Innpro ROW Rybnik rozpoczął sezon 2025 w Metalkas 2. Ekstralidze od przerwanego spotkania w Pile. Choć po 11 biegach gospodarze prowadzili 35:31, a sędzia zdecydował o niedokończeniu zawodów, trener Piotr Żyto nie ukrywał przekonania, że jego drużyna miała szansę na odwrócenie losów tego meczu. Rybniccy żużlowcy, jako spadkowicz z PGE Ekstraligi, stoczyli trudny, ale – w ocenie szkoleniowca – możliwy do wygrania pojedynek inauguracyjny.
Przerwany bój w Pile – szczegóły meczu
Pierwszy mecz sezonu dla ROW-u zaplanowano na sobotę, 5 kwietnia 2025 roku, na godzinę 16:10. Start przyspieszono względem pierwotnego terminu z obawy przed prognozowanym deszczem, by zwiększyć szanse na rozegranie zawodów. Niestety, po 11 odjechanych biegach sędzia podjął decyzję o przerwaniu spotkania, uniemożliwiając rybniczanom odrobienie strat.
Na półmetku, po ośmiu biegach, Polonia Piła prowadziła już wyraźnie 25:17. Pewien wpływ na ten stan miała zerowa zdobycz punktowa jednego z juniorów gości. Mimo to drużyna Piotra Żyty stopniowo się rozkręcała, a różnica punktowa malała. W momencie przerwania wynosiła już tylko cztery punkty (35:31), co dawało realne podstawy do optymizmu po stronie ROW-u.
„Był do wyciągnięcia” – twarda ocena trenera Rybnika
Po zawodach trener Piotr Żyto nie szukał wymówek. Jego ocena była jasna i bezpośrednia. – Mecz był do wyciągnięcia – stwierdził szkoleniowiec. – Piła to trudny rywal, zwłaszcza u siebie, ale to był pierwszy mecz sezonu i uważam, że mogliśmy go wygrać.
Żyto podkreślił, że fakt, iż ROW trafił na Polonię już w pierwszej kolejce, był dużym wyzwaniem, ale nie przeszkodą nie do pokonania. Jego zdaniem, gdyby zawody zostały dokończone, jego zawodnicy mieliby realną szansę na pełny sukces. Ta twarda, ale i pełna wiary w zespół ocena pokazywała nastawienie sztabu szkoleniowego Rybnika, który po spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej nastawiał się na ambitną walkę o powrót.
Kontrastujące nastroje po inauguracjach
Co ciekawe, dla środowiska związanego z ROW-em była to już druga inauguracja w krótkim czasie. Kilka dni wcześniej na stadionie przy ul. Gliwickiej odbył się pierwszy mecz PGE Ekstraligi, w którym rybniczanie wystąpili w roli gospodarza. Tamte zawody, choć towarzyskie, miały ogromny wydźwięk emocjonalny. Po pięciu latach przerwy na rybnickim torze znów rozegrano mecz rangi ligowej, a ROW pokonał Gezet Stal Gorzów 49:41 przed kompletem publiczności.
Trener Rybnika po tamtym zwycięstwie nie krył radości: – Czuję się wspaniale, bo postawiłem na tych zawodników, na których chciałem, i wygraliśmy mecz. Myślę, że sprawiliśmy wielką radość tak licznej rzeszy kibiców – mówił. Kluczowym momentem było odrobienie straty po przegranym, powtórzonym biegu młodzieżowym, co udało się dzięki podwójnemu zwycięwu Jacka Holdera i Rohana Tungate’a, które dało prowadzenie 16:14.
Plany na przyszłość i nowa dynamika
Klub z Rybnika już planuje przyszłość. Na sezon 2026 do drużyny powraca Czech Jan Kvech, który kończy wiek U24 i ma być jednym z liderów zespołu. Trener Rybnika wyraźnie wskazuje go jako kluczowego zawodnika. W strukturze szkoleniowej zaszły też zmiany – pierwszym zespołem od nowego sezonu ma kierować Robert Mikołajczak, a Patrick Hansen został zaangażowany do pracy z juniorami, w tym z Antonim Skupieniem. Oficjalna prezentacja drużyny na sezon 2026 została zaplanowana na 7 marca.
Przegrana, choć w nieukończonym meczu w Pile, była więc dla ROW-u raczej przestrogą i lekcją niż powodem do załamywania rąk. Drużyna pokazała, że potrafi walczyć i odrabiać straty. Wygrana z Gorzowem udowodniła z kolei, że ma potencjał, by mierzyć się z czołowymi zespołami.
Wnioski: ROW Rybnik z wiarą w dalszą walkę
Mimo niekorzystnego wyniku w inauguracyjnym meczu ligowym atmosfera wokół Innpro ROW Rybnik nie jest pesymistyczna. Przeciwnie – twarda, analityczna ocena trenera Piotra Żyty, wsparta wcześniejszym udanym występem przeciwko Stali, wskazuje na zespół świadomy swoich celów i możliwości.
Przerwany mecz w Pile pozostawił niedosyt, ale też wyraźną wskazówkę: w Metalkas 2. Ekstralidze nie będzie łatwo, a każdy punkt trzeba wywalczyć. Rybniczanie, z nowymi siłami w składzie i zmotywowani po spadku, zdają się być gotowi na tę walkę. Pierwsze koty za płoty – przed nimi cały sezon, w którym zamierzają udowodnić, że powrót do elity jest ich najważniejszym celem.

