Nazar Parnicki zakończył swój pierwszy pełny sezon w cyklu Speedway Grand Prix na 17. miejscu. Zawodnik przyznaje, że rywalizacja z najlepszymi żużlowcami świata była dla niego trudnym doświadczeniem. 20-letni Ukrainiec, reprezentujący Fogo Unię Leszno, wszedł do elity jako indywidualny mistrz świata juniorów, ale szybko zrozumiał, że przeskok z rywalizacji młodzieżowej na seniorską to zupełnie inna sprawa.
Najważniejsze fakty o debiutanckim sezonie Parnickiego
- Parnicki zastąpił Taia Woffindena w cyklu Grand Prix, po tym jak ten zrezygnował ze startów i zakończył karierę.
- 17. miejsce w klasyfikacji generalnej – Ukrainiec wystąpił we wszystkich turniejach, ale regularnie odpadał na wczesnych etapach rywalizacji.
- Problemy z prędkością i błędne ustawienia sprzętu sprawiły, że często kończył wyścigi bez punktów.
- Tor w Landshut okazał się szczególnie trudny – zawodnik ostro skrytykował jego przygotowanie, wskazując na nierówności i problemy z oponami bezdętkowymi.
- Junior wśród seniorów – mimo słabych wyników Parnicki podkreśla, że zebrane doświadczenie przyniesie korzyści w przyszłości.
Gorzkie rozczarowanie i techniczne problemy
Już inauguracyjna runda w Landshut pokazała, jak trudne będzie to wyzwanie. Parnicki wygrał jeden wyścig, pokonując Roberta Lamberta, ale nie zdołał awansować do fazy finałowej. Organizatorzy przygotowali nawierzchnię w sposób, który maksymalnie utrudniał jazdę – żużlowcy mieli kłopoty z kontrolą motocykli, a nierówności dodatkowo uwydatniały problemy z nowymi oponami bezdękowymi.
Jeszcze gorzej poszło mu w Pradze, gdzie zajął 15. miejsce, wyprzedzając tylko Adama Bednara. Po tych zawodach przyznał: „Pojechałem bardzo kiepsko”, wskazując na liczne błędy na torze i nietrafione ustawienia motocykla. Wysoka temperatura wymagała innych przełożeń, a on i jego zespół nie zareagowali na czas.
Sezon pełen kontrastów
Interesujące jest to, że zawodnik, który w Grand Prix regularnie notował zera, w PGE Ekstralidze był najskuteczniejszym młodzieżowcem i kluczowym ogniwem Fogo Unii Leszno. Ta różnica najlepiej pokazuje, jak ogromna jest przepaść między ligą a cyklem mistrzowskim.
W Grand Prix liczy się każdy detal – szybkie odczytanie nawierzchni, idealne przełożenia, stalowe nerwy. Parnicki wielokrotnie podkreślał, że starty z najlepszymi ujawniły jego słabości. Nie traktuje jednak tego sezonu jako porażki. „Zderzyłem się ze ścianą, to była wielka lekcja” – mówił po zakończeniu zmagań.
Co dalej z Ukraińcem?
Przed 20-latkiem wciąż „długa droga”, jak sam to określił, ale doświadczenie zebrane w starciach z Bartoszem Zmarzlikiem, Fredrikiem Lindgrenem czy Robertem Lambertem jest cenne. Wie już, nad czym musi pracować – przede wszystkim nad powtarzalnością i szybkością od pierwszego wyścigu.
Czy wróci do cyklu w przyszłości? Na razie skupia się na wyciąganiu wniosków. Ten sezon pokazał mu, gdzie są jego granice – i gdzie musi je przesunąć. Jeśli lekcja zostanie odrobiona, za rok lub dwa możemy zobaczyć zupełnie innego Parnickiego na torach Grand Prix.


Dodaj komentarz