Tag: robert lambert

  • Grand Prix w Łodzi: Historyczny triumf Lamberta i powrót Dudka na podium

    Grand Prix w Łodzi: Historyczny triumf Lamberta i powrót Dudka na podium

    Robert Lambert wygrał siódmą rundę Speedway Grand Prix 2026 na Moto Arenie Łódź, a Patryk Dudek po raz pierwszy w tym sezonie stanął na podium, zajmując drugie miejsce. Debiut Łodzi w cyklu mistrzostw świata okazał się udany, choć nie obyło się bez niespodzianek – po raz pierwszy od ponad roku w finale zabrakło Bartosza Zmarzlika.

    Kluczowe informacje

    • Robert Lambert wygrał pierwsze w historii Grand Prix na Moto Arenie Łódź, umacniając swoją pozycję w czołówce cyklu.
    • Patryk Dudek zajął drugie miejsce, po raz pierwszy w sezonie 2026 meldując się na podium.
    • Bartosz Zmarzlik, lider klasyfikacji generalnej, nie awansował do finału – taka sytuacja nie zdarzyła się od ponad roku.
    • Moto Arena Łódź zadebiutowała jako gospodarz rundy SGP, dołączając do grona polskich obiektów goszczących elitarne zawody.
    • SGP2 dzień wcześniej, 31 lipca, również rozegrano w Łodzi, co podkreśliło rangę całego weekendu żużlowego.

    Łódź godna mistrzostw świata

    Łódź po raz pierwszy znalazła się w kalendarzu Speedway Grand Prix. Moto Arena, uznawana za jeden z najnowocześniejszych obiektów żużlowych w Europie, była idealnym miejscem na rundę mistrzowską. Tor został perfekcyjnie przygotowany, a kibice wypełnili trybuny, tworząc atmosferę godną największych wydarzeń.

    Sobotni turniej rozpoczął się od razu z zasadniczą fazą, ponieważ organizatorzy odwołali kwalifikacje z powodu niekorzystnych prognoz pogody. Nie wpłynęło to jednak na jakość ścigania. Od pierwszego biegu było jasne, że łódzki owal sprzyja odważnej jeździe i mijankom.

    Lambert nie do zatrzymania

    Brytyjczyk jechał tego wieczoru z dużą pewnością siebie. Wygrywał bieg za biegiem, kontrolując sytuację na torze i w kluczowych momentach pokazując zimną krew. W półfinale i finale był po prostu poza zasięgiem rywali. Dla Lamberta to kolejny krok w stronę walki o medale – w klasyfikacji generalnej SGP 2026 umacnia się w ścisłej czołówce.

    Jego triumf w Łodzi ma również znaczenie historyczne. Na torze, który dopiero debiutował w cyklu, to właśnie on zapisał się jako pierwszy zwycięzca rundy Grand Prix w tym mieście.

    Przełamanie Dudka

    Patryk Dudek od początku sezonu szukał rytmu. Bywały momenty błysku, ale brakowało stabilności, do jakiej przyzwyczaił. W Łodzi wszystko zagrało. Polak jechał agresywnie, skutecznie i co najważniejsze – równo przez cały turniej. Finałowa druga lokata smakuje wyjątkowo, zwłaszcza że presja była ogromna.

    Dudek czuł się na łódzkim owalu znakomicie. Po serii przeciętnych występów wreszcie się przełamał. To może być moment zwrotny w jego sezonie – drugie miejsce w Grand Prix daje nie tylko punkty, ale przede wszystkim zastrzyk pewności siebie przed kolejnymi rundami.

    Zmarzlik poza finałem – rzadki widok

    Bartosz Zmarzlik przyjechał do Łodzi jako lider cyklu. Tym razem jednak nie wszystko szło po jego myśli. Kilka błędów na starcie, mniej skuteczne wyjścia spod taśmy i niezwykle wyrównana stawka sprawiły, że Polak musiał obejść się smakiem.

    Po raz pierwszy od ponad roku zabrakło go w decydującym wyścigu rundy Grand Prix. To wydarzenie jest rzadkością – Zmarzlik przez ostatnie turnieje niezmiennie meldował się w finałach. W Łodzi ta passa została przerwana. Mimo wszystko utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej, ale przewaga nieco stopniała.

    Weekend pełen żużla

    Łódzki debiut obejmował nie tylko sobotnie Grand Prix. Dzień wcześniej, 31 lipca, na Moto Arenie rozegrano rundę SGP2 – młodzieżowych mistrzostw świata. To podkreśliło, jak bardzo organizatorom zależało na stworzeniu pełnowymiarowego święta żużla. Strefa kibica działała od wczesnych godzin popołudniowych, a cały weekend przyciągnął fanów z całej Polski i zagranicy.

    W zawodach udział wzięli także inni Polacy – Kacper Woryna i Dominik Kubera. Obaj pokazali się z dobrej strony, choć tym razem to Dudek został bohaterem gospodarzy. Moto Arena udowodniła, że zasługuje na stałe miejsce w kalendarzu SGP.


    Źródła

  • Lambert znalazł patent na Zmarzlika, ale Vastervik i tak przegrało w Gislaved

    Lambert znalazł patent na Zmarzlika, ale Vastervik i tak przegrało w Gislaved

    Robert Lambert był jedynym zawodnikiem, który dwukrotnie pokonał Bartosza Zmarzlika w meczu Bauhaus-Ligan, jednak jego drużyna Vastervik przegrała z Lejonen Gislaved 43:47. Brytyjczyk pokazał, że potrafi rywalizować z sześciokrotnym mistrzem świata, ale to nie wystarczyło, aby zapewnić zwycięstwo całej drużynie.

    Najważniejsze fakty z meczu

    • Robert Lambert wygrał dwa bezpośrednie pojedynki z Bartoszem Zmarzlikiem, znajdując skuteczną strategię na lidera gospodarzy.
    • Lejonen Gislaved zwyciężyło 47:43, mimo znakomitej postawy Lamberta.
    • Bartosz Zmarzlik zdobył 14 punktów, notując tylko dwie porażki – obie z Lambertem.
    • Vastervik nie zdołało uzyskać wystarczającego wsparcia punktowego od pozostałych zawodników.

    Pojedynek liderów – Lambert kontra Zmarzlik

    Mecz w szwedzkiej Bauhaus-Ligan od początku przyciągał uwagę kibiców. Robert Lambert dobrze przygotował się do rywalizacji z Bartoszem Zmarzlikiem, stosując agresywne starty i precyzyjnie dobierając ścieżki na torze w Gislaved. Dzięki temu wygrał dwa biegi bezpośrednio z polskim mistrzem.

    Zmarzlik, który zazwyczaj zdobywa trzy punkty w każdym wyścigu, tym razem musiał uznać wyższość rywala. To rzadki widok, zwłaszcza w przypadku zawodnika, który w ostatnich latach dominował w żużlu. Mimo to Polak nie dał za wygraną i w pozostałych wyścigach zdobył 14 punktów.

    Dlaczego wygrana Lamberta nie wystarczyła?

    Problemy Vastervik leżały w braku wsparcia ze strony innych zawodników. Lejonen Gislaved miało bardziej zrównoważony skład, a punkty zdobywali niemal wszyscy seniorzy, wspierani przez skutecznych juniorów. Taka kolektywna postawa pozwoliła im kontrolować mecz, nawet gdy Zmarzlik przegrywał z Lambertem.

    Vastervik nie miało tego komfortu. Brakowało drugiej linii punktowej, która mogłaby wesprzeć Lamberta w kluczowych momentach. Wyścigi nominowane potwierdziły, że jeden lider to za mało, aby pokonać dobrze zorganizowany zespół gospodarzy.

    Zmarzlik wciąż na fali

    Bartosz Zmarzlik traktuje ten mecz jako część intensywnego sezonu. Niedawno zajął trzecie miejsce w szóstej rundzie Speedway Grand Prix w Malilli, co zwiększyło jego przewagę w klasyfikacji generalnej. Jego forma pozostaje imponująca – nawet jeśli Lambert znalazł na niego sposób, Zmarzlik rzadko daje się zaskakiwać dwa razy z rzędu.

    Czy Lambert będzie w stanie powtórzyć ten sukces w kolejnych spotkaniach? Czas pokaże. Mecz w Gislaved pokazał, że nawet najlepsi mają swoje słabsze momenty, a liga szwedzka oferuje emocje na najwyższym poziomie.

    Kolektyw górą nad indywidualnościami

    Mecz Lejonen – Vastervik przypomniał, że żużel to sport drużynowy. Można mieć w składzie znakomitego zawodnika, który potrafi pokonać mistrza świata, ale bez wsparcia kolegów trudno o zwycięstwo. Gospodarze wygrali 47:43, ponieważ potrafili punktować jako drużyna – od lidera po najmłodszych juniorów.

    Dla Vastervik to bolesna lekcja, ale także sygnał, że Lambert potrafi rywalizować z czołówką. Jeśli pozostali zawodnicy dołożą więcej punktów w kolejnych meczach, drużyna może jeszcze sprawić problemy faworytom Bauhaus-Ligan.


    Źródła

  • Żużel. Bartosz Zmarzlik o gorzkim podium w Landshut i lekcji na przyszłość

    Żużel. Bartosz Zmarzlik o gorzkim podium w Landshut i lekcji na przyszłość

    Bartosz Zmarzlik zajął trzecie miejsce podczas finału Grand Prix Niemiec w Landshut. Na konferencji prasowej skupił się nie na medalu, ale na cennych lekcjach, które wyniósł z decydującego biegu. Sześciokrotny mistrz świata przyznał, że po analizie sytuacji wie, co mógłby zrobić inaczej, gdyby miał taką możliwość.

    Finałowa gonitwa w Landshut była intensywną rywalizacją między Zmarzlikiem a Robertem Lambertem. Powtórki telewizyjne ujawniły kontrowersyjny moment, w którym noga Brytyjczyka podczas wyprzedzania trafiła w udo Polaka. Sędzia nie dostrzegł incydentu w czasie rzeczywistym, co pozwoliło na kontynuację biegu, a Lambert ostatecznie wygrał. Zmarzlik, mimo obecności na podium, odczuł niedosyt i wyciągnął wnioski na przyszłość.

    Kluczowe fakty z Landshut

    • Trzecia pozycja Zmarzlika w finale Grand Prix Niemiec to kolejny mocny akcent w jego sezonie, chociaż sam zawodnik miał wyższe ambicje.
    • Kontrowersyjny incydent z Robertem Lambertem w decydującym biegu został zauważony dopiero na powtórkach, które pokazały kontakt nogi rywala z udem Polaka.
    • Brak interwencji sędziego podczas wyścigu, ponieważ nie dostrzegł zagrożenia, co nie zmieniło wyniku.
    • Szósta korona mistrzowska Zmarzlika, zdobyta wcześniej w Vojens, podkreśla jego determinację do osiągania sukcesów w każdym wyścigu.

    Szczera analiza po dzwonku

    Zmarzlik, znany z profesjonalizmu i sportowej uczciwości, nie szukał sensacji po zawodach. Skupił się na swoich możliwościach działania. W swojej analizie stwierdził, że mając obecne doświadczenie – widząc dynamikę i ryzyko bliskiej rywalizacji – podjąłby inną decyzję taktyczną w kluczowym momencie.

    – To był bardzo ostry finał, w takich chwilach decydują ułamki sekund i centymetry. Patrząc z perspektywy czasu, na pewno pewne rzeczy zrobiłbym inaczej. Chodzi o wybór momentu ataku i może inne ustawienie przed zakrętem – powiedział Zmarzlik. To podejście świadczy o jego umiejętności do samokrytyki i wyciągania wniosków, nawet w sytuacjach, w których nie popełnił błędu.

    Kontekst sezonu i dominacja Polaka

    Finał w Landshut odbył się w cieniu osiągnięcia Zmarzlika – zdobycia szóstej korony mistrza świata w Vojens. To historyczne wydarzenie potwierdza jego dominację w speedwayu. Dla Zmarzlika każde Grand Prix to walka o utrzymanie najwyższych standardów i dalsze budowanie swojej legendy.

    Trzecie miejsce, choć dla wielu zawodników byłoby to świetnym wynikiem, dla Zmarzlika jest motywacją do dalszej pracy. Jego mentalność polega na nieustannym dążeniu do poprawy. Nawet po zdobyciu tytułu, jego uwaga na detale z wyścigu w Landshut jest przykładem sportowej rzemiosła.

    Lekcja na przyszłość dla wszystkich

    Wypowiedź Zmarzlika po Landshut to więcej niż komentarz do jednego wyścigu. To lekcja dla każdego sportowca. Pokazuje, że prawdziwa analiza porażki (lub wyniku poniżej oczekiwań) polega na identyfikacji tego, co można było zrobić lepiej. Nawet w trudnych okolicznościach, gdzie decyzje sędziów mogą budzić wątpliwości, własna gra jest jedynym elementem, na który zawodnik ma pełny wpływ.

    Zmagania na torze w Landshut, mimo zakończenia na podium, pozostaną w pamięci Bartosza Zmarzlika jako materiał do analizy. To nie gorzkie wspomnienie, ale cenny przypadek, z którego wyciągnął konkretne wnioski na przyszłość. Takie podejście – połączenie głodu zwycięstwa z samokrytyczną analizą – kształtuje wielkich mistrzów. Kolejne rundy Speedway GP pokażą, jak Zmarzlik wykorzysta tę lekcję w praktyce.


    Źródła

  • Toruński tysiąc Lamberta i historyczny rekord Zmarzlika – polski żużel świętuje

    Toruński tysiąc Lamberta i historyczny rekord Zmarzlika – polski żużel świętuje

    Robert Lambert dołączył do grona legend Apatora Toruń, zdobywając ponad 1000 punktów w barwach tego klubu. Brytyjski zawodnik osiągnął ten wynik w piątek, 8 maja, podczas wygranej Torunia nad Stelmetem Falubaz Zielona Góra 54:36. Tego samego wieczoru Bartosz Zmarzlik, grając dla Gezet Stal Gorzów, stał się pierwszym zawodnikiem w XXI wieku, który zdobył ponad 3000 punktów w najwyższej klasie rozgrywkowej.

    Kluczowe fakty z ostatnich kolejek:

    • 1000 punktów dla Torunia – Robert Lambert, kapitan Apatora, zdobył 15 punktów w pięciu startach, osiągając 1000 punktów dla toruńskiego klubu. Jego najszybszy czas dnia wyniósł 59,65 sekundy.
    • Historyczne 3000 Zmarzlika – Bartosz Zmarzlik, reprezentując Gezet Stal Gorzów, zdobył ponad 3000 punktów w PGE Ekstralidze, co czyni go pierwszym żużlowcem od 2000 roku z takim wynikiem.
    • Rekordowa wygrana w Lesznie – Orlen Oil Motor Lublin odniósł najwyższe zwycięstwo w Lesznie w tym stuleciu, pokonując Fogo Unię Leszno 55:35, co było dużym zaskoczeniem w lidze.

    Występ kapitana Apatora

    Mecz w Toruniu był znakomitym występem Roberta Lamberta. Brytyjski zawodnik, który jest częścią zespołu od sezonu 2021, dominował na torze, pięciokrotnie startując z „czystej taśmy” i ustanawiając najszybszy czas wieczoru. Przed tym spotkaniem brakowało mu 11 punktów do osiągnięcia tysiąca. Historyczny moment nadszedł w 13. biegu, kiedy Lambert zapewnił sobie miejsce w historii klubu.

    Tylko dwóch zawodników – Tomasz Gollob i Piotr Protasiewicz – osiągnęło ten wynik wcześniej. Dla 28-letniego Lamberta, który miał trudniejszy początek sezonu, był to ważny i motywujący występ. Mimo wrogich okrzyków części kibiców, które życzyły mu kontuzji, odpowiedział na torze znakomitą jazdą.

    Zmarzlik pisze historię Ekstraligi

    Podczas gdy Toruń świętował sukces Lamberta, Bartosz Zmarzlik na innej arenie dokonał jeszcze większego osiągnięcia. Jako wielokrotny indywidualny mistrz świata, przekroczył barierę 3000 punktów w PGE Ekstralidze. To osiągnięcie podkreśla jego długowieczność i klasę w sporcie.

    Zmarzlik od lat jest kluczowym zawodnikiem w polskiej lidze, a jego statystyki są imponujące. Przekroczenie tej granicy potwierdza, że jest jednym z największych w historii polskiego żużla.

    Zaskoczenie w Lesznie i ligowe konsekwencje

    Zaskoczenie w Lesznie i ligowe konsekwencje
    Źródło: v.wpimg.pl

    Oprócz indywidualnych osiągnięć, ostatnia kolejka przyniosła także niespodziankę drużynową. Orlen Oil Motor Lublin odniósł rekordowe zwycięstwo 55:35 w Lesznie, co jest rzadkim osiągnięciem na wyjeździe. Wynik ten pokazuje, że tegoroczna walka o medale będzie nieprzewidywalna.

    Sukces Lublina zmienia dotychczasową hierarchię i wskazuje, że żadna drużyna nie może czuć się bezpieczna na własnym torze. To dobra wiadomość dla kibiców, którzy mogą spodziewać się emocjonujących zmagań do ostatniego biegu.

    Podsumowanie tygodnia żużlowych rekordów

    Ostatnie dni były świętem dla miłośników żużla. Robert Lambert, wciąż młody zawodnik, zapisał się na stałe w historii swojego klubu, a Bartosz Zmarzlik potwierdził swoją dominację, osiągając wynik, który wydawał się nieosiągalny w obecnych czasach.

    Te indywidualne osiągnięcia, w połączeniu z drużynowym sukcesem w Lesznie, tworzą obraz bardzo ciekawego i konkurencyjnego sezonu. Pokazują, że polska Ekstraliga to arena, na której rodzi się prawdziwa legenda.


    Źródła

  • Tor w Landshut od lat przysparza kłopotów. Lambert wskazuje główną przyczynę

    Tor w Landshut od lat przysparza kłopotów. Lambert wskazuje główną przyczynę

    Tor w Landshut ponownie stał się źródłem poważnych problemów podczas zawodów żużlowych, co wzbudziło krytykę i obawy o bezpieczeństwo. Brytyjski zawodnik Robert Lambert, startujący w polskiej lidze, wskazał na szczegóły techniczne, które jego zdaniem są przyczyną chronicznych kłopotów z nawierzchnią na tym obiekcie. Jego uwagi potwierdzają liczne incydenty, które od lat dotyczą tej niemieckiej areny.

    Kluczowe fakty

    • Dwa dni ścigania – Lambert zauważył, że głównym powodem degradacji toru podczas ostatniego Grand Prix była jego eksploatacja przez dwa dni, co przekraczało możliwości konstrukcji.
    • Kostka brukowa – Wewnętrzna część owalu wykonana jest z kostki brukowej, która podczas zawodów ulega rozsypywaniu, a wystające kamienie stanowią zagrożenie dla zawodników.
    • Zawieszona licencja – Od września 2021 roku licencja toru w Landshut jest zawieszona decyzją Głównej Komisji Sportu Żużlowego, co ogranicza możliwość organizacji ważnych imprez.

    Robert Lambert w rozmowie z redakcją stwierdził: "Wszystko przez dwa dni ścigania. Tor tego nie wytrzymał." Jego obserwacje wyjaśniają, dlaczego podczas ostatniego Speedway Grand Prix w Landshut sytuacja stała się problematyczna już po pierwszych biegach. Mimo dobrej pogody nawierzchnia szybko się rozpadała, tworząc dziury i nierówności, które uniemożliwiały normalną rywalizację. Zawody musiały być wielokrotnie przerywane na długie naprawy, a ostatecznie skrócono je po trzech seriach.

    Historia problemów i realne zagrożenia

    Kłopoty z torem w Landshut są znane od lat. To stały element niemieckiego żużla. Podczas meczu polskiej ligi, który odbył się tam wcześniej, sytuacja również była dramatyczna. Zdjęcia udostępnione w mediach społecznościowych po pierwszym biegu pokazywały rozpadający się owal. Żaden z zawodników nie był zadowolony z warunków.

    Przykładem realnego zagrożenia jest kontuzja Szweda Kima Nilssona, który podczas wyścigu uderzył stopą o wystający kamień wewnętrznej bandy. "Poczułem, że skręciłem kolano… Po prostu coś strzeliło" – relacjonował później zawodnik. Ten incydent pokazuje, jak techniczne zaniedbania przekładają się na ryzyko dla zdrowia sportowców.

    Krytyki nie szczędzili także inni zawodnicy. Andrzej Lebiediew po jednej z edycji GP skomentował: "To nie jest żużel", nazywając organizację skandalem. Problemy potęgowały inne incydenty, takie jak utrata silnika przez Eryka Kamińskiego podczas próby toru czy sytuacja po Grand Prix Niemiec w 2025 roku, gdy na tor wbiegł pijany kibic, co mogło skończyć się tragedią.

    Strukturalne wyzwania i niepewna przyszłość

    Dlaczego tor w Landshut regularnie zawodzi? Lambert wskazał na strukturalne problemy. Historyczny owal w dzielnicy Hammerbach, otwarty w 1952 roku, mimo że gościł wiele międzynarodowych imprez, może nie być przystosowany do współczesnych wymagań. Eksploatacja przez dwa dni z rzędu, jak podczas weekendu Grand Prix, gdzie odbywają się treningi i inne jazdy, okazuje się zbyt dużym obciążeniem.

    Dodatkowym problemem jest wspomniane zawieszenie licencji. Decyzja Głównej Komisji Sportu Żużlowego z 2021 roku nadal obowiązuje, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość wysokiej rangi zawodów w tym miejscu. Organizatorzy muszą zmierzyć się zarówno z wyzwaniami technicznymi, jak i formalnymi, aby przywrócić Landshut na mapę prestiżowych cykli.

    Podsumowanie sytuacji

    Tor w Landshut jest obecnie symbolem problemów organizacyjnych w żużlu. Jak wskazuje Robert Lambert, podstawową przyczyną jest przestarzała konstrukcja, która nie wytrzymuje intensywnej eksploatacji. Połączenie tego z niebezpieczną nawierzchnią wewnętrznej bandy i formalnymi ograniczeniami stwarza poważne zagrożenie. Bez gruntownej modernizacji i inwestycji ten historyczny obiekt może pozostać miejscem, które żużlowcy i kibice wspominają z obawą. Bezpieczeństwo zawodników i jakość sportowej rywalizacji muszą być priorytetem, a w Landshut od lat są one poważnie zagrożone.


    Źródła

  • Stelmet Falubaz Zielona Góra ponownie pokonał PRES Grupę Deweloperską Toruń (46:44) w przedsezonowym sparingu. Liderem gości był Dominik Kubera, który przegrał tylko z jednym rywalem, zaś po stronie gospodarzy błyszczał Robert lambert.

    Stelmet Falubaz Zielona Góra ponownie pokonał PRES Grupę Deweloperską Toruń (46:44) w przedsezonowym sparingu. Liderem gości był Dominik Kubera, który przegrał tylko z jednym rywalem, zaś po stronie gospodarzy błyszczał Robert lambert.

    W piątek, 20 marca, odbył się jeden z pierwszych przedsezonowych sparingów zaplanowanych w Zielonej Górze. Miejscowy Stelmet Falubaz gościł mistrza Polski – PRES Grupę Deweloperską Toruń.

    Gospodarze okazali się minimalnie lepsi (46:44), mimo że Mikkel Michelsen i Emil Sajfutdinow byli niepokonani, kończąc zawody po pięciu biegach. To właśnie ich absencja w końcówce przyczyniła się do ostatecznej porażki gości.

    W sobotę obie drużyny zmierzyły się ponownie, tym razem na Motoarenie. W składzie gospodarzy zabrakło Antoniego Kawczyńskiego, który po upadku w 10. biegu trafił do szpitala z podejrzeniem urazu barku.

    W spotkaniu w Zielonej Górze kluczową rolę odegrali liderzy gospodarzy: Leon Madsen i Przemysław Pawlicki, którzy zdobyli odpowiednio 11 i 10 punktów. Po stronie gości najskuteczniejsi byli Mikkel Michelsen (9 punktów) oraz Robert Lambert (9+1). Mikołaj Duchiński pokonał Damiana Ratajczaka w jednym z początkowych biegów, a Bartosz Derek niespodziewanie wygrał pojedynek z Andrzejem Lebedevsem.

    • Stelmet Falubaz Zielona Góra pokonał PRES Grupę Deweloperską Toruń 46:44 w przedsezonowym sparingu rozegranym 20 marca 2026 roku na torze w Zielonej Górze. To drugie zwycięstwo Falubazu nad mistrzem Polski z 2025 roku w meczach kontrolnych.

    Kluczowe statystyki i wyniki biegów

    • Stelmet Falubaz Zielona Góra (46 pkt):
      • Leon Madsen: 11 pkt
      • Przemysław Pawlicki: 10 pkt
      • Dominik Kubera: 9 pkt
      • Andrzej Lebedevs: 7 pkt
    • PRES Grupa Deweloperska Toruń (44 pkt): Mikkel Michelsen (9 pkt), Robert Lambert (9+1 pkt), Emil Sajfutdinow (8 pkt), Patryk Dudek i inni.
    • Bieg po biegu (wybrane wyniki):

    Sparing był drugim meczem kontrolnym Falubazu przed sezonem 2026, w którym obie drużyny wystąpiły w najsilniejszych składach.

    Kontekst i plany Falubazu na sezon 2026

    • Falubaz buduje skład z Dominikiem Kuberą jako liderem. Obok niego wystąpią Leon Madsen, Andrzej Lebedevs, Przemysław Pawlicki oraz Mitchell McDiarmid (lub Michał Curzytek na pozycji U24), a formację juniorską stworzą Damian Ratajczak i Oskar Hurysz.
    • Klub celuje w fazę play-off i medale; ekspert Jan Krzystyniak przewiduje walkę o brąz.
    • Prezes klubu wskazuje, że pozycja U24 nie zostanie wzmocniona nowym zawodnikiem.
    • Grzegorz Walasek jako trener zapowiada „nowy etap z przytupem”.