Leicester Lions, a Belle Vue Aces zmierzy się z Ipswich Witches. Oba mecze zapowiadają się pasjonująco.

    King's Lynn od lat stara się wrócić do czołówki Premiership, ale Leicester to niewygodny przeciwnik — twardy i walczący do ostatniego biegu. Belle Vue, z silnym składem i Maxem Frickiem na czele, podejmie Ipswich, które w tym sezonie radzi sobie lepiej, niż przewidywali eksperci.

    Warto zwrócić uwagę na Bena Cooka, który w ostatnich tygodniach notuje świetne występy po obu stronach kanału La Manche. Australijczyk jest jednym z najbardziej zapracowanych żużlowców — startuje w Polsce, Szwecji i Anglii, a jego forma nie słabnie.

    Co dalej z cyklem IPE U17?

    Sezon 2025 Indywidualnego Pucharu Ekstraligi U17 zbliża się do rozstrzygnięcia. Po toruńskiej rundzie zawodnicy będą mieli do rozegrania jeszcze starty w Gorzowie i Częstochowie. Terminarz jest napięty, a każda wpadka może kosztować utratę pozycji w klasyfikacji generalnej.

    Dla młodych żużlowców to także szansa na zwrócenie uwagi klubów z wyższych lig. Dobre występy w IPE U17 w przeszłości otwierały drzwi do drużyn Metalkas 2. Ekstraligi, a nawet PGE Ekstraligi. Presja jest, ale nagroda warta ryzyka.

    Poniedziałek zapowiada się jako dzień, który może przynieść odpowiedzi na kilka pytań — kto zostanie młodzieżowym mistrzem cyklu, jak potoczy się rywalizacja w Premiership i czy lider IPE U17 wykorzysta atut własnego toru. Kibice nie powinni narzekać na nudę.


    Źródła

  • Sam Max Fricke nie wystarczył. Musielak błyszczał w lidze angielskiej

    Sam Max Fricke nie wystarczył. Musielak błyszczał w lidze angielskiej

    Ipswich Witches pokonało King's Lynn Stars 51:38 w meczu brytyjskiej Premiership, a Sam Max Fricke, mimo zdobycia 12 punktów, nie zdołał wpłynąć na wynik spotkania. Goście przyjechali na Foxhall Stadium z ambitnym planem, jednak gospodarze od pierwszego wyścigu narzucili własne warunki. Szczególnie wyróżnił się Tobiasz Musielak, który przyczynił się do pewnego zwycięstwa "Wiedźm".

    Kluczowe fakty ze spotkania Ipswich – King's Lynn

    • Ipswich Witches od początku dominowało na własnym torze, prowadząc po kilku biegach różnicą 10 punktów.
    • Sam Max Fricke zdobył 12 punktów dla gości, jednak jego wysiłek nie wystarczył z powodu słabszej postawy kolegów z drużyny.
    • Tobiasz Musielak miał udane spotkanie, zdobywając 10 punktów oraz jeden bonus.
    • King's Lynn Stars nie miało wsparcia w drugiej linii — pozostali seniorzy gości zawiedli.

    Sam Max Fricke znów osamotniony

    Australijczyk od początku sezonu pokazuje, że jest zawodnikiem światowej klasy. W barwach Bayersystem GKM Grudziądz w PGE Ekstralidze osiąga średnią biegopunktową przekraczającą 2,0, a jego kontrakt opiewa na ponad milion złotych za przygotowanie do rozgrywek oraz 10 tysięcy za każdy zdobyty punkt. Takie pieniądze zobowiązują, co jest dobrze znane kibicom w Polsce.

    Jednak Sam Max Fricke regularnie przekonuje się, że nawet najlepszy indywidualny wynik nie zapewnia drużynowego zwycięstwa. W meczu z Ipswich starał się, wygrywał starty i atakował na dystansie, ale koledzy z zespołu nie byli w stanie nawiązać walki. Podobny scenariusz miał miejsce kilka tygodni temu w Grudziądzu, gdy GKM przegrał u siebie ze Spartą Wrocław, a Fricke również był praktycznie sam na placu boju, co skutkowało krytycznymi recenzjami.

    Krytycy wskazują, że w kluczowych momentach zawodzi. "Ostatni występ z Betard Spartą to była kompromitacja" — komentowano po tamtym spotkaniu. Mecz w Premiership tylko potwierdził, że jeden lider to za mało, by regularnie wygrywać.

    Tobiasz Musielak w roli kata

    Sytuacja w ekipie Ipswich wyglądała zupełnie inaczej. "Wiedźmy" postawiły na zespół, co przyniosło efekty. Tobiasz Musielak i Jason Doyle stworzyli duet, który już na pierwszym łuku zostawiał rywali w tyle. Polak punktował równo, nie popełniał błędów i ani razu nie dał się zaskoczyć na trasie.

    Musielak w tym sezonie często pozostaje w cieniu głośniejszych nazwisk brytyjskiej Premiership. Mecz pokazał, że jego forma rośnie z tygodnia na tydzień. Dla 31-latka to ważny moment — dobra dyspozycja w Anglii może przełożyć się na oferty z polskich klubów, które latem często szukają wzmocnień przed fazą play-off.

    Wychowanek Unii Leszno w Ipswich czuje się pewnie. Tor na Foxhall Stadium odpowiada jego agresywnemu stylowi jazdy, a zaufanie ze strony menedżera przynosi efekty. W środę Musielak nie tylko zdobywał punkty, ale też wspierał młodszych kolegów, pokazując doświadczenie zdobyte przez lata startów w Metalkas 2. Ekstralidze i za granicą.

    Kolektyw kontra indywidualności — stara prawda żużla

    Mecz Ipswich z King's Lynn to kolejny dowód na to, że żużel drużynowy rządzi się własnymi regułami. Możesz mieć w składzie mistrza świata juniorów i medalistę Speedway of Nations, ale bez wsparcia drugiej linii nie ma mowy o wygrywaniu spotkań. Sam Max Fricke wraca do Grudziądza z kolejną lekcją pokory.

    Tymczasem Musielak i jego zespół pokazują, że wyrównany skład to klucz do sukcesu. Gdy każdy dokłada swoją cegiełkę, nawet brak wybitnej gwiazdy nie przeszkadza w pewnym zwycięstwie nad teoretycznie mocniejszym rywalem. Dlatego Ipswich jest w tym sezonie tak groźne, a King's Lynn ma problem, który wykracza daleko poza formę Sam Max Fricke'a.


    Źródła

  • Anglia Rozpoczęła Sezon Żużlowy Premiership, a Wrocław Szykuje Się Do Walki o Tytuł

    Anglia Rozpoczęła Sezon Żużlowy Premiership, a Wrocław Szykuje Się Do Walki o Tytuł

    Premiership, najwyższa klasa rozgrywkowa w brytyjskim żużlu (SGB Premiership), oficjalnie rozpoczęła sezon. Zawody ruszyły pełną parą, a wśród kluczowych zawodników pojawił się Matej Žagar, znany jako "Komandos", który zadeklarował gotowość do rywalizacji. Start ligi brytyjskiej przyciąga uwagę fanów z całej Europy, w tym z Polski, gdzie wielu naszych reprezentantów regularnie ściga się na Wyspach. W Polsce, klub Betard Sparta Wrocław intensywnie pracuje nad odzyskaniem tytułu Drużynowego Mistrza Polski, co wiąże się z dużymi oczekiwaniami i decyzjami kadrowymi.

    Kluczowe fakty na starcie sezonu

    • Start ligi brytyjskiej – Sezon SGB Premiership rozpoczął się inauguracją w Manchesterze, gdzie Belle Vue Aces pokonali Ipswich Witches 51:39.
    • Gotowość Mateja Žagara – Zawodnik "Komandos" potwierdził swoją dyspozycję i chęć rywalizacji na torze, mimo braku umowy z polskim klubem.
    • Presja we Wrocławiu – Klub Betard Sparta Wrocław ma na celu odzyskanie mistrzostwa Polski, co wiąże się z dużymi oczekiwaniami wobec zespołu.

    Premiership zaczyna show

    Pierwsze mecze w brytyjskiej Premiership pokazują, że sezon zapowiada się emocjonująco. Rywalizacja jest zacięta, a każdy punkt ma znaczenie dla końcowej klasyfikacji. W inauguracyjnym meczu King's Lynn Stars pokonali Northampton 50:40, a w Belle Vue kluczowe punkty zdobyli Brady Kurtz i Daniel Bewley. Żużlowcy dzielą się swoimi wrażeniami na temat formy i przygotowań w mediach społecznościowych oraz w wywiadach, takich jak rozmowa Toma Brennana z Kaiem Huckenbeckiem.

    Kim jest "Komandos" i czego możemy się po nim spodziewać?

    Pseudonim "Komandos" budzi zainteresowanie w środowisku żużlowym, a za nim stoi doświadczony słoweński zawodnik Matej Žagar. Jego gotowość do jazdy jest sygnałem dla konkurencji. Choć dokładne plany startowe nie są w pełni ujawnione, brak klubu w Polsce nie zmienia faktu, że jego deklaracja elektryzuje kibiców. W żużlu pewność siebie i determinacja są równie ważne jak kondycja fizyczna. Gotowość Žagara sugeruje, że jest to zawodnik ambitny, który nie boi się wyzwań.

    Polski kontekst: Wrocław pod presją tytułu i pieniędzy

    Podczas gdy w Wielkiej Brytanii rusza sezon, w Polsce trwają intensywne przygotowania do krajowych rozgrywek. Betard Sparta Wrocław, jeden z czołowych klubów PGE Ekstraligi, staje przed dużym wyzwaniem. Klub jasno określa cel – odzyskanie tytułu Drużynowego Mistrza Polski. Ambicja ta wiąże się z presją, zwłaszcza w kontekście zarządzania zespołem i budżetem. W nowoczesnym żużlu punkty przekładają się na znaczące pieniądze, co stawia zawodników i sztab szkoleniowy pod ciągłą obserwacją.

    Klub będzie musiał podjąć trudne decyzje kadrowe, aby zbudować konkurencyjny zespół zdolny do walki o najwyższe cele. Ważne jest znalezienie zawodników, którzy nie tylko wypełnią luki po doświadczonych żużlowcach, ale także wniosą dodatkową jakość, mogącą przechylić szalę zwycięstwa w kluczowych meczach sezonu.

    Co dalej w sezonie 2026?

    Początek rozgrywek w Wielkiej Brytanii to tylko zapowiedź tego, co czeka świat żużla w 2026 roku. Premiership będzie kontynuować regularne zmagania, ale uwaga skierowana jest także na kalendarz Speedway Grand Prix, Drużynowy Puchar Świata i inne prestiżowe imprezy. Dla polskich kibiców istotne będzie śledzenie nie tylko występów naszych reprezentantów za granicą, ale także przebiegu walki o mistrzostwo w PGE Ekstralidze, gdzie Wrocław będzie jednym z głównych faworytów.

    Gotowość Mateja Žagara oraz start brytyjskiego sezonu to wyraźny sygnał – żużlowa machina znów ruszyła. Przed nami miesiące emocji, niespodzianek i walki o każdy metr toru. W tle tych sportowych zmagań pojawią się pytania o optymalne składy, kontrakty i siłę charakteru, które często decydują o zwycięstwie.


    Źródła

  • Startuje sezon żużlowy w Wielkiej Brytanii. Na starcie gwiazdy – Cook, Doyle, Kurtz

    Startuje sezon żużlowy w Wielkiej Brytanii. Na starcie gwiazdy – Cook, Doyle, Kurtz

    Brytyjska scena żużlowa budzi się z zimowego letargu. Choć pełne ligowe starcia Premiership zaplanowano na koniec marca, to już w ten weekend atmosfera na torach w Wielkiej Brytanii wyraźnie gęstnieje. Oficjalnym sygnałem do rozpoczęcia sezonu będzie niedzielny turniej testimonialny legendy King’s Lynn, Nicolaia Klindta. Wśród uczestników nie zabraknie czołowych nazwisk światowego speedwaya, co stanowi doskonały wstęp do sezonu, który – po okresie niepewności – ma wreszcie stabilną formułę.

    Premiership w nowym kształcie: co najmniej pięć drużyn i powrót Northampton

    Po burzliwym okresie, w którym przyszłość brytyjskiego żużla stała pod znakiem zapytania, władze ligi z Philem Morrisem na czele zaprezentowały konkretny plan na sezon 2026. Premiership, czyli najwyższa klasa rozgrywkowa, ma wystartować w składzie co najmniej pięciu drużyn, przy czym trwają zaawansowane rozmowy nad wariantem z sześcioma ekipami. To efekt wycofania się Birmingham i Oksfordu, ale też powrotu do grona elitarnych ekip Northampton oraz zatwierdzenia Ipswich Witches.

    – Wykonaliśmy ogrom pracy w kuluarach, aby zabezpieczyć istniejące kluby i jednocześnie stworzyć przestrzeń dla nowych zespołów – mówił Phil Morris. – Chcemy jak najszybciej przekazać kolejne informacje.

    Nowy format zakłada rozegranie pełnego sezonu zasadniczego, po którym cztery najlepsze drużyny awansują do fazy play-off. Oprócz walki o mistrzostwo, zespoły zmierzą się również w Knockout Cup. Limity punktowe dla składów zostały ustalone na poziomie 37 punktów dla sześciu podstawowych zawodników, z dodatkiem jednego „Rising Star”.

    Powrót Northampton to spore wydarzenie. Klub, który w ostatnich latach przebył długą drogę odbudowy toru i struktur, zadebiutuje u siebie 30 kwietnia 2026 roku. Do tego czasu zespół będzie musiał startować głównie na wyjeździe, co stanowi niemałe wyzwanie logistyczne i sportowe.

    Gwiazdy testimonialu: międzynarodowy skład na pożegnanie zimy

    Turniej testimonialny, czyli zawody organizowane na cześć zasłużonego zawodnika, to w brytyjskiej tradycji ważny punkt kalendarza. Niedzielne zawody w King’s Lynn, poświęcone Nicolaiowi Klindtowi, zgromadzą naprawdę mocną stawkę. Organizatorzy podzielili szesnastu zawodników na cztery zespoły, którym patronują kluby Premiership. Jest to drugie przedsezonowe wydarzenie, po spotkaniu w Werlte 14 marca.

    Taki zestaw gwarantuje wysoką jakość sportową i jest znakomitą zapowiedzią nadchodzących rozgrywek. To także okazja dla kibiców, by po raz pierwszy w sezonie zobaczyć swoich ulubieńców w akcji na żywo.

    Pełen kalendarz: od Knockout Cup po sparingi w Polsce

    Sezon w Wielkiej Brytanii nabierze tempa bardzo szybko. Już 30 marca w Belle Vue w Manchesterze odbędzie się pierwsze spotkanie o Premiership Knockout Cup, w którym miejscowe Aces zmierzą się z Sheffield Tigers. Dzień później zaplanowano kolejne mecze ligowe.

    Warto jednak pamiętać, że brytyjskie starty to tylko fragment wiosennej układanki dla wielu zawodników. W marcu trwa intensywny okres przygotowawczy, także w pozostałej części Europy. W samej Polsce zaplanowano szereg spotkań sparingowych i memoriałów, które przyciągają rzesze kibiców. Już 26 marca odbędzie się sparing pomiędzy Motorem Lublin a Unią Leszno, a w weekend 26–27 marca zaplanowano inne wydarzenia, takie jak memoriały i benefisy. To czas, kiedy żużlowcy szlifują formę przed najważniejszymi startami.

    Międzynarodowy kontekst: SGP, DPŚ i rozwój młodzieży

    Międzynarodowy kontekst: SGP, DPŚ i rozwój młodzieży

    Rozpoczynający się sezon w Wielkiej Brytanii nie istnieje w próżni. Wręcz przeciwnie, wpisuje się w niezwykle intensywny kalendarz międzynarodowy FIM Speedway na 2026 rok. Cykl Grand Prix wystartuje w Landshut, a później zawita do Pragi. W Manchesterze (Belle Vue) odbędą się dwie rundy, a Polska będzie gospodarzem turniejów we Wrocławiu, w debiutującej Łodzi oraz finału w Toruniu. Runda w Vojens również została potwierdzona w kalendarzu.

    Nie zabraknie też drużynowych mistrzostw świata. FIM Speedway World Cup (DPŚ) rozpocznie się półfinałami 1 maja w Landshut i Rydze (dzień przed Grand Prix w tych miastach), by wielki finał rozegrać 29 sierpnia w Warszawie. To wydarzenie z pewnością przyciągnie uwagę polskich kibiców, których reprezentacja będzie jednym z głównych faworytów.

    Równolegle do rozgrywek seniorskich, w Wielkiej Brytanii rozwija się też scena młodzieżowa. National Development League powita w nowym sezonie nową drużynę – Buxton Bulls, którzy planują powrót po przerwie. To ważny sygnał, że pomimo wyzwań na najwyższym poziomie, fundamenty pod przyszłość dyscypliny są cały czas wzmacniane.

    Podsumowanie

    Start sezonu żużlowego w Wielkiej Brytanii, zapoczątkowany testimonialem Nicolaia Klindta, to coś więcej niż tylko pojedyncze zawody. To symboliczne otwarcie nowego rozdziału dla ligi, która po okresie reorganizacji ma szansę na stabilizację i rozwój. Obecność największych gwiazd na weekendowym turnieju potwierdza, że brytyjski żużel wciąż przyciąga czołowych zawodników.

    Nadchodzące miesiące zapowiadają się niezwykle interesująco. Kibiców czeka mieszanka lokalnych rozgrywek Premiership z widowiskami na światową skalę, takimi jak Grand Prix czy Drużynowy Puchar Świata. Wszystko to składa się na obraz sportu, który – pomimo problemów – wciąż ma ogromny potencjał i wierne grono fanów. Teraz czas przekuć plany w rzeczywistość i cieszyć się sportową rywalizacją. Sezon 2026 w Wielkiej Brytanii oficjalnie rusza.

  • Światowy żużel nad przepaścią. Prezes PGE Ekstraligi ma plan ratunkowy

    Światowy żużel nad przepaścią. Prezes PGE Ekstraligi ma plan ratunkowy

    Brytyjska Premiership, która dla wielu z nas przez lata była mekką speedwaya, w 2026 roku wystartuje w składzie… pięciu drużyn. Tak, dobrze czytacie. Pięć zespołów. To właściwie nie jest już liga, to bardziej przypomina jakiś lokalny turniej towarzyski rozciągnięty na kilka miesięcy. A przecież mówimy o kraju, gdzie kiedyś na Wembley przychodziło 90 tysięcy ludzi, żeby oglądać żużlowe szaleństwo.

    Smutny krajobraz na Wyspach

    Sytuacja jest dramatyczna, a diagnoza, którą stawiają sami Brytyjczycy, brzmi dość brutalnie: po prostu nie ma kim jechać. Robert Lyon, menedżer King's Lynn Stars, wylał kubeł zimnej wody na głowy tych, którzy marzyli o połączeniu dwóch brytyjskich lig w jedną superligę.

    Nie widzę takiej możliwości. Ze względu na liczbę dostępnych zawodników, liga musi być dwupoziomowa – stwierdził Lyon.

    Większość żużlowców na Wyspach musi stosować tak zwany "doubling-up", czyli jazdę w obu klasach rozgrywkowych jednocześnie. Lyon otwarcie przyznaje, że tego nie znosi i uważa to za "zło konieczne", ale bez tego nie udałoby się w ogóle skompletować składów. W latach 70. czy 80. Premiership (wtedy British League) liczyła nawet 19 zespołów. Dzisiaj mamy garstkę: King's Lynn, Belle Vue, Ipswich, Leicester i Sheffield.

    Polska jako samotna wyspa bogactwa

    Kiedy spojrzymy na mapę światowego żużla, wygląda to trochę jak krajobraz po bitwie, gdzie ostał się tylko jeden zamek – Polska. U nas, dzięki pieniądzom z Canal+ i ogromnemu zainteresowaniu kibiców, PGE Ekstraliga clubs typically operate with budgets in the 20-30 million PLN range, supported by TV deals like Canal+; exact figures vary by club and require annual financial disclosures. Zawodnicy zarabiają krocie, a nawet w najniższej lidze (KLŻ) chętnych do jazdy jest więcej niż miejsc.

    Co dzieje się gdzie indziej?

    • Szwecja: liga trzyma poziom tylko dzięki armii zaciężnej z Polski.
    • Dania: rozgrywki półamatorskie.
    • Australia: mimo świetnych zawodników (Doyle, Holderowie), ligi w ogóle nie ma.

    To prowadzi do chorej sytuacji, w której cały światowy żużel wisi na polskiej kroplówce finansowej. Młodzi chłopcy z Australii czy Danii nie marzą o byciu mistrzami u siebie – oni chcą kontraktu w Polsce, bo tylko tu da się z tego żyć.

    Radykalne cięcie prezesa Stępniewskiego

    Tutaj dochodzimy do najciekawszej części. Wojciech Stępniewski, prezes PGE Ekstraligi, włączył się do dyskusji na portalu X (dawnym Twitterze) i poparł dość rewolucyjny pomysł, który wysunął Krzysztof Dziamski (autor książek o historii brytyjskiego żużla). Chodzi o zasadę: jeden zawodnik = jedna liga.

    Absolutna zgoda. Dawno nic tu żużlowo mądrzejszego nie czytałem. Powiem dalej, w myśl tego co pan pisze, z czym się zgadzam, w całym światowym, ligowym speedwayu powinna być ta zasada – napisał Stępniewski.

    Brzmi to drastycznie, prawda? Ale ma to głęboki sens. Obecnie najlepsi zawodnicy to prawdziwi globtroterzy – w poniedziałek jadą w Anglii, we wtorek w Szwecji, w środę w Danii, a w weekend w Polsce. Blokują miejsca w składach, przez co lokalni juniorzy w innych krajach nie mają gdzie jeździć i kończą kariery, zanim te na dobre się rozpoczną.

    Plan wdrażany krok po kroku

    To nie są tylko czcze gadki na Twitterze. PGE Ekstraliga już powoli dokręca śrubę. Kilka lat temu wprowadzono limit startów w maksymalnie dwóch ligach (wliczając Polskę). Ale prawdziwa rewolucja szykuje się od sezonu 2027.

    Zgodnie z planami, zawodnik podpisujący kontrakt w PGE Ekstralidze lub Metalkas 2. Ekstralidze będzie mógł związać się tylko z jednym klubem zagranicznym. To kolejny krok w stronę modelu wyłączności.

    O co w tym chodzi? Jeśli zabierzemy zagranicznym ligom łatwy dostęp do gwiazd, będą musiały (chcąc nie chcąc) postawić na szkolenie własnej młodzieży. Poziom na początku spadnie – to pewne – ale długofalowo może to uratować dyscyplinę przed całkowitym wyginięciem poza granicami Polski.

    Marzeniem prezesa Stępniewskiego jest stworzenie w przyszłości czegoś na wzór piłkarskiej Ligi Mistrzów – europejskich pucharów, gdzie rywalizowałyby najlepsze kluby z różnych krajów. Ale żeby to miało sens, te inne kraje muszą mieć w ogóle kim jechać. Na razie, patrząc na brytyjską mizerię z pięcioma drużynami, brzmi to jak science-fiction, ale być może terapia szokowa to jedyna szansa dla tego sportu.

    Źródła