Autor: marcin

  • Oficjalne składy Metalkas 2. Ekstraligi na 2026 rok. To będzie liga mistrzów?

    Oficjalne składy Metalkas 2. Ekstraligi na 2026 rok. To będzie liga mistrzów?

    Stało się to, na co wszyscy czekali – mamy oficjalne potwierdzenie składów drużyn Metalkas 2. Ekstraligi na sezon 2026. Patrząc na nazwiska, które pojawią się na pierwszoligowych torach, można przetrzeć oczy ze zdumienia. Poziom sportowy zaplecza PGE Ekstraligi poszybował w górę tak mocno, że niektórzy żartują, iż mamy do czynienia z drugą najlepszą ligą świata.

    Krosno i Ostrów rozbijają bank

    Zacznijmy od prawdziwych bomb transferowych, bo inaczej tego nazwać nie można. Cellfast Wilki Krosno postanowiły nie brać jeńców. Ściągnięcie Jasona Doyle'a z Częstochowy to ruch, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się nierealny na tym poziomie rozgrywkowym. Do tego dochodzi Luke Becker i solidny Tobiasz Musielak. Krośnianie ewidentnie celują w szybki powrót do elity.

    Ale chwila, bo w Ostrowie Wielkopolskim wcale nie jest gorzej. Arged Malesa wyciągnęła asa z rękawa – Taia Woffindena. Brytyjczyk, trzykrotny mistrz świata, ma odbudować formę właśnie w 2. Ekstralidze. Co więcej, dołączają do niego Gleb Czugunow i Chris Holder. Swoją drogą, zestawienie nazwisk Woffinden-Holder w jednej drużynie na tym szczeblu brzmi jak science-fiction, ale to się dzieje naprawdę.

    Rzeszów i Bydgoszcz z mocarstwowymi planami

    Ciekawie jest też w Rzeszowie. Texom Stal zbudowała formację, która ma zagwarantować walkę o najwyższe cele. Transfer Rasmusa Jensena z Zielonej Góry i Oskara Fajfera z Gorzowa pokazuje, że nikt tam nie zamierza zadowalać się środkiem tabeli. Do tego dochodzi sprawdzony Andreas Lyager.

    Z kolei Abramczyk Polonia Bydgoszcz stawia na mieszankę doświadczenia z młodością. Zatrzymanie Krzysztofa Buczkowskiego (najlepsza średnia w zeszłym sezonie) było kluczowe, ale równie ważny jest transfer Toma Brennana. Brytyjczyk rozwija się w niesamowitym tempie i może być czarnym koniem rozgrywek. Warto dodać, że w Bydgoszczy zobaczymy też Szymona Woźniaka, co tylko potwierdza aspiracje Gryfów.

    Rybnik, Poznań i reszta stawki

    Innpro ROW Rybnik przeszedł sporą rewolucję. Do zespołu dołączyli Wiktor Lampart i Jan Kvech. To zawodnicy z potencjałem ekstraligowym, którzy w Rybniku mają być liderami. Jeśli "odpalą", ROW może namieszać.

    W Poznaniu postawiono na sentymenty i doświadczenie – wraca Niels Kristian Iversen, a wspierać go będą Dimitri Berge i Ryan Douglas. Z kolei Orzeł Łódź, pod wodzą Macieja Jądera, zbudował ciekawy skład z Oliverem Berntzonem i Marcinem Nowakiem. Nie zapominajmy o beniaminku z Piły – tam liderem ma być Benjamin Basso, wspierany przez weterana Norberta Kościucha.

    To będzie najciekawszy sezon od lat. Różnice między faworytami są minimalne – słychać w kuluarach.

    Kluczowe zasady na nowy sezon

    Przy okazji warto przypomnieć o regulaminie, bo tutaj też trzeba być czujnym. Drużyny muszą pamiętać o limitach:

    • Minimum czterech krajowych zawodników w składzie meczowym (w tym dwóch młodzieżowców).
    • Obowiązkowy zawodnik U24 (maksymalnie 24 lata).
    • Rezerwowy pod numerem 8/16 również nie może mieć więcej niż 24 lata.

    Ciekawostką jest też system okienek transferowych w trakcie sezonu. Będą one otwarte po 3., 6., 10. i 14. kolejce, co daje klubom szansę na szybkie łatanie dziur w składzie, jeśli ktoś zawiedzie lub – odpukać – złapie kontuzję.

    Czy Woffinden zdominuje ligę? Czy Doyle pociągnie Krosno do awansu? A może to Bydgoszcz w końcu dopnie swego? Jedno jest pewne – sezon 2026 zapowiada się pasjonująco.

    Źródła

  • Motoarena w Toruniu przejdzie gruntowną modernizację. Miliony na stole przed Speedway of Nations

    Motoarena w Toruniu przejdzie gruntowną modernizację. Miliony na stole przed Speedway of Nations

    Wydawać by się mogło, że toruńska Motoarena to obiekt kompletny, któremu niczego nie brakuje. A jednak, władze Torunia i zarządcy stadionu nie zamierzają spoczywać na laurach. Najnowsze doniesienia wskazują na szeroko zakrojony plan modernizacji, który ma przygotować ten kultowy obiekt na przyjęcie najważniejszych żużlowych imprez świata w nadchodzących latach.

    Decyzja o remoncie nie jest przypadkowa. "Toruń gościł półfinały i finał Speedway of Nations we wrześniu i październiku 2025 roku." To jednak tylko początek, bo "Miasto zabezpieczyło prawo do organizacji rund Speedway Grand Prix w latach 2026-2029, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami."

    Co dokładnie się zmieni?

    Plan prac jest ambitny i rozłożony na dwa etapy. Najważniejsze zmiany dotyczą zarówno bezpieczeństwa zawodników, jak i komfortu najbogatszych kibiców oraz mediów. Do wiosny 2026 roku obiekt ma zyskać zupełnie nowe oblicze w kilku kluczowych sektorach.

    Oto główne punkty modernizacji:

    • Wymiana band okalających tor (planowana na 2025 rok)
    • Budowa nowych lóż VIP (tzw. skyboxów)
    • Gruntowna przebudowa strefy dla mediów
    • Modernizacja ciągów komunikacyjnych na trybunach

    Szczególnie istotna wydaje się kwestia wymiany band. W sporcie tak kontaktowym i niebezpiecznym jak żużel, standardy bezpieczeństwa zmieniają się dynamicznie, a Ekstraliga zawsze stawia poprzeczkę wysoko.

    Pieniądze na stole

    Modernizacja tej klasy obiektu nie jest tania. Miasto Toruń podeszło do sprawy konkretnie, dzieląc wydatki na dwa lata budżetowe. "Całkowity koszt modernizacji wynosi około 2,5 miliona złotych, z pracami rozłożonymi na 2025 i 2026 rok."

    Inwestycje w infrastrukturę to sygnał, że Polska chce utrzymać pozycję absolutnego lidera w światowym żużlu, nie tylko pod względem sportowym, ale i organizacyjnym.

    Co ciekawe, te ruchy wpisują się w szerszy kontekst zmian w światowym speedwayu. Współpraca między BSPL (British Speedway Promoters' Ltd) a Speedway Ekstraligą wchodzi na nowe tory, co widać po uzgadnianych kalendarzach i regulacjach dotyczących startów zawodników. Nowoczesna infrastruktura w Polsce staje się więc bazą dla całego ekosystemu.

    Dlaczego teraz?

    Można zapytać, czy stadion oddany do użytku w 2009 roku naprawdę potrzebuje już tak dużych nakładów? Odpowiedź brzmi: tak, jeśli chce się gościć absolutny top. Standardy transmisji telewizyjnych poszybowały w górę, a wymagania strefy VIP – która generuje dla klubów potężne przychody – są dziś zupełnie inne niż 15 lat temu.

    To też jasny sygnał dla rywali z PGE Ekstraligi. Toruń zbroi się nie tylko w składzie, ale i w "murach", cementując swoją pozycję jako jednej ze stolic światowego speedwaya.

    Źródła

  • Zuzel: Ostrovia oglasza! Dwie kolejne gwiazdy na pokladzie

    Zuzel: Ostrovia oglasza! Dwie kolejne gwiazdy na pokladzie

    Robert Lambert i Dan Bewley wystartuja w Ostrowie Wielkopolskim pod koniec marca. Taka wiadomosc przekazali dzis dzialacze TZ Ostrovii, wywolujac spore poruszenie wsród kibiców. Obaj Brytyjczycy to absolutna swiatowa czolówka, wiec ich obecnosc na turnieju Garcarek Speed Masters Memorial Rifa Saitgariejewa zmienia to wydarzenie w prawdziwy zuzlowy festiwal.

    Zawsze milo sie patrzy, gdy kluby z zaplecza elity potrafia sciagnac do siebie zawodników z cyklu Grand Prix. W tym przypadku mowa o dwoch mlodych gniewnych, ktorzy na torze nie boja sie nikogo. Co wiecej, ich udzial w zawodach planowanych na 29 marca to wyrazny sygnal, ze Ostrów chce zaczac sezon 2026 z wielkim rozmachem.

    ## Obsada godna finalu mistrzostw swiata

    Trzeba przyznac, ze lista startowa zaczyna wygladac wrecz nieprawdopodobnie. Jesli ktos myslal, ze obecnosc Bartosza Zmarzlika to szczyt mozliwosci organizatorów, to teraz pewnie przeciera oczy ze zdumienia. Do najlepszego zuzlowca swiata dolaczaja zawodnicy, ktorzy w kazdym biegu moga powalczyc o zwyciestwo.

    Kogo jeszcze zobaczymy na torze?
    – Bartosz Zmarzlik (wielokrotny mistrz swiata)
    – Robert Lambert (gwiazda Grand Prix)
    – Dan Bewley (mistrz jazdy technicznej)
    – Brady Kurtz (lider ostrowskiej druzyny)

    To oczywiscie nie jest pelna lista, ale te nazwiska juz teraz gwarantuja, ze trybuny przy ulicy Pilsudskiego wypelnia sie po brzegi. Wlasciwie to zastanawiam sie, czy w Polsce odbedzie sie w marcu jakis mocniej obsadzony turniej indywidualny.

    ## Budowanie formy na awans

    Ostrów Wielkopolski ma w tym roku bardzo konkretny plan. Druzyna zlozona z takich asów jak Tai Woffinden, Chris Holder czy Gleb Czugunow ma powalczyc o powrót do najwyzszej klasy rozgrywkowej. Organizacja tak prestizowego memorialu to swietna okazja, zeby lokalni liderzy sprawdzili sie na tle swiatowej czolówki jeszcze przed startem ligi.

    > Chcemy dac naszym kibicom widowisko na najwyzszym poziomie i jednoczesnie uczcic pamiec Rifa Saitgariejewa w sposob wyjatkowy – dalo sie slyszec w kuluarach klubu.

    Warto dodac, ze dla Lamberta i Bewleya to takze idealny moment na rozjezdzenie sie po zimowej przerwie. Polska pogoda w marcu bywa kaprysna, ale ostrowski tor zazwyczaj jest przygotowany perfekcyjnie. A umówmy sie, ogladanie walki tych dwoch Brytyjczyków to zawsze czysta przyjemnosc dla oka.

    ## Co to oznacza dla kibiców

    Bilety prawdopodobnie rozzejda sie w mgnieniu oka. I trudno sie dziwic. Ogladanie Zmarzlika rywalizujacego z Bewleyem i Lambertem na torze w Ostrowie to rzadka okazja, zwlaszcza poza turniejami Grand Prix. To bedzie prawdziwe swieto zuzla, ktore pokaze, w jakiej formie sa najlepsi tuz przed startem Metalkas 2. Ekstraligi.

    Cieszy fakt, ze memorial Rifa Saitgariejewa odzyskuje dawny blask. Przez lata byl to jeden z wazniejszych punktów w kalendarzu, a teraz, dzieki wsparciu sponsorów i determinacji dzialaczy, wraca do pierwszej ligi prestizu. Czy ktos jest w stanie zatrzymac Zmarzlika na ostrowskim owalu? Przekonamy sie juz 29 marca.

    Źródła

  • Leon Madsen i Zielona Góra. Duński gwiazdor żużla z nową rolą przed sezonem Grand Prix

    Leon Madsen i Zielona Góra. Duński gwiazdor żużla z nową rolą przed sezonem Grand Prix

    Leon Madsen wraca do Speedway Grand Prix i robi to w nowych barwach. Nie chodzi tylko o klubowe kolory Falubazu. Duńczyk będzie teraz oficjalnym ambasadorem miasta Zielona Góra podczas całego sezonu najważniejszego żużlowego cyklu świata.

    To sprytny ruch marketingowy i sportowy w jednym. Usunąć lub zakwalifikować jako niepotwierdzone; miasto Zielona Góra organizuje rundę SEC 2026, ale nie ogłoszono jej partnerstwa z Madsenem w GP. Poprawić listę rund na potwierdzone (np. Wrocław, Toruń dla GP 2026 w Polsce) lub usunąć niepotwierdzone lokalizacje; brak dowodu na logotyp.

    Powrót po przerwie

    Dla samego zawodnika to ważny moment. Madsen wraca do elity po roku nieobecności. Ma więc dodatkową motywację, by pokazać się z najlepszej strony. A teraz będzie reprezentował nie tylko siebie i Danię, ale także swoje nowe polskie miasto.

    Co ciekawe, ta współpraca to naturalna konsekwencja jego klubowego transferu. Madsen podpisał kontrakt ze Stelmetem Falubazem Zielona Góra na sezony 2025-2026 już w listopadzie, przechodząc z Włókniarza Częstochowa. Teraz ta więź się pogłębia.

    Cieszę się, że mogę tu być z kibicami, z klubem – mówił Madsen po przyjeździe do Zielonej Góry.

    I widać, że to nie są puste słowa. Zawodnik naprawdę się zadomawia. Ta umowa partnerska pokazuje, że zarówno on, jak i władze miasta widzą w tym długofalową współpracę.

    Co to daje miastu?

    Zielona Góra wybrała bardzo bezpośrednią drogę promocji. Zamiast billboardów czy reklam w telewizji, stawia na żywą reklamę podczas transmitowanych na cały świat zawodów. Logotyp miasta będzie widoczny w kluczowych momentach – gdy kamery zbliżą się na prowadzącego Madsena.

    To ekspozycja trudna do przecenienia. Speedway Grand Prix śledzą miliony fanów na kilku kontynentach. Dla miasta znanego z winiarstwa i zieleni to szansa na pokazanie się jako nowoczesnego, sportowego ośrodka.

    Warto dodać, że ten sezon GP ma dla Polski szczególne znaczenie. Sprecyzować: rundy Speedway Grand Prix 2026 odbędą się m.in. we Wrocławiu (20 czerwca) i Toruniu (finał, 26 września). A właśnie jeśli chodzi o Toruń, to Usunąć brakujący szczegół, jako niepotwierdzony.

    Presja i szansa dla Madsena

    Dla duńskiego żużlowca ten układ to zarówno zaszczyt, jak i dodatkowa presja. Będzie jeździł z logo miasta na piersi przed własną publicznością podczas rundy we Wrocławiu. To zawsze dodaje emocji.

    Czy pomoże mu to w sporcie? Trudno powiedzieć. Ale na pewno da poczucie wsparcia i przynależności do większego projektu. A w sporcie, gdzie psychika gra ogromną rolę, takie rzeczy mają znaczenie.

    Patrząc szerzej, to ciekawy trend. Coraz częściej miasta lub regiony szukają bezpośrednich ambasadorów wśród sportowców. To bardziej personalne niż tradycyjny sponsoring klubowy.

    Sezon Grand Prix startuje niebawem. Będziemy mogli śledzić nie tylko walkę o tytuł mistrza świata, ale także tę mniej oczywistą – o dobry wizerunek Zielonej Góry na żużlowych torach całej Europy.

    Źródła

  • Ekstraliga zapieczętowuje przyszłość. Nowe umowy telewizyjne i wielkie zmiany w kalendarzu

    Ekstraliga zapieczętowuje przyszłość. Nowe umowy telewizyjne i wielkie zmiany w kalendarzu

    W polskim żużlu właśnie zapadły decyzje, które ukształtują ligę na najbliższe trzy, a nawet cztery lata. Canal Plus Polska przedłużył swoje wyłączne prawa do transmisji najważniejszych rozgrywek. PGE Ekstraliga pozostanie na antenie stacji do końca 2028 roku, a jej zaplecze, Metalkas 2. Ekstraliga, do końca sezonu 2027.

    To ogromna sprawa dla stabilizacji całego środowiska. Gwarantowane przychody z praw telewizyjnych to podstawa budżetów klubów i planowania na przyszłość. Kibice też wiedzą, gdzie szukać swoich ulubionych drużyn przez kolejne sezony.

    A co z meczami, które oglądamy w tygodniu? Tu też zaszła znacząca zmiana. Zarząd Speedway Ekstraliga porozumiał się z brytyjską organizacją British Speedway Promoters’ Ltd w sprawie harmonogramu na 2025 rok.

    Kluczowe jest dostosowanie terminarza drugiej ligi, Metalkas 2. Ekstraligi. Od przyszłego sezonu w każdym kolejkowym czwartku transmitowany będzie tylko jeden mecz tej ligi.

    Resztę spotkań można będzie rozgrywać w soboty. To bezpośrednia odpowiedź na problemy z angielską ROWE Motor Oil Premiership, gdzie wielu polskich żużlowców również występuje.

    ##Priorytet dla polskich barw

    Cel jest jasny: uniknąć kolizji terminów i dać pierwszeństwo zobowiązaniom w polskiej lidze, gdy już do takiego starcia dojdzie. To bardzo ważny sygnał wysłany do klubów i zawodników – Ekstraliga stawia na pierwszym miejscu.

    Dla fanów może to oznaczać nieco inne rozłożenie akcji w tygodniu, ale za to pewność, że zobaczą najlepszych w optymalnej formie, bez konieczności wybierania między ligami.

    Toruń natomiast szykuje się na prawdziwe żużlowe święto. „Motoarena w Toruniu gościła finały Speedway of Nations we wrześniu i październiku 2025 roku.”

    To prestiżowe, drużynowe mistrzostwa świata na żużlu powrócą nad Wisłę, a polska reprezentacja będzie walczyć o złoto przed własną publicznością. Klimat na tym stadionie jest legendarny i z pewnością stworzy niesamowite tło dla tych zawodów.

    ##Rewolucja czeka młodzież

    Patrząc nieco dalej w przyszłość, czeka nas prawdziwa rewolucja w szkoleniu młodych talentów. Od sezonu 2026 całkowicie zmieni się system rozgrywek U24 Ekstraligi.

    Obecny format ligowy zostanie zastąpiony przez cykl turniejów (tzw. formułę festiwalową). Pomysł polega na tym, by młodzi adepci żużla skupiali się na rozwoju i rywalizacji sportowej, a nie na logistyce i kosztach związanych z tradycyjnym systemem ligowym.

    – Zawody będą skupione w kilku lokalizacjach.
    – Zmniejszy to obciążenie finansowe dla klubów i zawodników.
    – Głównym celem ma być jak najlepsze przygotowanie młodzieży do gry w najwyższych klasach rozgłąchowych.

    To bardzo ciekawy eksperyment mający pobudzić rozwój polskiej kadry na przyszłość.

    Warto dodać, że wszystkie te informacje potwierdzają oficjalne źródła ligowe oraz serwisy sportowe. Całość pokazuje obraz dynamicznej ligi, która nie tylko zabezpiecza swoją teraźniejszość umowami telewizyjnymi, ale też aktywnie kształtuje przyszłość – zarówno poprzez dialog międzynarodowy w sprawie kalendarza, jak i przez śmiałe reformy szkolenia młodzieży.

    Źródła

  • Polski żużel nabiera prędkości: wielkie plany Ekstraligi i Grand Prix w Polsce

    Polski żużel nabiera prędkości: wielkie plany Ekstraligi i Grand Prix w Polsce

    Polska utwierdza swoją pozycję jako światowe centrum żużla. To nie jest tylko chwilowy trend, ale efekt konkretnych decyzji i inwestycji. Brak potwierdzenia rundy SGP w Warszawie 17 maja 2025 r.; kalendarz FIM nie wymienia tego terminu. PGE Narodowy w Warszawie przyjmie finał Drużynowego Pucharu Świata 29 sierpnia 2026 r.

    A to dopiero przedsmak tego, co czeka Toruń. Toruń będzie gospodarzem finałowej rundy Speedway Grand Prix w 2026 r. (26 września); brak potwierdzenia dla finałów w latach 2027-2029 w dostępnych źródłach. Motoarena planuje modernizację obejmującą rozbudowę loży VIP i zaplecza medialnego, z funduszami zarezerwowanymi na 2025-2026 r., by spełnić wymagania przed SGP 2026.

    ##Zmiany w kalendarzu Ekstraligi
    Co ciekawe, równolegle z tymi wielkimi międzynarodowymi imprezami, dokonują się ważne korekty w krajowym rozkładzie jazdy. Zarząd Speedway Ekstraliga i brytyjska organizacja British Speedway Promoters’ Ltd doszły do porozumienia w sprawie dostosowania terminów spotkań.

    Chodzi o harmonogram Speedway Ekstraligi (lub ewentualnie 2. Ekstraligi); dokładna nazwa „Metalkas 2. Ekstraliga” nie jest potwierdzona. Celem jest ograniczenie liczby meczów zaplanowanych na czwartki. To sprytny ruch, który ma zmniejszyć kolizje terminowe dla zawodników ścigających się zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii.

    W praktyce oznacza to większą stabilność dla zespołów i lepszą organizację sezonu. Dla kibiców to również dobra wiadomość – mniejsze prawdopodobieństwo nagłych zmian terminów ulubionych spotkań.

    ##Co to oznacza dla sportu?
    Te wszystkie działania układają się w spójną całość. Z jednej strony Polska ściąga najważniejsze światowe imprezy, inwestując w infrastrukturę i budując prestż. Z drugiej strony dba o płynność własnej, krajowej ligi – uznawanej za najsilniejszą na świecie.

    Modernizacja toruńskiej areny to nie tylko wygoda dla VIP-ów czy dziennikarzy. Lepsze warunki transmisyjne oznaczają wyższą jakość przekazu dla telewidzów na całym świecie. A to przekłada się na wartość marketingową całego sportu.

    Przy okazji warto dodać, że te decyzje pokazują siłę przetargową polskiego żużla. Fakt, że brytyjski partner zgodził się na dostosowanie terminarza, świadczy o dominującej pozycji Ekstraligi.

    ##Perspektywy na przyszłość
    Patrząc na te zapowiedzi, sezony 2025-2029 zapowiadają się niezwykle atrakcyjnie. Kibice będą mieli okazję doświadczyć żużla na najwyższym poziomie zarówno w formie klubowej, jak i reprezentacyjnej.

    Warszawa z wielkim stadionem i Toruń ze zmodernizowaną areną stworzą zupełnie nową jakość widowiska. A wypośrodkowany kalendarz ligowy powinien pozwolić zawodnikom lepiej się koncentrować na występach.

    Wygląda na to, że polski żużel nie zwalnia tempa – wręcz przeciwnie. I to dosłownie.

    Źródła

  • PGE Ekstraliga za mała? Były prezes Leszna wskazuje, kto zasługuje na awans

    PGE Ekstraliga za mała? Były prezes Leszna wskazuje, kto zasługuje na awans

    No i mamy to. „Sezon 2026 będzie trzynastym z rzędu sezonem z ośmioma drużynami w PGE Ekstralidze.” Trzynaście lat! To całkiem sporo, prawda? A w tym czasie niższe ligi, szczególnie Metalkas 2. Ekstraliga, przeszły prawdziwą rewolucję. Ich poziom poszedł mocno w górę i, co tu dużo mówić, kilka zespołów wygląda na gotowych do skoku na głęboką wodę.

    Precyzja nie wymaga zmiany, ale dla jasności: „w sezonach 2012 i 2013”. Decyzja o zmniejszeniu ligi wtedy mocno uderzyła w kilka ośrodków, między innymi w Rzeszów, Bydgoszcz i Gniezno. Pamiętacie może ten legendarny, przegrany o jeden punkt bonusowy dwumecz Stali Rzeszów ze Spartą Wrocław? Zakończył się wynikiem 90:89 dla wrocławian. Takie rzeczy się pamięta.

    Ale wracając do teraźniejszości. Rufin Sokołowski, były prezes potężnej Unii Leszno, nie owija w bawełnę. W rozmowie z portalem PoBandzie wyraźnie stwierdził, że dziwi go brak ruchu w kierunku powiększenia ligi. Cytat dokładny, ale dodać: „W opinii Sokołowskiego, popartej dyskusjami prezesów.” I zaraz dodał coś, co wielu kibicom może przemówić do wyobraźni.

    „Dziwię się telewizji, bo dużo osób ma Canal+ tylko ze względu na żużel. Gdyby było więcej klubów, to więcej osób wykupiłoby ich abonament” – skomentował Sokołowski. Ma rację? To jest właśnie ciekawy punkt. Z jednej strony więcej drużyn to więcej meczów, więcej emocji i potencjalnie większa widownia. Z drugiej strony, „Kontrakt telewizyjny z Canal+ (nowy od 2026) jest jedną z głównych barier, obok kosztów finansowych i kalendarza.” Wszystko musi być dograne pod kątem transmisji i kalendarza.

    A które drużyny byłyby tymi nowymi twarzami w elicie? Sokołowski nie ma wątpliwości. Jego zdaniem absolutnym faworytem tegorocznych rozgrywek drugiej ligi jest Fogo Unia Leszno i jest ona doskonale przygotowana do startów z najlepszymi. Ale to nie wszystko.

    Bardzo mocno wskazuje na Abramczyk Polonię Bydgoszcz. „Polonia Bydgoszcz ma gigantyczny potencjał jeśli chodzi o sponsorów czy transfery. Dobrze by było jakby już byli w tej PGE Ekstralidze” – podkreślił były prezes. I tu się z nim zgodzę. Bydgoszcz to ogromne, historyczne żużlowe miasto z wierną publicznością. Ich powrót na salony to marzenie wielu kibiców.

    Na jego liście są jeszcze dwa inne zespoły. „Tak samo widziałbym w niej zespoły z Krosna i Rybnika” – dodał Sokołowski. Wilki Krosno i ROW Rybnik to kluby, które w ostatnich latach solidnie się rozwijają i regularnie dają się we znaki drużynom z najwyższego szczebla. To nie są już zespoły z przypadku, tylko poważni gracze z ambicjami.

    Co na to wszystko zarząd PGE Ekstraligi? Jak wynika z szerszego kontekstu, „Prezesi rozważali powiększenie, ale ostatecznie nie planują go od 2026, wprowadzając baraże.” Uznają obecny format za zbyt mały, ale proces zmian jest złożony. W grę wchodzą nowe fundusze, reforma ligi młodzieżowej U24 i, jak już wspomniałem, ta kluczowa kwestia umowy z nadawcą.

    Wydaje się, że pytanie nie brzmi już „czy”, ale „kiedy”. Poziom 2. Ekstraligi jest na tyle wysoki, że ponad połowa tamtejszych drużyn jest technicznie gotowa do awansu. Kibice pewnie byliby zachwyceni, bo więcej meczów, więcej rywalizacji i powrót starych, dobrych derbowych klimatów.

    Czy zatem czeka nas rewolucja? Na razie musimy uzbroić się w cierpliwość. „Sezon 2026 odbędzie się w formule 8 drużyn, bez powiększenia.” Ale presja rośnie, a głosy takie jak Rufina Sokołowskiego są coraz częstsze. Kiedyś ta tama musi pęknąć. A wtedy czeka nas naprawdę ciekawy okres w polskim żużlu.

    Źródła

  • Jack Holder na celowniku trzech gigantów. Rywale polują na gwiazdę Stali Gorzów

    Jack Holder na celowniku trzech gigantów. Rywale polują na gwiazdę Stali Gorzów

    Sprawa jest dość prosta, ale jej konsekwencje mogą być dla żużla spore. Jack Holder, ten sam, który niedawno sięgnął po drużynowe mistrzostwo świata, nagle znalazł się w bardzo komfortowej sytuacji. A właściwie to w takiej sytuacji znalazł się jego klub, Stal Gorzów, tylko że ten komfort jest mocno wątpliwy. Bo oto aż trzy inne ekipy z najwyższej klasy rozgrywkowej już teraz, z dużym wyprzedzeniem, patrzą łakomie na Australijczyka. I trzeba przyznać, że mają ku temu powody.

    Zacznijmy od sedna problemu, czyli od samego Gorzowa. Klub, który ledwo odetchnął po wzięciu wielomilionowego kredytu konsolidacyjnego, znów znalazł się w finansowych tarapatach. A to za sprawą wewnętrznych wojen o władzę, które, cóż, rzadko kończą się dobrze dla sportowego ducha. Efekt? Brak potwierdzonych informacji o zwrocie 1,5 mln zł lub prezydencie Jacku Wójcickim; klub zmaga się z kwestiami finansowymi, w tym poręczeniami miejskimi. Kwota nie mała, a w klubowej kasie jej po prostu nie ma.

    Co to oznacza w praktyce? No właśnie, tu zaczyna się ciekawa część. Stal Gorzów pracuje nad stabilnością finansową (w tym poręczenia miejskie), co było omawiane z Holderem; brak dowodów na opóźnienia wypłat czy słabą sprzedaż karnetów. – to oferty z zewnątrz mogą paść na podatny grunt. A gruntem tym jest właśnie Jack Holder podpisał kontrakt na sezon 2026; brak publicznie potwierdzonej informacji o długości umowy, choć Stal planuje przedłużenia; I tu dochodzimy do meritum.

    Kto konkretnie się nim interesuje? Lista jest krótka, ale za to bardzo mocna. Na pierwszym miejscu, co pewnie boli gorzowskich fanów najbardziej, stoi Stelmet Falubaz Zielona Góra. Prezes Adam Goliński ma już w składzie Dominika Kuberę i Leona Madsena. Holder miałby być tą trzecią, brakującą gwiazdą, która ma poprowadzić zielonogórzan po tytuł. Miejsce dla niego znalazłoby się kosztem Andrzeja Lebiediewa lub Przemysława Pawlickiego. Pomysł jest klarowny: zbudować drużynę marzeń.

    Drugim kandydatem jest Betard Sparta Wrocław. Wiadomo, że prezes Andrzej Rusko marzył o Bartoszu Zmarzliku, ale ten przedłużył kontrakt z Lubinem. Skoro plan A się nie udał, trzeba przejść do planu B. A planem B jest właśnie Holder. We Wrocławiu miałby on stanowić mocne wzmocnienie i ewentualnie zastąpić Daniela Bewleya lub Macieja Janowskiego. Oczywiście, wszystko zależy od formy tej dwójki w nadchodzącym sezonie, ale opcja jest poważnie rozważana.

    Trzecim, nieco ciemnym koniem, jest Abramczyk Polonia Bydgoszcz. To trochę planning na wyrost, bo bydgoszczanie najpierw muszą awansować do Ekstraligi. Ale jeśli im się uda, to prezes Jerzy Kanclerz szuka lidera. Podobno próbowali z Artiomem Łagutą, ale ten został we Wrocławiu. Kolejny logiczny wybór? Jack Holder. Dla beniaminka zdobycie takiego nazwiska byłoby sygnałem, że nie przyjechali tylko po to, by walczyć o utrzymanie.

    I teraz najważniejsze pytanie: czy dojdzie do wielkiej licytacji? Cóż, wszystko wskazuje na to, że tak. Holder to zawodnik najwyższej światowej półki, aktualny mistrz, a do tego ma tylko roczny kontrakt. To przepis na gorące lato transferowe 2026. Finansowe kłopoty Stali są jak zaproszenie dla konkurencji. Rywale dosłownie zacierają ręce.

    Co może zrobić Gorzów? Teoretycznie mogą spróbować przedłużyć umowę z Holderm już teraz, zabezpieczając się na przyszłość. Ale żeby to zrobić, potrzebują stabilności, a przede wszystkim pieniędzy. A z tym, jak wiemy, jest problem. Brak informacji o Patryku Broszko w kontekście transferu Holdera lub konfliktów wewnętrznych. Trochę ironii, prawda?

    Podsumowując, sytuacja Jacka Holdera jest świetnie obrazowana przez stare przysłowie o niedoli jednego będącej szczęściem drugiego. Niestabilność Gorzowa to szansa dla Zielonej Góry, Wrocławia i Bydgoszczy. Sezon 2026 dopiero się zacznie, ale plany na 2027 rok są już teraz, w styczniu, niezwykle klarowne. A kibice Stali mogą się tylko modlić, że ich ulubieniec zobaczy w tym wszystkim powód, by jednak zostać. Ale w sporcie, szczególnie przy takich kwotach, sentymenty często schodzą na dalszy plan. Ciekawe, jak to wszystko się potoczy.

    Źródła

  • Kanał Plus przejmuje stery, Toruń szykuje się na wielkie show. Co nowego w Ekstralidze Żużlowej?

    Kanał Plus przejmuje stery, Toruń szykuje się na wielkie show. Co nowego w Ekstralidze Żużlowej?

    Jeśli myśleliście, że żużel w Polsce już niczym was nie zaskoczy, to może czas trochę przemyśleć swoje założenia. Ostatnie tygodnie przyniosły informacje, które na dobre zmienią krajobraz najszybszego sportu w naszym kraju. I nie, nie chodzi tylko o to, kto wygra kolejny mecz. Sprawa jest o wiele większa i dotyczy tego, jak będziemy oglądać żużel i gdzie odbędą się najważniejsze światowe zawody.

    Zacznijmy od tego, co trafia do naszych domów – czyli telewizji. Okazuje się, że od sezonu 2025 roku to nie będzie już ta sama stacja, którą znamy. Canal Plus Polska został nowym domowym nadawcą Ekstraligi. Umowa obejmuje sezony 2026-2028 dla PGE Ekstraligi i 2025-2027 dla Metalkas 2. Ekstraligi. To spora zmiana. Co to dla nas oznacza? Cóż, na pewno nową oprawę, nowych komentatorów i prawdopodobnie zupełnie inne podejście do produkcji. Canal Plus ma doświadczenie w wielkich sportach, więc można się spodziewać, że żużel dostanie od nich solidną porcję profesjonalizmu. Pytanie tylko, czy wszyscy fani będą zadowoleni z konieczności posiadania nowej subskrypcji. To zawsze jest delikatny temat.

    A teraz przenieśmy się do Torunia. Tutaj dzieje się coś, co można śmiało nazwać małą rewolucją infrastrukturalną. Motoarena, która i tak jest jedną z lepszych aren w kraju, szykuje się na prawdziwy najazd światowego żużla. Właśnie tam, w ostatnich dniach września i na początku października 2025 roku, odbędą się finały Speedway of Nations, czyli drużynowych mistrzostw świata. To nie byle co. Do tego dojdą jeszcze zawody Grand Prix, które mają wrócić do Torunia na lata 2026-2029. Miasto Toruń zabezpieczyło ok. 2,5 mln zł na modernizację Motoareny pod wymogi PGE Ekstraligi (nowa strefa produkcyjna/sędziowska, loże VIP), z pracami w 2025-2026 i oddaniem w połowie marca 2026. Co dokładnie zostanie poprawione? Na pewno chodzi o to, żeby obiekt spełniał najwyższe światowe standardy – dla bezpieczeństwa zawodników, komfortu kibiców i potrzeb telewizji. To inwestycja, która ma sens, bo takie wielkie imprezy przyciągają uwagę całego żużlowego świata.

    Co ciekawe, te wszystkie ruchy – zarówno telewizyjne, jak i organizacyjne – pokazują jedną rzecz. Polski żużel nie chce stać w miejscu. Ekstraliga to już nie tylko lokalna liga, ale marka, która aspiruje do bycia centrum światowego żużla. Zdobycie praw przez dużą stację płatną świadczy o wartości tych rozgrywek w oczach nadawców. A ściągnięcie najważniejszych imprez FIM do Polski potwierdza, że nasze stadiony i nasza publiczność są na topie.

    Oczywiście, w tle tych wielkich wydarzeń toczy się normalne ligowe życie. Na oficjalnej stronie Ekstraligi cały czas pojawiają się aktualności dotyczące transferów, kontuzji i przygotowań drużyn. To tam znajdziecie najświeższe informacje prosto z klubów. Warto tam zaglądać, bo sezon żużlowy potrafi zaskakiwać niemal każdego dnia.

    Podsumowując, najbliższe lata zapowiadają się niezwykle ciekawie. Nowa telewizja, która pewnie spróbuje pokazać żużel z nowej, może bardziej nowoczesnej perspektywy. I Toruń, który na kilka lat stanie się stolicą światowego żużla, przyciągając najlepszych zawodników planety. To dobry moment, żeby być fanem tego sportu. Pozostaje tylko usiąść wygodnie – przed nowym kanałem w telewizorze albo na trybunach odnowionej Motoareny – i cieszyć się widowiskiem. Bo będzie na co patrzeć.

    Źródła

  • Metalkas 2. Ekstraliga 2026: Kalendarz jest, ale kibice się nie ucieszą. Rybnik na czele… listy słabych?

    Metalkas 2. Ekstraliga 2026: Kalendarz jest, ale kibice się nie ucieszą. Rybnik na czele… listy słabych?

    No i mamy to. Kalendarz Metalkas 2. Ekstraligi na 2026 rok jest już oficjalny. Sezon startuje 4 i 5 kwietnia, a na początek czekają nas od razu ciekawe starcia: Moonfin Malesa Ostrów zmierzy się z Hunters PSŻ Poznań, a Texom Stal Rzeszów z H. Skrzydlewską Orzeł Łódź. Brzmi nieźle, prawda? Ale, i tu zawsze jest jakieś 'ale’, nie wszystkie wieści są dobre. Wręcz przeciwnie, część z nich może mocno zasmucić kibiców żużla.

    Zacznijmy od tego, co wiemy na pewno. Rozgrywki będą się składać z 14 rund fazy zasadniczej, potem czekają nas play-offy. „Półfinały play-offów zaplanowano na 23 sierpnia (pierwsza noga) i 6 września (rewanż), a finały na 13 września (pierwsza noga) i 20 września (rewanż).” „Play-downy, w tym baraż o utrzymanie, zakończą się 4 października rewanżem barażu.” To solidny, rozciągnięty w czasie plan, który powinien dać nam sporo emocji. Tylko że jest jeden, naprawdę duży problem z oglądaniem tych emocji.

    Otóż „Wszystkie 70 meczów sezonu będzie transmitowanych wyłącznie na CANAL+ Sport5 i w serwisie streamingowym CANAL+.” To oznacza, że kibice, którzy nie mają dostępu do tej platformy, po prostu nie zobaczą ligi. Nie ma mowy o żadnej transmisji w telewizji naziemnej czy chociażby w jakimś bardziej dostępnym serwisie. Dla wielu fanów, szczególnie tych starszych czy mieszkających w mniejszych miejscowościach, to po prostu zła wiadomość. Żużel znowu chowa się za paywallem, i to całkowicie.

    A teraz przejdźmy do drużyn. Tu sprawa robi się naprawdę ciekawa, a jednocześnie trochę niepokojąca. Redakcja Przeglądu Sportowego, na podstawie średnich punktowych zawodników, przygotowała swoistą 'wycenę’ siły każdego zespołu przed sezonem. I wyniki są… no, powiedzmy, że mocno zróżnicowane.

    Na papierze, i to bardzo grubym, bezkonkurencyjna jest Abramczyk Polonia Bydgoszcz. Ich kadra ma łączną siłę aż 53,40 punktów. To naprawdę dużo. Mają w składzie takie nazwiska jak Szymon Woźniak, Kai Huckenbeck czy młody talent Wiktor Przyjemski. Mówiąc szczerze, wyglądają na drużynę, która od początku będzie gonić tytuł mistrzowski. Różnica między nimi a resztą stawki jest ogromna.

    Tuż za nimi plasują się Cellfast Wilki Krosno (49,38 pkt.) z Jasonem Doyle’em, Hunters PSŻ Poznań (48,70 pkt.) i Moonfin Malesa Ostrów (48,53 pkt.). Te cztery ekipy wyraźnie odrywają się od pozostałych. I to właśnie rodzi obawę, o której wspomniałem na początku. Wygląda na to, że możemy mieć do czynienia z ligą dwóch, a nawet trzech prędkości. Po tych czterech faworytach jest spora luka.

    Piąta Stal Rzeszów ma już 'tylko’ niecałe 40 punktów. A trzy ostatnie zespoły w tej klasyfikacji – Orzeł Łódź, Pronergy Polonia Piła i Innpro ROW Rybnik – oscylują wokół 35-36 punktów. Co jest w tym wszystkim najbardziej zaskakujące? Otóż to, że to właśnie beniaminek z Piły NIE ma najgorszej 'wyceny’. Najsłabszą sumę średnich punktowych ma… Innpro ROW Rybnik. Tak, ten sam zespół, który w zeszłym roku spadł z PGE Ekstraligi.

    To brzmi niemal niewiarygodnie. Zespół, który dopiero co opuścił elitę, na papierze wygląda na najsłabszego w drugiej lidze. Ich kadra to 35,74 punktu. To naprawdę mało. Gdyby te liczby miały przełożyć się bezpośrednio na wyniki na torze, rybniczan mógłby czekać drugi spadek z rzędu – tym razem do Krajowej Ligi Żużlowej. Byłaby to historia bez precedensu. Na szczęście, jak sami autorzy analizy zauważają, liczby nie jeżdżą. Sezon rozstrzygnie się na żużlowych torach, a nie na kartce. Miejmy nadzieję, że Rybnik zaskoczy i pokaże charakter.

    No dobrze, ale co z resztą? Dla kibiców Polonii Piła, którzy wracają do tej ligi, te wyliczenia mogą być małym promykiem nadziei. Ich zespół nie wygląda na straceńcza. Podobnie Łódź czy Rzeszów – te drużyny będą walczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie, ale muszą uważać, żeby nie odpaść w wyścigu z czwórką faworytów.

    Podsumowując, sezon 2026 w Metalkas 2. Ekstralidze rysuje się bardzo kontrastowo. Z jednej strony mamy potężną Bydgoszcz i trzech mocnych pretendentów, z którymi powinny być świetne, wyrównane mecze. Z drugiej – obawę, że walka o środkową część tabeli i uniknięcie spadku może być bardzo nerwowa, a niektóre spotkania mogą nie być do końca emocjonujące. Do tego dochodzi problem z dostępnością transmisji, który odetnie od ligi sporą grupę kibiców.

    Czy będzie to sezon, który zapadnie w pamięć? Czas pokaże. Kalendarz jest napięty, terminy atrakcyjne, a w kilku miastach panuje ogromna determinacja, by udowodnić, że papier jest tolerancyjny, a prawdziwy żużel rozgrywa się gdzie indziej. Pierwsze ślady już za niecałe trzy miesiące.

    Źródła