Tag: Stelmet Falubaz Zielona Góra

  • Ekstraliga Żużlowa: Sparta Wrocław Demoluje, Lublin Wygrał, Ale Kto Jest Liderem?

    Ekstraliga Żużlowa: Sparta Wrocław Demoluje, Lublin Wygrał, Ale Kto Jest Liderem?

    W weekend otwarcia żużlowej Ekstraligi Żużlowej 2026 padły wysokie zwycięstwa, ale o pozycji w tabeli decyduje nie tylko liczba punktów meczowych. Po pierwszej serii spotkań na czele rankingu znajduje się Sparta Wrocław, która pokonała Stelmet Falubaz Zielona Góra w sposób rzadko spotykany na tym poziomie rozgrywek. Choć Lublin odniósł przekonujące zwycięstwo, to bilans małych punktów przesądził o tymczasowym liderowaniu wrocławian.

    Demolka w stolicy Dolnego Śląska

    Pierwsza kolejka sezonu, rozegrana między 10 a 12 kwietnia 2026 roku, przyniosła kilka jednostronnych wyników. Najbardziej spektakularny padł na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Sparta Wrocław rozgromiła Stelmet Falubaz Zielona Góra aż 64:26. To zwycięstwo z bilansem +38 punktów jest nie tylko imponujące, ale i wyjątkowe w historii Ekstraligi. Sparta zainkasowała dwa punkty za wygraną i zapewniła sobie pierwsze miejsce w tabeli dzięki najwyższej różnicy punktowej.

    Zespół z Zielonej Góry, zmagający się z problemami kadrowymi i brakiem formy, został wyraźnie zdominowany. Wynik ten jest mocnym sygnałem ze strony wrocławskiej drużyny, która po zajęciu drugiego miejsca w poprzednim roku, wyraźnie aspiruje do walki o najwyższe cele.

    Lublin gromi mistrza, ale to nie wystarcza

    W Lublinie, na torze przy al. Zygmuntowskich, odbyło się drugie najważniejsze spotkanie weekendu. Lublin, wicemistrz z 2025 roku, zmierzył się z aktualnym mistrzem Polski – PRES Grupą Deweloperską Toruń. Motor nie miał dla gości litości i wygrał to starcie 56:34. Był to jeden z najwyższych wyników punktowych wśród wszystkich zwycięzców pierwszej kolejki.

    Mimo tak wysokiego triumfu, bilans +22 punktów sprawił, że Lublin zajmuje w tabeli trzecie miejsce – za Spartą Wrocław (+38) i Fogo Unią Leszno (+28), która pokonała Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 59:31. Pokazuje to, że w Ekstralidze liczy się nie tylko samo zwycięstwo, ale też jego skala. Każdy punkt zdobyty lub stracony na torze ma znaczenie dla końcowego układu sił.

    Tabela po pierwszej rundzie

    Po rozegraniu wszystkich czterech meczów pierwszej kolejki tabela Ekstraligi Żużlowej prezentuje się następująco:

    1. Sparta Wrocław – 2 punkty, bilans +38 (64:26)
    2. Fogo Unia Leszno – 2 punkty, bilans +28 (59:31)
    3. Lublin – 2 punkty, bilans +22 (56:34)
    4. Gezet Stal Gorzów – 1 punkt, bilans 0
    5. Bayersystem GKM Grudziądz – 1 punkt, bilans 0
    6. PRES Grupa Deweloperska Toruń – 0 punktów, bilans -22 (34:56)
    7. Krono-Plast Włókniarz Częstochowa – 0 punktów, bilans -28 (31:59)
    8. Stelmet Falubaz Zielona Góra – 0 punktów, bilans -38 (26:64)

    Warto odnotować remis w starciu Bayersystem GKM Grudziądz z Gezet Stalą Gorzów. Obie drużyny otrzymały za ten wynik po jednym punkcie, co w początkowej fazie sezonu może być istotne dla morale i budowania formy.

    Kontekst sezonu 2025 i wnioski

    W sezonie 2025 tytuł mistrzowski zdobyła PRES Grupa Deweloperska Toruń. Lublin był drugi, a Sparta Wrocław trzecia. Pierwsza kolejka 2026 roku pokazuje jednak, że układ sił może ulec zmianie.

    Toruń jako obrońca tytułu rozpoczął sezon od porażki, natomiast Wrocław od druzgocącego zwycięstwa. Wprowadza to dodatkową dynamikę do rozgrywek. Wysokie bilanse Sparty i Leszna sugerują, że drużyny te są świetnie przygotowane pod względem sprzętowym i taktycznym już na starcie zmagań.

    Dla zespołów z dolnej części tabeli, takich jak Falubaz i Włókniarz, pierwsze spotkania były wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. W Ekstralidze każda kolejka jest na wagę złota, a straty punktowe poniesione na początku mogą być trudne do odrobienia w późniejszej fazie sezonu.

    Co przed nami?

    Pierwsza kolejka Ekstraligi Żużlowej 2026 dostarczyła wielu odpowiedzi. Sparta Wrocław wysłała najsilniejszy sygnał dotyczący swoich ambicji, a Lublin udowodnił, że walka o bilans punktowy będzie kluczowa w całym sezonie.

    Tabela po jednym meczu jest jedynie wstępnym zarysem, ale już teraz krystalizują się pierwsze scenariusze. Sparta chce powrócić na szczyt, Lublin celuje w tytuł, a Toruń musi szybko znaleźć odpowiedź na inauguracyjną porażkę. Żużlowy sezon zapowiada się pasjonująco, a każdy punkt zdobyty na torze już teraz ma ogromne znaczenie.


    Źródła

  • Grzegorz Walasek zatańczy ostatni walc na W69. Turniej „Jeszcze jeden bieg” 5 kwietnia

    Grzegorz Walasek zatańczy ostatni walc na W69. Turniej „Jeszcze jeden bieg” 5 kwietnia

    Legenda polskiego żużla, Grzegorz Walasek, oficjalnie pożegna się z czynnym uprawianiem sportu. Jego pożegnalny turniej pod symbolicznym tytułem „Jeszcze jeden bieg” odbędzie się 5 kwietnia na stadionie W69 w Zielonej Górze. To właśnie tam, gdzie przed laty zaczynał swoją karierę, zamknie jej wielki rozdział. Decyzję o zakończeniu startów ogłosił w mediach społecznościowych, pisząc: „To jest ten moment, w którym starszy junior mówi 'pas’”.

    Finał długiej i bogatej kariery

    Walasek to postać absolutnie ikoniczna dla polskiego speedwaya. Jego kariera, rozciągająca się na dekady, była pełna sukcesów zarówno indywidualnych, jak i drużynowych. Ścigał się w najważniejszych rozgrywkach, w tym przez wiele sezonów w Ekstralidze, reprezentując barwy kilku czołowych klubów. Jego doświadczenie i charakter były bezcenne dla każdej ekipy, w której występował.

    Choć organizatorzy nie ujawnili jeszcze pełnej listy startowej, można się spodziewać, że na tor w Zielonej Górze zjadą koledzy, rywale i przyjaciele Walaska z różnych etapów jego kariery. Tego typu wydarzenia mają zawsze wyjątkową, niemal rodzinną atmosferę, w której rywalizacja schodzi na drugi plan, a najważniejsze jest uhonorowanie żegnanego zawodnika. To będzie dzień pełen wspomnień i emocji.

    "Jeszcze jeden bieg" na macierzystym torze

    Wybór miejsca na tę uroczystość nie jest przypadkowy. Stadion W69 w Zielonej Górze to kolebka kariery Grzegorza Walaska. Powrót na ten tor nadaje całemu wydarzeniu głęboko osobisty i symboliczny wymiar. To tutaj wszystko się zaczęło i tutaj też znajdzie swój finał. Dla kibiców, szczególnie tych zielonogórskich, to niepowtarzalna okazja, by podziękować lokalnemu bohaterowi za wszystkie emocje, których przez lata im dostarczał.

    Organizacja pożegnalnego turnieju w kwietniu to dobry ruch. Sezon żużlowy w Polsce będzie się wtedy dopiero rozkręcał, co pozwoli wielu fanom, a także zawodnikom, na swobodne przybycie do Zielonej Góry. Informacje o dużej sprzedaży biletów na inne wydarzenia, jak Grand Prix w Łodzi, pokazują, że miłośnicy speedwaya chętnie uczestniczą w takich historycznych momentach. Można przypuszczać, że stadion W69 również wypełni się po brzegi.

    Podsumowanie pewnej epoki

    Turniej "Jeszcze jeden bieg" to coś więcej niż tylko kolejna impreza sportowa. To koniec pewnej epoki w polskim żużlu. Grzegorz Walasek należał do pokolenia zawodników, którzy budowali potęgę tej dyscypliny w naszym kraju. Jego odejście na sportową emeryturę skłania do spojrzenia wstecz na lata pełne wspaniałych występów, walki i poświęcenia.

    Dla samego zawodnika będzie to z pewnością niezwykle wzruszający dzień, ale też okazja do zamknięcia pewnego etapu życia w piękny i godny sposób. Dla kibiców – ostatnia szansa, by zobaczyć go w akcji i wyrazić wdzięczność gromkimi brawami. 5 kwietnia w Zielonej Górze żegnamy nie tylko świetnego żużlowca, ale przede wszystkim prawdziwego dżentelmena toru, którego braku nie sposób będzie nie zauważyć.

  • Brady’ego Kurtza W Turnieju Pożegnalnym Grzegorza Walaska Zastąpi Mateusz Szczepaniak

    Brady’ego Kurtza W Turnieju Pożegnalnym Grzegorza Walaska Zastąpi Mateusz Szczepaniak

    Wielkanocna niedziela w Zielonej Górze zapowiada się wyjątkowo emocjonująco dla fanów żużla. To właśnie 5 kwietnia na stadionie Stelmet Falubazu odbędzie się długo wyczekiwany turniej pożegnalny Grzegorza Walaska pod tytułem „Jeszcze jeden bieg”. Organizator nie szukał półśrodków, przygotowując dla kibiców starcie pełne gwiazd. Poznaliśmy już niemal kompletną listę startową, w której doszło do jednej istotnej zmiany.

    Grzegorz Walasek, który żużlową przygodę rozpoczął w tym mieście w 1993 roku, postanowił oficjalnie zakończyć karierę w miejscu, gdzie wszystko się zaczęło. Jego pożegnanie ma być godne wieloletniej obecności w tym sporcie, dlatego na starcie zobaczymy prawdziwą śmietankę światowego speedwaya.

    Gwiazdorska obsada z miejscami dla gospodarzy

    Pierwotne zapowiedzi wskazywały, że w turnieju weźmie udział między innymi Brady Kurtz. Australijczyk, który u progu sezonu prezentuje znakomitą formę – co potwierdził chociażby zwycięstwem w turnieju IMME w Łodzi – ostatecznie nie pojawi się na zielonogórskim torze. Jego miejsce w obsadzie zajmie Mateusz Szczepaniak.

    Ta zmiana nie umniejsza jednak rangi wydarzenia. Wręcz przeciwnie, lista startowa robi ogromne wrażenie. Nie zabraknie na niej sześciokrotnego indywidualnego mistrza świata, Bartosza Zmarzlika, który będzie niewątpliwie główną atrakcją i faworytem do zwycięstwa. Oprócz niego na starcie staną inni czołowi zawodnicy PGE Ekstraligi i światowej czołówki.

    Wśród potwierdzonych nazwisk znajdziemy między innymi mistrza świata z 2021 roku, Duńczyka Leona Madsena, byłego lidera cyklu Grand Prix, Szweda Fredrika Lindgrena, czy słowacką gwiazdę Martina Vaculika. Polskę będą reprezentować tak utytułowani żużlowcy jak Maciej Janowski, Patryk Dudek czy bracia Piotr i Przemysław Pawliccy. Obsadę dopełniają Dominik Kubera, Grzegorz Zengota, Łotysz Andzejs Lebedevs, Maksym Drabik, Australijczyk Rohan Tungate oraz Damian Ratajczak.

    Tajemniczy zawodnik nr 16 i sentymentalny powrót

    Co ciekawe, lista liczy obecnie piętnastu potwierdzonych zawodników. Przy numerze szesnastym widnieje adnotacja „zawodnik do potwierdzenia”. Ta niewiadoma od samego początku rozbudza wyobraźnię kibiców. Spekulacje dotyczą oczywiście samego gospodarza imprezy. Wielu fanów ma nadzieję, że Grzegorz Walasek, mimo że jest to jego turniej pożegnalny, wsiądzie na motocykl i weźmie udział w jednym, symbolicznym biegu. Odpowiedź na to pytanie poznamy prawdopodobnie tuż przed zawodami lub już w ich trakcie.

    Turniej ma wymiar nie tylko sportowy, ale przede wszystkim sentymentalny. Walasek po debiucie w Zielonej Górze przez lata reprezentował barwy wielu polskich klubów, w tym Częstochowy, Bydgoszczy, Torunia czy Gorzowa Wielkopolskiego. Jego decyzja o pożegnaniu akurat na torze Falubazu podkreśla silną więź z miejscem, w którym jego kariera nabrała rozpędu. Zaproszenie kolegów z obecnego składu zielonogórskiej drużyny oraz przyjaciół z całego żużlowego świata jest pięknym gestem zamykającym pewien rozdział.

    Zapowiedź wielkiego święta żużla

    Impreza „Jeszcze jeden bieg”, zaplanowana na godzinę 16:00, ma szansę stać się jednym z najważniejszych żużlowych wydarzeń towarzyskich początku sezonu. Mimo że nie są to oficjalne zawody rankingowe, obecność takiej plejady gwiazd gwarantuje walkę na najwyższym poziomie. Kibice zobaczą pojedynki, które zazwyczaj obserwują podczas finałów Grand Prix czy decydujących spotkań PGE Ekstraligi.

    To także doskonała okazja, by pożegnać jednego z najbardziej lubianych i doświadczonych zawodników polskiego żużla. Grzegorz Walasek, organizując ten turniej, pokazał, jak wielkim szacunkiem cieszy się w środowisku, skoro udało mu się ściągnąć do Zielonej Góry tak elitarną stawkę. Zastąpienie Brady’ego Kurtza Mateuszem Szczepaniakiem jest ciekawym zwrotem akcji, ale nie zmienia faktu, że 5 kwietnia na zielonogórskim stadionie będziemy świadkami wyjątkowego święta speedwaya.


    Źródła

  • Stal po raz drugi wygała sparingowe derby. Falubaz jednak zanotował wyraźną poprawę

    Stal po raz drugi wygała sparingowe derby. Falubaz jednak zanotował wyraźną poprawę

    Gezet Stal Gorzów po raz drugi z rzędu okazała się lepsza od Stelmet Falubazu Zielona Góra w sparingowym starciu o prymat na Ziemi Lubuskiej. Tym razem walka na gorzowskim „Jancarzu” była jednak znacznie bardziej zacięta. Gospodarze zwyciężyli 48:42, ale goście, po poniedziałkowej wyraźnej porażce u siebie 37:52, zaprezentowali się w dużo lepszym stylu, budząc nadzieje przed startem ligi.

    Frekwencja sięgająca około trzech tysięcy widzów jasno pokazała, że kibice stęsknili się za żużlem. Mimo że był to tylko sparing, atmosfera przypominała prawdziwe derby, a na torze widoczne były już pierwsze taktyczne posunięcia i walka o każdy punkt.

    Lepszy początek gości i przebudzenie Madsena

    Pierwsze wrażenia po środowym meczu były zdecydowanie korzystniejsze dla zespołu z Zielonej Góry niż te sprzed dwóch dni. Falubaz od razu objął prowadzenie i przez znaczną część spotkania to on dyktował warunki. W pierwszych biegach znakomicie prezentowali się Przemysław Pawlicki i Oskar Hurysz. Ten pierwszy pokonał w premierowej gonitwie Jacka Holdera, a Hurysz dołożył zwycięstwo w drugim biegu.

    Dużą rolę odegrał też Andrzej Lebiediew, który w czwartym wyścigu stoczył zacięty bój z Oskarem Paluchem. Niespodzianką były punkty zdobyte przez Kacpra Witrykusa, który pokonał Adama Bednara. Po pierwszej serii Falubaz prowadził 13:11, a po drugiej – nadal minimalnie, 18:12 (biorąc pod uwagę sumę punktów). To pokazuje, że zielonogórzanie potrafili wykorzystać słabsze momenty gospodarzy.

    Kluczową postacią w przebudzeniu gości w środkowej fazie meczu był Leon Madsen. Duńczyk w pierwszych startach wyglądał niemrawo, zdobywając zaledwie jeden punkt. W drugiej połowie spotkania pokazał jednak swoją prawdziwą klasę. Dziesiąty bieg wygrał wspólnie z Huryszem, przynosząc drużynie cenne 5:1, a w trzynastym ponownie triumfował, tym razem z Pawlickim. Jego forma w końcówce spotkania to jasny sygnał, że z każdym dniem będzie tylko lepiej.

    Niepokonany Thomsen i siła Holdera

    Mimo dobrej postawy Falubazu, Stal miała swojego asa w rękawie. Był nim Anders Thomsen. Duńczyk zakończył sparing ze statusem niepokonanego, zdobywając dziewięć punktów w trzech startach (komplet trzech „trójek”). Jego najważniejsza wygrana miała miejsce w dziewiątym biegu, kiedy to pokonał niepokonanego do tej pory Przemysława Pawlickiego. Ta jazda dała gospodarzom impuls i pozwoliła im po raz pierwszy w meczu wyjść na prowadzenie 28:26.

    Znacząco poprawił się też Jack Holder. Po słabszym początku Australijczyk rozkręcił się i stał się jednym z filarów zespołu. Jego zwycięstwa w siódmym i jedenastym biegu były kluczowe dla utrzymania równowagi, a później dla budowania przewagi. Równie ważna była postawa drugiej pary – Huberta Jabłońskiego i Pawła Przedpełskiego. Choć, jak relacjonowano, nieco męczyli się na gorzowskim torze, to w decydujących, nominowanych biegach (czternastym i piętnastym) przywieźli Stali dwa zwycięstwa 5:1, które ostatecznie przechyliły szalę zwycięstwa na ich stronę.

    Powody do niepokoju w Zielonej Górze

    Mimo że Falubaz wyglądał lepiej niż w poniedziałek, w jego szeregach wciąż widać problemy, które muszą zostać rozwiązane przed startem PGE Ekstraligi. Największym znakiem zapytania pozostaje forma Damiana Ratajczaka. Zawodnik w Gorzowie wyglądał niemrawo, a jego jedyne zwycięstwo w dwunastym biegu przyszło przy słabym czasie powyżej 61 sekund. Jak na kluczowego zawodnika formacji U-24, to wciąż za mało.

    Kłopoty ma też cała sekcja młodzieżowa zespołu. Mitchell McDiarmid zdobył zaledwie dwa punkty, a Michał Curzytek w ogóle nie wyjechał na tor w środowym spotkaniu. W perspektywie całego sezonu takie wsparcie może okazać się niewystarczające, co będzie dodatkowym obciążeniem dla liderów. Kontuzja Dominika Kubery, który wycofał się z jazdy po trzecim starcie, to kolejny niepokojący sygnał.

    Kontekst przed startem sezonu

    Oba sparingi były ważnym elementem przygotowań do nadchodzącego sezonu. Falubaz zaplanował łącznie sześć takich sprawdzianów, by dopracować formę i taktykę. Dla Stali te dwa zwycięstwa nad odwiecznym rywalem mają ogromne znaczenie psychologiczne, zwłaszcza że wielu ekspertów typuje gorzowski zespół do walki o utrzymanie w elicie.

    PGE Ekstraliga rozpocznie się już 10 i 12 kwietnia. Prawdziwe, ligowe derby lubuskie zaplanowano na maj. Pierwsze starcie odbędzie się 15 lub 17 maja w Gorzowie, a rewanż – 14 lub 16 sierpnia w Zielonej Górze. Jeśli sparingi są miarodajnym prognostykiem, zapowiadają one emocjonującą i wyrównaną rywalizację.

    Podsumowanie sprawdzianu

    Sparing na „Jancarzu” potwierdził kilka ważnych obserwacji. Stal Gorzów, z niepokonanym Thomsenem i rozkręcającym się Holderem, prezentuje się bardzo solidnie i zespołowo. Drużyna ma mocnych liderów, którzy potrafią przejąć inicjatywę w kluczowych momentach, a zawodnicy tacy jak Jabłoński czy Przedpełski potrafią dopełnić dzieła.

    Falubaz Zielona Góra z kolei pokazał, że ma potencjał, by nawiązać walkę z najlepszymi. Powrót do dobrej dyspozycji Pawlickiego i Madsena oraz solidna postawa Hurysza i Lebiediewa to mocne fundamenty. Aby jednak myśleć o wysokich celach, sztab musi znaleźć sposób na pobudzenie juniorów i ustabilizowanie jazdy Ratajczaka. Dwa sparingowe mecze dały obu stronom bogaty materiał do analizy przed prawdziwą bitwą, która rozpocznie się za kilka tygodni.

  • Sensacja w Zielonej Górze. Stal Gorzów naprawdę to zrobiła

    Sensacja w Zielonej Górze. Stal Gorzów naprawdę to zrobiła

    Wszystkie prognozy przed sezonem były jasne. Wzmocniony Stelmet Falubaz Zielona Góra to czarny koń nadchodzącej PGE Ekstraligi, drużyna, która ma straszyć gigantów z Torunia, Wrocławia czy Lublina. Gezet Stal Gorzów, po słabszym poprzednim sezonie, miała zaś walczyć o utrzymanie, a optymistyczny scenariusz zakładał uniknięcie stresu związanego z barażami. Te teorie rozwiał jeden, pozornie nieważny mecz kontrolny. W niedzielę 23 marca 2026 roku na stadionie w Zielonej Górze Stal nie tylko wygrała, ale zrobiła to w stylu, który każe na nowo spojrzeć na układ sił w lidze. Zwycięstwo gości to nie tylko wygrana, to wyraźny sygnał.

    Falubaz przystępował do tego sparingu z zupełnie innym bagażem doświadczeń. Dla zielonogórzan była to już trzecia kontrolna potyczka, po wcześniejszym dwukrotnym pokonaniu aktualnych mistrzów Polski – Apatora Toruń. Gorzowianie natomiast dopiero rozkręcali sezon, stawiając pierwsze kroki na żużlowym torze. Mimo to właśnie oni dyktowali warunki od pierwszej minuty.

    Bezkompromisowy początek i rosnąca dominacja

    Spotkanie zaczęło się idealnie dla gości. W pierwszym biegu Jack Holder, kapitan i filar Stali, nie pozostawił złudzeń, wygrywając i od razu wyprowadzając zespół na prowadzenie. To był zaledwie wstęp do tego, co miało nadejść. Gorzowianie punktowali równomiernie, a ich przewaga rosła z biegu na bieg. Kluczowa okazała się druga połowa zawodów, w której Stal po prostu odjechała rywalom.

    Widoczne były problemy z koncentracją i sprzętem po stronie gospodarzy. Falubaz, zamiast prezentować siłę potencjalnego czarnego konia, walczył z własnymi słabościami. Defekty dotknęły m.in. Michała Curzytka czy Mitchella McDiarmida, co tylko pogłębiało frustrację i dezorientację w ich szeregach. Na tym tle Stal prezentowała się niezwykle stabilnie i konsekwentnie.

    Gorzowskie atuty: od liderów po młodzież

    Analizując skład Gorzowa, eksperci często wskazywali na duet Jack Holder – Anders Thomsen jako pewny punkt. I rzeczywiście, obaj liderzy stanowili solidną podstawę. Prawdziwą siłą tego zespołu okazała się jednak głębia składu i formacja młodzieżowa.

    Niezwykle pozytywne wrażenie zrobili Mathias Pollestad oraz Adam Bednar. Norweg punktował w każdym swoim starcie, dowożąc do mety cenne punkty. Bednar zaś zaliczył popis w 13. biegu, którego ranga była ogromna. Gdy gospodarze wysłali do boju swoją superparę – Leona Madsena i Andrzeja Lebiediewa – trenerzy Stali zaskoczyli wszystkich, wycofując Andersa Thomsena. Na tor wyjechał właśnie Bednar i wygrał, rozdzielając duet Grand Prix Zielonej Góry. To był moment symboliczny, pokazujący wiarę sztabu w młodych zawodników i ich wielki potencjał.

    Równie ważny był wkład pozostałych. Oskar Paluch i Hubert Jabłoński świetnie dopełniali siódemkę, a Paweł Przedpełski zapewniał stabilność w środku stawki. To drużyna, która nie opiera się wyłącznie na dwóch czy trzech zawodnikach, ale ma do dyspozycji szeroką, punktującą kadrę. Taka wyrównana forma jest w lidze na wagę złota.

    Zielonogórskie rozczarowanie i znaki zapytania

    Po drugiej stronie, mimo wysokich notowań przed sezonem, pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi. Najlepiej w zielonogórskich barwach zaprezentował się… były zawodnik Stali, Andrzej Lebiediew, który rok temu startował dla Gorzowa. Dobrze spisał się też Leon Madsen, co jest dobrą wiadomością, biorąc pod uwagę jego słabe wejście w poprzedni sezon.

    Niepokój muszą jednak budzić występy pozostałych. Dominik Kubera, pozyskany z Motoru Lublin, zdobył punkty, ale nie był to dominujący występ. Najbardziej niepokojąco wyglądała forma młodzieżowców. Damian Ratajczak zakończył zawody z niewielkim dorobkiem, a Oskar Hurysz wrócił do parku maszyn z zerem na koncie. W sparingu takie słabości można jeszcze tłumaczyć testowaniem ustawień, ale w lidze podobne luki będą natychmiast i bezlitośnie karane.

    Problemem były też wspomniane kłopoty techniczne. W sportach motorowych awarie są wpisane w ryzyko, jednak ich nagromadzenie w jednym meczu psuje rytm drużyny i podcina skrzydła zawodnikom, którzy tracą pewność siebie. Falubaz ma jeszcze czas, by uporządkować te kwestie, ale niedzielny wieczór na pewno nie był tym, czego oczekiwano po czarnym koniu ligi.

    Co ten wynik mówi o Stali Gorzów?

    Przede wszystkim potwierdza, że gorzowianie mają w zanadrzu ogromny, niewykorzystany dotąd potencjał. Mają sprawdzonych, światowej klasy liderów w osobach Holdera i Thomsena. Mają głodnych sukcesu, utalentowanych młodych żużlowców, którzy są gotowi wskoczyć na wyższy poziom. I mają zgrany zespół, który – jak pokazał sparing – potrafi się zmobilizować i zaskoczyć.

    To mecz, który powinien dać Stali ogromną dawkę pewności siebie. Pokazali, że mogą nawiązać równorzędną walkę z zespołem uznawanym za faworyta. Nie była to wygrana szczęśliwa czy wynikająca wyłącznie z chwilowej słabości rywala. To była zwycięska jazda od początku do końca, oparta na dobrych startach, lepszym przygotowaniu motocykli i woli walki każdego zawodnika.

    Dla ligowych rywali to wyraźny sygnał ostrzegawczy. Gezet Stal Gorzów nie zamierza w tym sezonie walczyć jedynie o przetrwanie. Ten zespół ma ambicje, by mierzyć znacznie wyżej, i dysponuje ku temu odpowiednim materiałem ludzkim.

    Perspektywy przed startem sezonu

    Oczywiście należy zachować zdrowy rozsądek. To był tylko sparing, pierwszy w wykonaniu Stali. Wyniki meczów kontrolnych zawsze trzeba traktować z pewnym dystansem. Nie zmienia to jednak faktu, że pewne elementy widać gołym okiem. Stabilność, głębia składu i dobra forma młodzieży to atuty, które w Gorzowie wyglądają imponująco.

    Dla Falubazu to z kolei dzwonek alarmowy. Mają czas do oficjalnego startu rozgrywek, by wyeliminować słabe ogniwa, uporządkować sprawy techniczne i znaleźć optymalny rytm. Potencjał w tym zespole na pewno drzemie, o czym świadczą wcześniejsze zwycięstwa z Toruniem. Kluczowe będzie wyciągnięcie z tej lekcji właściwych wniosków.

    Podsumowanie

    Niedzielny wieczór w Zielonej Górze przyniósł jedną z większych sparingowych sensacji tego okresu przygotowawczego. Gezet Stal Gorzów, skazywana na trudny sezon, pojechała do rywala z wyższej półki i odniosła wyraźne zwycięstwo. Pokazali żużel w najlepszym wydaniu: nieprzewidywalny, emocjonujący i weryfikujący przedsezonowe założenia. Papierowe układy i eksperckie prognozy legły w gruzach na zielonogórskim torze.

    Ten wynik idzie w świat i każe na nowo ocenić siłę gorzowskiej drużyny. Mają liderów, mają młodzież, mają głębię składu. Jeśli uda im się utrzymać tę formę i determinację, mogą być największym pozytywnym zaskoczeniem nadchodzącego sezonu PGE Ekstraligi. A dla Falubazu to jasna informacja, że droga do elity będzie wymagała jeszcze dużo pracy. Sezon żużlowy 2026 zapowiada się niezwykle ciekawie.

  • Falubaz może wszystkich zaskoczyć! Klub z Zielonej Góry gotowy do odbicia się po sezonie 2025

    Falubaz może wszystkich zaskoczyć! Klub z Zielonej Góry gotowy do odbicia się po sezonie 2025

    Przed rokiem Stelmet Falubaz Zielona Góra zakończył rozgrywki na piątym miejscu, daleko od upragnionej fazy play-off. Teraz, po kilku miesiącach intensywnych przygotowań, wszystko wskazuje na to, że zespół z toru przy Wrocławskiej 69 może być jednym z największych czarnych koni nadchodzącego sezonu. Zamknięty skład, nowy trener, świeże kevlary na jubileusz i ambicje sięgające podium – oto przepis na wielki powrót zielonogórskiej drużyny.

    Skład zamknięty, budżet wydany. Cel to medal PGE Ekstraligi

    Prezes Adam Goliński nie oszczędzał, by wzmocnić drużynę po rozczarowującym początku minionego sezonu. Ofensywa transferowa była szeroka i skuteczna. Podstawę zespołu na najbliższe dwa lata będą stanowić dwie nowe, mocne postaci: Dominik Kubera, który przeniósł się z Orlen Oil Motoru Lublin, oraz uczestnik cyklu Speedway Grand Prix, Łotysz Andrzej Lebiediew. Do zespołu dołączył także Duńczyk Leon Madsen, który ma stać się filarem formacji.

    Klub postawił na ciągłość, budując skład wokół kluczowych zawodników. Jednym z najgłośniejszych ruchów było wzmocnienie pozycji U24. W tej roli postawiono na 17-letniego Australijczyka, Mitchella McDiarmida, który w poprzednim sezonie zdobył ponad 100 punktów w lidze młodzieżowej. Ta mieszanka doświadczenia, sprawdzonych ligowców i głodu zwycięstw u młodzieży ma jeden, jasno wytyczony cel: walkę o podium PGE Ekstraligi.

    Grzegorz Walasek przejmuje stery. Pierwsze testy już za nami

    Nowy sezon to nowy trener. Po zakończeniu bogatej kariery żużlowej za sterami Falubazu zasiadł Grzegorz Walasek. Jego zadaniem jest nie tylko taktyczne poprowadzenie zespołu, ale również zintegrowanie nowych zawodników i wydobycie maksimum potencjału z całego składu. Planuje on pierwsze oficjalne spotkanie z zawodnikami jeszcze przed zimą, by od razu ustalić wspólną wizję przygotowań.

    Przygotowania ruszyły już pełną parą. Zawodnicy przeszli kompleksowe badania wydolnościowe na Uniwersytecie Zielonogórskim, które pozwolą sztabowi medycznemu i trenerskiemu dopasować indywidualne plany treningowe. Oficjalny powrót na tor planowany jest na marzec.

    Prawdziwy sprawdzian czeka zielonogórzan jednak nieco później. Falubaz zmierzy się w sparingach z jednym z faworytów ligi, KS Apatorem Toruń. Pierwszy mecz odbędzie się w Zielonej Górze 23 marca, a rewanż już dwa dni później na toruńskiej Motoarenie. To właśnie podczas tych spotkań kibice po raz pierwszy zobaczą drużynę w nowych strojach.

    Kevlary #KSF26 – styl i funkcjonalność na jubileuszowy sezon

    Klub postanowił uczcić nadchodzący sezon specjalną odsłoną kevlarów. Powstały dwa nowe projekty oznaczone hasłem #KSF26, które zadebiutują podczas marcowych sparingów z Toruniem. Jak na jubileusz przystało, stroje mają być wyjątkowe nie tylko wizualnie.

    Entuzjazmu nie kryją zawodnicy. – To jedne z najfajniejszych kevlarów, jakie w żużlu widziałem – przyznał jeden z nich. – Wyglądają świetnie, a do tego są bardzo wygodne i funkcjonalne. Czuć, że to specjalny sezon dla naszego klubu! – dodał. Taka opinia to najlepsza rekomendacja dla pracy projektantów i technologów.

    Tor przy Wrocławskiej 69 – twierdza, która ma przynosić punkty

    Jednym z kluczy do sukcesu w nadchodzącym sezonie ma być forma drużyny w meczach domowych. Po słabym starcie rok temu, teraz celem jest dominacja przed własną publicznością. O potencjale Falubazu na własnym torze pozytywnie wyrażał się były żużlowiec, Piotr Markuszewski. Jego zdaniem zespół po dokonanych wzmocnieniach może wygrać wszystkie spotkania u siebie.

    – Z Falubazem będzie bardzo ciężko, bo dokonali dobrych wzmocnień. Przyszli Kubera i Lebiediew, są bardzo dobrzy juniorzy, zakontraktowano Madsena. To mocny zespół – oceniał Markuszewski. Jeśli ta prognoza się sprawdzi, komplet punktów w domowych pojedynkach będzie solidnym fundamentem pod walkę o play-off.

    Kibice wypatrują szczególnie powrotu do najwyższej formy Leona Madsena. Choć poprzedni sezon był jego najsłabszym od 2016 roku, i tak został liderem drużyny i siódmym zawodnikiem całej ligi pod względem średniej biegowej. Problemem na początku sezonu miały być testowane silniki. Gdy Duńczyk zmienił koncepcję, jego wyniki znacząco się poprawiły. Jeśli od pierwszej kolejki uda mu się jeździć na swoim wysokim poziomie, może nie tylko prowadzić Falubaz do zwycięstw, ale też włączyć się do walki o czołowe miejsca w statystykach indywidualnych ligi.

    Inauguracja TAURON SEC 2026 w Zielonej Górze

    Sezon 2026 będzie dla zielonogórskich kibiców wyjątkowy nie tylko z powodu ambicji ligowych klubu. To właśnie na torze przy Wrocławskiej 69 odbędzie się inauguracja prestiżowego cyklu TAURON Speedway Euro Championship. 18 lipca w Zielonej Górze wystartują czołowi żużlowcy Starego Kontynentu.

    Udział w tych rozgrywkach potwierdził zawodnik Falubazu, Leon Madsen. To nie tylko wielka promocja klubu, ale też niepowtarzalna okazja dla lokalnych kibiców, by dopingować swojego faworyta w rywalizacji o tytuł najlepszego żużlowca Europy. Obecność w gronie europejskiej elity z pewnością dodaje prestiżu i wiary w siłę zespołu.

    Podsumowanie: Zielona Góra budzi się z letargu

    Po sezonie, który uznano za rozczarowanie, Stelmet Falubaz wykonał wyraźny krok naprzód. Działania transferowe były przemyślane i zdecydowane, łącząc pozyskanie gwiazdorskich nazwisk z inwestycją w młode talenty. Za sterami drużyny stanął nowy, ambitny trener z bogatym doświadczeniem. Kibice mogą liczyć na atrakcyjne stroje i, co najważniejsze, na drużynę nastawioną wyłącznie na sukces.

    Sparingi z Toruniem, inauguracja sezonu ligowego (pierwsze mecze Falubazu będą wyjazdowe), a w lipcu wielkie święto żużla z TAURON SEC – kalendarz pęka w szwach. Wszystko wskazuje na to, że żużlowy świat może być w 2026 roku pozytywnie zaskoczony odrodzeniem drużyny z Zielonej Góry. Klub zrobił wszystko, by z piątego miejsca wskoczyć do ścisłej czołówki. Teraz czas na realizację tych planów na torze.

  • Falubaz wygrywa w Toruniu. Fatalny bilans Patryka Dudka

    Falubaz wygrywa w Toruniu. Fatalny bilans Patryka Dudka

    Przedsezonowe testy przyniosły podwójny triumf Stelmetu Falubazu Zielona Góra. W sparingowych rewanżach z mistrzem Polski, KS Toruń (występującym pod nazwą sponsorską PRES Grupa Deweloperska), zielonogórzanie okazali się minimalnie lepsi – najpierw u siebie, a dzień później na wyjeździe. Oba mecze zakończyły się identycznym wynikiem 46:44, co potwierdza niezwykle wyrównany poziom obu ekstraligowych potentatów. W tle tych zaciętych pojedynków wyraźnie rysuje się jednak niepokojąca postawa jednego z liderów – Patryka Dudka.

    Kontrola z happy endem dla Falubazu

    Przygotowania do PGE Ekstraligi 2026 nabierają tempa, a ostatnie dwa dni pokazały, że kibice mogą spodziewać się emocjonującej walki. Piątkowe spotkanie na stadionie w Zielonej Górze było pełne zwrotów akcji. Gospodarze po początkowych trudnościach, gdy po siedmiu biegach przegrywali aż 17:25, zdołali odrobić straty i ostatecznie wygrać 46:44. Mecz nie obył się bez groźnie wyglądającej kraksy w 10. biegu, w której udział wzięli Antoni Kawczyński z Torunia i Mitchell McDiarmid z Falubazu.

    Sobota przyniosła rewanż na toruńskiej MotoArenie, gdzie przy udziale 4 tysięcy widzów ponownie rozegrano niezwykle wyrównany pojedynek. Tym razem to torunianie przez większość spotkania radzili sobie dobrze, a po 10 wyścigach prowadzili 32:28. Kluczowa okazała się jednak końcówka, w której Falubaz był po prostu skuteczniejszy, powtarzając korzystny dla siebie rezultat 46:44.

    Liderzy w formie – Kubera i Lambert nie zawiedli

    W barwach Falubazu na pierwszy plan wysunęli się kluczowi zawodnicy. W Toruniu znakomicie zaprezentował się Dominik Kubera, który zdobył 8 punktów i tylko raz dał się wyprzedzić. Jego jazda, pełna pewności i szybkości, napawa optymizmem zielonogórskich kibiców przed nadchodzącym sezonem. Równie ważną rolę odegrał Robert Lambert, którego 11 punktów i zwycięstwa w kluczowych biegach były fundamentem sukcesu.

    Nie zabrakło też solidnych występów pozostałych gwiazd. Andrzej Lebiediew (7+1) i Leon Madsen (8) regularnie dorzucali swoje cegiełki, a Przemysław Pawlicki (6+2) punktował w każdym swoim starcie. To właśnie ta zespołowa praca i umiejętność punktowania w decydujących momentach zadecydowały o ostatecznym zwycięstwie Falubazu.

    Niepokojący cień nad Patrykiem Dudkiem

    Jeśli w obozie Falubazu panuje zadowolenie, to w Toruniu najpewniej trwają analizy, a jednym z głównych tematów jest forma Patryka Dudka. Lider torunian i reprezentant Polski w nadchodzącym cyklu Grand Prix 2026 wypadł w tych sparingach wyjątkowo blado. W ciągu dwóch dni zanotował tylko jedno zwycięstwo biegowe, które przyszło dopiero w 15. wyścigu rewanżu.

    Szczególnie niepokojąco wygląda jego bilans w konfrontacjach z największymi rywalami. Na własnym torze w Toruniu Dudek pokonał jedynie Przemysława Pawlickiego. Ani razu nie udało mu się przywieźć za plecami takich zawodników jak Leon Madsen, Andrzej Lebiediew czy Dominik Kubera – żużlowców, z którymi już niebawem będzie się ścierał na arenach Grand Prix. Jego punkty pochodziły głównie z wyścigów z juniorami lub rezerwowymi przeciwnika.

    Taka postawa musi martwić, zwłaszcza że Patryk Dudek ma w tym sezonie dźwigać na swoich barkach ogromną odpowiedzialność zarówno w barwach Torunia, jak i w reprezentacji. Sparing to oczywiście tylko test, ale powtarzalność słabszych występów i problemy z pokonywaniem najgroźniejszej konkurencji są sygnałem, którego nie można zlekceważyć.

    Inni zawodnicy z Torunia – jasne i ciemne strony

    Torunianie nie mogą narzekać na postawę wszystkich swoich liderów. Robert Lambert jechał znakomicie, zdobywając łącznie 20 punktów w dwóch meczach i wielokrotnie ratując sytuację drużyny. Solidnie spisali się też Emil Sajfutdinow i Mikkel Michelsen, którzy w kluczowych momentach potrafili wygrywać swoje biegi.

    Problemem okazała się niestety druga linia oraz słabszy dzień Damiana Ratajczaka, który po pierwszym sparingu sam przyznał, że jest niezadowolony ze swojej postawy. W rewanżu zdobył co prawda 6+1 punktu, ale jego wpływ na wynik był ograniczony. Nieobecność kontuzjowanego Antoniego Kawczyńskiego również osłabiła możliwości rotacji zespołu gospodarzy, co w tak wyrównanym meczu mogło mieć znaczenie.

    Co dalej przed startem sezonu?

    Oba sparingi spełniły swoją podstawową rolę – pozwoliły zawodnikom na „rozjeżdżenie się” przed sezonem, a sztabom trenerskim dostarczyły mnóstwo materiału do analizy. Falubaz może kontynuować przygotowania z podniesioną głową, potwierdzając, że jego wzmocnienia kadrowe (przede wszystkim Dominik Kubera) sprawdzają się w praktyce, a zespół ma charakter i potrafi wygrywać trudne, stykowe mecze.

    Dla Torunia to sygnał, że obrona tytułu mistrzowskiego będzie w tym sezonie niezwykle trudnym zadaniem. Konieczne jest pilne znalezienie przyczyn słabszej formy Patryka Dudka i wypracowanie lepszej dyspozycji startowej. Sezon rozpoczyna się już niebawem – Falubaz zagra 10 kwietnia we Wrocławiu, a torunianie dwa dni później zmierzą się w Lublinie.

    Podsumowanie

    Podwójne zwycięstwo Falubazu w sparingach z mistrzem Polski to niewątpliwie pozytywny impuls dla zespołu z Zielonej Góry. Drużyna pokazała charakter, głębię składu i skuteczność w końcówkach spotkań. Dla Torunia to cenna, choć gorzka lekcja, która uwidoczniła pewne problemy, głównie w postawie ich największej gwiazdy. Forma Patryka Dudka na kilka tygodni przed startem sezonu i cyklu Grand Prix jest dziś największym znakiem zapytania w ekstraligowej układance. Czas do kwietnia będzie kluczowy, by ten znak zapytania zamienić w pewność i powrót do najlepszej wersji utytułowanego żużlowca.

  • Stelmet Falubaz Zielona Góra ponownie pokonał PRES Grupę Deweloperską Toruń (46:44) w przedsezonowym sparingu. Liderem gości był Dominik Kubera, który przegrał tylko z jednym rywalem, zaś po stronie gospodarzy błyszczał Robert lambert.

    Stelmet Falubaz Zielona Góra ponownie pokonał PRES Grupę Deweloperską Toruń (46:44) w przedsezonowym sparingu. Liderem gości był Dominik Kubera, który przegrał tylko z jednym rywalem, zaś po stronie gospodarzy błyszczał Robert lambert.

    W piątek, 20 marca, odbył się jeden z pierwszych przedsezonowych sparingów zaplanowanych w Zielonej Górze. Miejscowy Stelmet Falubaz gościł mistrza Polski – PRES Grupę Deweloperską Toruń.

    Gospodarze okazali się minimalnie lepsi (46:44), mimo że Mikkel Michelsen i Emil Sajfutdinow byli niepokonani, kończąc zawody po pięciu biegach. To właśnie ich absencja w końcówce przyczyniła się do ostatecznej porażki gości.

    W sobotę obie drużyny zmierzyły się ponownie, tym razem na Motoarenie. W składzie gospodarzy zabrakło Antoniego Kawczyńskiego, który po upadku w 10. biegu trafił do szpitala z podejrzeniem urazu barku.

    W spotkaniu w Zielonej Górze kluczową rolę odegrali liderzy gospodarzy: Leon Madsen i Przemysław Pawlicki, którzy zdobyli odpowiednio 11 i 10 punktów. Po stronie gości najskuteczniejsi byli Mikkel Michelsen (9 punktów) oraz Robert Lambert (9+1). Mikołaj Duchiński pokonał Damiana Ratajczaka w jednym z początkowych biegów, a Bartosz Derek niespodziewanie wygrał pojedynek z Andrzejem Lebedevsem.

    • Stelmet Falubaz Zielona Góra pokonał PRES Grupę Deweloperską Toruń 46:44 w przedsezonowym sparingu rozegranym 20 marca 2026 roku na torze w Zielonej Górze. To drugie zwycięstwo Falubazu nad mistrzem Polski z 2025 roku w meczach kontrolnych.

    Kluczowe statystyki i wyniki biegów

    • Stelmet Falubaz Zielona Góra (46 pkt):
      • Leon Madsen: 11 pkt
      • Przemysław Pawlicki: 10 pkt
      • Dominik Kubera: 9 pkt
      • Andrzej Lebedevs: 7 pkt
    • PRES Grupa Deweloperska Toruń (44 pkt): Mikkel Michelsen (9 pkt), Robert Lambert (9+1 pkt), Emil Sajfutdinow (8 pkt), Patryk Dudek i inni.
    • Bieg po biegu (wybrane wyniki):

    Sparing był drugim meczem kontrolnym Falubazu przed sezonem 2026, w którym obie drużyny wystąpiły w najsilniejszych składach.

    Kontekst i plany Falubazu na sezon 2026

    • Falubaz buduje skład z Dominikiem Kuberą jako liderem. Obok niego wystąpią Leon Madsen, Andrzej Lebedevs, Przemysław Pawlicki oraz Mitchell McDiarmid (lub Michał Curzytek na pozycji U24), a formację juniorską stworzą Damian Ratajczak i Oskar Hurysz.
    • Klub celuje w fazę play-off i medale; ekspert Jan Krzystyniak przewiduje walkę o brąz.
    • Prezes klubu wskazuje, że pozycja U24 nie zostanie wzmocniona nowym zawodnikiem.
    • Grzegorz Walasek jako trener zapowiada „nowy etap z przytupem”.
  • Żużel. Znamy budżet Falubazu. To oni płacą teraz najwięcej w PGE ekstralidze?

    Żużel. Znamy budżet Falubazu. To oni płacą teraz najwięcej w PGE ekstralidze?

    Rekordowe kwoty, wielkie transfery i jasno wytyczony cel – walka o medal. Tak wygląda rzeczywistość Falubazu Zielona Góra po powrocie do PGE Ekstraligi. W środowisku żużlowym od tygodni mówi się o transferowych bombach i zawrotnych kontraktach. Teraz, gdy Stelmet Falubaz Zielona Góra ujawnił szacunki na sezon 2025, dyskusja znów rozgorzała. Oficjalnie budżet zielonogórskiego klubu wyniesie 16–17 milionów złotych. Brzmi to jak solidna kwota, ale rzeczywistość bywa bardziej złożona.

    Prezes Adam Goliński, który z dumą ogłasza wzrosty, jednocześnie studzi emocje. Tak, szesnaście–siedemnaście milionów to dużo, ale w górnej części tabeli PGE Ekstraligi mówi się o sumach jeszcze wyższych. Falubaz, jego zdaniem, plasuje się finansowo w średniej dla dolnej połowy stawki. To ciekawa perspektywa, która pokazuje, jak bardzo rozwarstwiona jest dziś najwyższa klasa rozgrywkowa.

    Ambitny marsz w górę. Od 12 do 17 milionów

    Aby zrozumieć skalę zmian w Falubazie, trzeba cofnąć się o dwa lata. W 2023 roku klub świętował awans do PGE Ekstraligi, a jego budżet oscylował wokół 12 milionów złotych. To były realia pierwszej ligi. Powrót na salony wymusił natychmiastowe dofinansowanie. Sezon 2024 rozpoczął się już z kwotą około 17 milionów.

    I teraz nadchodzi kolejny sezon. Na 2025 rok zarząd planuje wydać 16–17 milionów złotych. Prezes Goliński wskazał, że skok do kwot rzędu „ponad 20, nawet dwudziestu kilku milionów” może nastąpić w sezonie 2026. Ta dynamika jest imponująca – w ciągu trzech lat budżet klubu znacząco wzrósł.

    Skąd te pieniądze? Podstawą są trzy filary. Po pierwsze, wpływy z biletów i środki związane z udziałem w PGE Ekstralidze. Po drugie, stabilne wsparcie sponsorów, na czele ze Stelmetem. Po trzecie – i to jest kluczowy element – pomoc miasta. Na początku maja Rada Miasta Zielona Góra przegłosowała dotację w wysokości 3 milionów złotych na „poprawę warunków uprawiania sportu żużlowego”. Środki są zabezpieczone do 15 maja 2025 roku, a klub ma już obiecane wsparcie także na rok 2026.

    To nie wszystko. Miasto rozdzieliło dodatkowe 6 milionów złotych na różne dyscypliny sportu, a część tej puli także trafi na żużel. Tak wyraźne zaangażowanie samorządu daje klubowi finansowy oddech i poczucie stabilności. Prezes Goliński podkreśla, że dzięki tej mieszance klub nie potrzebuje ogromnych kwot od jednego, konkretnego sponsora.

    Gdzie płynie najwięcej gotówki? Kontrakty zawodników

    Budżet to nie abstrakcyjna liczba. To konkretne wydatki, a w żużlu największą część pochłaniają gaże zawodników. Falubaz już teraz kompletuje skład na sezon 2026 i widać, że nie żałuje pieniędzy na gwiazdy.

    Flagowym transferem jest sprowadzenie Duńczyka Leona Madsena, byłego medalisty Grand Prix i wicemistrza świata. Lider tej klasy kosztuje, ale prawdziwym tematem rozmów stał się kontrakt Dominika Kubery. Młody, utalentowany Polak wraca do Falubazu w spektakularnym stylu.

    Szacuje się, że jego kontrakt należy do najwyższych w lidze. W środowisku mówi się o wysokich kwotach za podpis pod umową, atrakcyjnych stawkach za punkt i dodatkowych umowach sponsorskich. Prezes Goliński, opisując skalę wydatków, podał przykład innego zawodnika (nie wymieniając nazwiska), którego utrzymanie w dobrym sezonie może kosztować klub około 1,3 miliona złotych, a z premiami nawet 2 miliony. Widać więc jasno, że budżet rzędu 16–17 milionów jest niezbędny, by utrzymać kilku dobrze opłacanych żużlowców i uzupełnić skład o pozostałych zawodników.

    Nie najwięcej, ale ambitnie. Gdzie jest Falubaz?

    Nie najwięcej, ale ambitnie. Gdzie jest Falubaz?

    Czy z budżetem 16–17 milionów Falubaz jest najbogatszym klubem Ekstraligi? Wszystko wskazuje na to, że nie. To właśnie najciekawszy wątek całej historii.

    Adam Goliński otwarcie mówi, że ich budżet to „średnia w dolnej części tabeli”. Co to oznacza? Że istnieje grupa 3–4 klubów, które dysponują jeszcze większymi środkami. W kuluarowych rozmowach najczęściej wymienia się takie ekipy jak Apator Toruń, Motor Lublin czy Fogo Unia Leszno. Mówi się o ogromnych pieniądzach, szczególnie w kontekście toruńskiego klubu, oraz o budżetach liderów przekraczających 30 milionów złotych.

    Falubaz jest więc w przededniu dalszego rozwoju. Ma budżet pozwalający na spokojne utrzymanie się w Ekstralidze i budowę mocnego zespołu, ale aby realnie konkurować o medale z absolutną czołówką, prawdopodobnie będzie musiał jeszcze zwiększyć wydatki. Ambicje są jednak jasne. Prezes Goliński deklaruje: „Chcemy dobić do czołówki PGE Ekstraligi i bić się o medal z najcenniejszego kruszcu”.

    Klub idzie drogą stopniowego, ale konsekwentnego rozwoju. Po powrocie do elity zwiększono budżet, sprowadzono gwiazdy i zaczęto marzyć o podium. To strategia rozłożona na kilka sezonów. Ważnym sygnałem jest też fakt, że wszystkie kluby PGE Ekstraligi, w tym Falubaz, otrzymały przed nowym sezonem „zielone światło” od władz ligi. Nie ma żółtych kartek ani problemów z wypłacalnością. Finanse są pod kontrolą.

    Stabilizacja dzięki sponsorom. Rola Stelmetu

    Stabilizacja dzięki sponsorom. Rola Stelmetu

    Nawet najlepsze wsparcie miasta nie wystarczy, jeśli klub nie ma silnego sponsora tytularnego. Tutaj Falubaz przeszedł ostatnio pewne zawirowania, które zakończyły się pomyślnie.

    Głównym sponsorem od lat jest firma Stelmet, należąca do przedsiębiorcy Dariusza Bieńkowskiego. W przeszłości Bieńkowski angażował się bezpośrednio, dokładając nawet 5 milionów złotych do budżetu klubu. Później wycofał się z udziałów, co wzbudziło obawy o przyszłość współpracy.

    Okazało się, że były one przedwczesne. Po rozmowach z prezydentem Zielonej Góry, Marcinem Pabierowskim, strony doszły do porozumienia. Stelmet pozostanie sponsorem tytularnym Falubazu co najmniej do końca sezonu 2026. Jak podkreślił prezydent, najważniejsze było dobro klubu. Ta deklaracja daje zespołowi niezbędną przewidywalność na najbliższe lata.

    Co dalej z rekordowymi budżetami?

    Ujawnienie budżetu Falubazu to kolejny element układanki obrazującej finansową rzeczywistość żużla w Polsce. PGE Ekstraliga staje się ligą coraz droższą. Koszt utrzymania drużyny na najwyższym poziomie to już nie 10, a minimum kilkanaście milionów złotych. Walka o czołowe lokaty to prawdopodobnie wydatek o kilka, a może nawet kilkanaście milionów wyższy.

    Dla Falubazu Zielona Góra utrzymanie budżetu na poziomie 16–17 milionów to powód do dumy i znak, że awans do Ekstraligi nie był przypadkiem. To klub, który inwestuje, ma plan i jasno określone ambicje. Nie jest jeszcze finansowym liderem, ale robi wszystko, by się do nich zbliżyć. Sezon 2025 będzie sprawdzianem, czy te pieniądze przełożą się na punkty i miejsca na podium. Presja rośnie, ale zielonogórzanie zdają się być na nią przygotowani.

  • Wielkie Transfery, Wielkie Inwestycje: Żużlowy Przedsezon 2026 w Pełnym Biegu

    Wielkie Transfery, Wielkie Inwestycje: Żużlowy Przedsezon 2026 w Pełnym Biegu

    Marzec 2026 roku to w żużlu czas intensywnych przygotowań i gorących dyskusji. Kluby szykują składy, zawodnicy wracają na tory, a w tle widać wielkie inwestycje. Nadchodzący sezon PGE Ekstraligi zapowiada się niezwykle emocjonująco, a wszystko przez znaczące ruchy transferowe, które mogły zachwiać dotychczasowym porządkiem.

    Falubaz Zatacza Szerokie Kręgi: Lebiediew I Kubera Dla Zielonej Góry

    Jednym z najgłośniejszych ruchów ostatnich miesięcy było przejście Dominika Kubery z Orlen Oil Motoru Lublin do Stelmetu Falubazu Zielona Góra. To posunięcie od razu wskazało zielonogórski klub jako jednego z głównych kandydatów do medali. Ale Falubaz nie poprzestał na tym. Z zespołu odchodzą doświadczeni Jarosław Hampel (którego forma ostatnio spadła) oraz Rasmus Jensen.

    Na ich miejsce klub sprowadził solidne wzmocnienia. Do ekipy dołączył doświadczony Andrzej Lebiediew, który przeniósł się z Gezet Stali Gorzów. Takie działania pokazują wyraźnie, że Falubaz nie zamierza być tylko ozdobą stawki, ale realnie walczyć o najwyższe cele.

    Wstrząs W Gorzowie: Holder Wzmocni Stal

    Nie mniejszą rewolucję przeżywa Gezet Stal Gorzów. Klub pozyskał Jacka Holdera, który opuszcza Motor Lublin. To ryzykowna, ale i bardzo ciekawa zmiana. Stal pozbywa się kluczowego dotąd Lebiediewa, ale zyskuje Holdera, który może stać się nowym liderem.

    Lublin Traci Kluczowych Zawodników

    Orlen Oil Motor Lublin, wieloletni hegemon ligi, został poważnie osłabiony odejściami. Klub stracił nie tylko Dominika Kuberę i Jacka Holdera, ale również Wiktora Przyjemskiego. To może oznaczać koniec dominacji Motoru, która trwała przez ostatnie lata. Niepewność panuje w innych ośrodkach. Krono-Plast Włókniarz Częstochowa ma już w składzie m.in. Miśkowiaka, Lidseya, Hansena i Szostaka (U24). INNPRO ROW Rybnik, po spadku, nie dokonał znaczących wzmocnień. Presja jest duża, bo konkurencja w lidze rośnie z każdym dniem.

    Inwestycje Poza Torami: Stadiony I Nowe Twarze

    Przedsezon to nie tylko transfery. Kluby inwestują też w infrastrukturę. Doskonałym przykładem jest GKM Grudziądz, gdzie miasto przeznaczyło środki na remont stadionu. W planach jest nowe, energooszczędne oświetlenie LED, które ma być gotowe na start sezonu 2026.

    Zmiany czekają też kibiców przed telewizorami. Stacja CANAL+ pokaże mecze PGE Ekstraligi. W ofercie stacji pojawi się też nowa twarz komentatorska, co zawsze wzbudza emocje fanów.

    Treningi, Przytarcia I Pierwsze Plany

    Treningi, Przytarcia I Pierwsze Plany

    W tle tych wielkich ruchów toczy się codzienna, sportowa praca. Poza Zmarzlikiem na tory wrócili już inni zawodnicy. Patryk Dudek szykuje się do ważnego przetarcia, w którym ma się zmierzyć między innymi ze Zmarzlikiem i Kurtzem. Kluby ustalają wstępne daty zgrupowań i obozów treningowych.

    Swoje przygotowania rozpoczął już między innymi Krono-Plast Włókniarz Częstochowa, którego zawodnicy jako jedni z pierwszych w Polsce spotkali się na wspólnym treningu. Atmosfera przedsezonowa jest już mocno wyczuwalna.

    Perspektywy: Kto Zagra O Tytuł, Kto O Utrzymanie?

    Zdaniem wielu obserwatorów ruchy transferowe wyraźnie wyrównały siły w lidze. Obok zawsze groźnego Motoru Lublin, potencjał medalowy ma teraz Falubaz Zielona Góra. To zapowiada niezwykle otwartą i nieprzewidywalną rywalizację.

    Marcin Murawski z GKM Grudziądz otwarcie przyznaje, że walka o "czwórkę" i awans do play-offów będzie w nadchodzącym sezonie znacznie ciekawsza niż wcześniej. Wskazuje na mocno wzmocniony zespół z Zielonej Góry oraz na stabilny skład mistrzów z Leszna. Jego klub stawia sobie cel w postaci fazy play-off, ale, jak sam mówi, sport zweryfikuje te plany.

    Niektóre kluby z dolnej części tabeli z poprzednich sezonów, jak Stal Gorzów, mają za sobą słabe bilanse. Te drużyny muszą pokazać, że odrobiły lekcje i są w stanie nawiązać równorzędną walkę.

    Podsumowanie: Nowy Ład W PGE Ekstralidze

    Przed nami żużlowy sezon, który może przynieść prawdziwą rewolucję. Dominacja Motoru Lublin została poważnie nadszarpnięta efektem domina transferowego. Potężne wzmocnienia Falubazu oraz ambicje innych zespołów sprawiają, że tabela przed startem rozgrywek wygląda na bardzo otwartą.

    Do tego dochodzą inwestycje w infrastrukturę i powrót gwiazd na tory. Wszystko wskazuje na to, że rok 2026 w polskim żużlu może być jednym z najbardziej pamiętnych. Kibice z niecierpliwością czekają na pierwsze gwizdki, które rozlegną się już w kwietniu. Walka o złoto, ale też o utrzymanie, zapowiada się niezwykle emocjonująco.