Tag: nazar parnicki

  • Parnicki gotowy na Grand Prix? Młody Ukrainiec trenuje, a plotki o Woffindenie nie milkną

    Parnicki gotowy na Grand Prix? Młody Ukrainiec trenuje, a plotki o Woffindenie nie milkną

    Sezon żużlowy jeszcze się nie zaczął, a już mamy pierwszą, naprawdę gorącą plotkę. Chodzi o miejsce w elitarnej stawce Speedway Grand Prix 2026 i potencjalną zmianę personalną. W centrum tej historii są dwie postacie: doświadczony mistrz Tai Woffinden i utalentowany 19-latek z Ukrainy, Nazar Parnicki.

    Zacznijmy od tego, co wiemy na pewno. Nazar Parnicki, który w ubiegłym sezonie był jednym z filarów Fogo Unii Leszno, już wrócił do pracy. I to dosłownie. Młody zawodnik w ostatnim czasie odbył już pierwsze jazdy na żużlowym motorze. Jak sam przyznał w rozmowie z klubową telewizją, po prostu stęsknił się za jazdą. To w sumie normalne u każdego profesjonalisty. „Nie lubię siedzieć po prostu w domu i szukam możliwości, żeby gdzieś wyjechać i coś porobić. Gdzieś jakieś narty, snowboard, a ostatnio fajnie, że mieliśmy okazję pojeździć na żużlowych motorach w zimę, więc trochę się przypomniało” – mówił Parnicki.

    To bardzo sensowne podejście. 19-latek ma nadzieję, że nadchodzący sezon będzie jeszcze lepszy od poprzedniego. Jego cele są proste i, powiedzmy sobie szczerze, najważniejsze: zdrowie. „Miałem fajny sezon i oby w przyszłym było jeszcze lepiej. Najważniejsze, to bez kontuzji i zdrowo. Staramy się, żeby te wyniki jeszcze polepszyć” – dodaje.

    Ale tutaj pojawia się druga część układanki. Mówiąc wprost, plotki. Plotki, które krążą w środowisku żużlowym od jakiegoś czasu i które są sprzeczne z oficjalnymi zapewnieniami zainteresowanej strony. Chodzi o stan zdrowia Taia Woffindena. Brytyjczyk wielokrotnie i bardzo stanowczo zaprzeczał jakimkolwiek sugestiom, że miałby się wycofać z Grand Prix. Mówił, że czuje się świetnie i na pewno będzie startować. To wiadomo. Jego słowa są jednoznaczne.

    Tymczasem, jak to często bywa w sporcie, ludzie ze środowiska podają zupełnie inne informacje. Usunąć sugestię o „nieoficjalnym sygnale”; stwierdzić, że plotki krążą, ale Parnicki nie otrzymał żadnego potwierdzenia. Tu zaczyna się cała zabawa.

    Gdyby te doniesienia okazały się prawdą, sytuacja byłaby naprawdę ciekawa. Parnickiego czekałby nie tylko debiut, ale też ekstremalnie trudny sezon. Połączenie regularnych występów w Grand Prix z obowiązkami w PGE Ekstralidze to kalendarz, który nie wszystkim wychodził na zdrowie. To spore wyzwanie dla młodego organizmu.

    I tu dochodzimy do sedna sprawy. Cała ta sytuacja wisi w powietrzu i jest zależna od jednej decyzji. Decyzji Taia Woffindena. Brytyjczyk jest kluczowym elementem tej układanki. Dopóki on nie złoży oficjalnej rezygnacji lub nie zostanie wykluczony z powodów zdrowotnych, miejsce jest jego. A plotki? Te wciąż są żywe.

    Na razie zawodnik Unii Leszno zachowuje spokój i skupia się na przygotowaniach do sezonu w barwach „Byków”. Wie, że jego głównym zadaniem jest stanowienie o sile zespołu. Ale przyznajmy, samo pojawienie się jego nazwiska w kontekście zastąpienia trzykrotnego mistrza świata to już jest coś. To pokazuje, jaką wagę przykłada się do rozwoju młodego talentu.

    Co na to sam zainteresowany? Nazar Parnicki w rozmowie z nami nie odnosił się bezpośrednio do tych spekulacji. Skupiał się na tym, co może kontrolować. Na treningach, na przygotowaniach i na zdrowiu. To jest właśnie ta postawa, którą trzeba podziwiać u tak młodego zawodnika.

    A co z Woffindenem? No cóż, on wciąż zaprzecza. I to bardzo stanowczo. Ale pytanie, które chyba zadaje sobie wielu fanów, brzmi: czy te zaprzeczenia wystarczą, żeby uciszyć plotki? Historia pokazuje, że czasami tak, a czasami… nie do końca. Środowisko żużlowe ma swoją własną logikę.

    Dlatego też nie powinniśmy się dziwić, że te informacje wciąż żyją własnym życiem. I to właśnie jest w tym wszystkim najciekawsze. Nie mamy żadnego oficjalnego potwierdzenia od organizatorów cyklu Grand Prix. Nazar Parnicki nie otrzymał żadnej oficjalnej wiadomości. Ale, jak to się mówi, dym bez ognia nie istnieje. A tu dymu jest całkiem sporo.

    Na ten moment najlepszym, co może zrobić Parnicki, jest po prostu dalej ciężko pracować. I na to wszystko wskazują również jego ostatnie treningi na lodzie. Po prostu jeździł. I to widać było gołym okiem, że sprawiało mu to przyjemność. A przecież o to chyba chodzi w sporcie.

    Cała ta sytuacja stawia przed klubem z Leszna nowe wyzwania. Z jednej strony mają oni zawodnika, który może być zmuszony do podjęcia dodatkowych obowiązków. To może wpłynąć na wyniki drużyny w lidze. Z drugiej strony, to może być szansa dla młodego człowieka, by pokazał się na najwyższym poziomie. Ale to też ogromne ryzyko.

    I tu pojawia się pytanie, na które wszyscy chcą znać odpowiedź. Kiedy i czy ta zmiana w ogóle nastąpi? Tego nie wie nikt. Tai Woffinden jest kluczem. Usunąć prognozę o „decyzji lada dzień”; podkreślić, że Woffinden zaprzeczył plotkom i jest zaangażowany w GP 2026. A do tego czasu możemy obserwować jedynie przygotowania młodego zawodnika i nasłuchiwać coraz głośniejszych szeptów. To chyba jedyne, co nam pozostaje. Ale trzeba przyznać, że bez względu na finał, sama możliwość debiutu Parnickiego w Grand Prix już jest niesamowicie ekscytująca. No i oczywiście, generuje mnóstwo pytań. Czekamy.

    Źródła