Tag: Moto Arena Łódź

  • Grand Prix w Łodzi: Historyczny triumf Lamberta i powrót Dudka na podium

    Grand Prix w Łodzi: Historyczny triumf Lamberta i powrót Dudka na podium

    Robert Lambert wygrał siódmą rundę Speedway Grand Prix 2026 na Moto Arenie Łódź, a Patryk Dudek po raz pierwszy w tym sezonie stanął na podium, zajmując drugie miejsce. Debiut Łodzi w cyklu mistrzostw świata okazał się udany, choć nie obyło się bez niespodzianek – po raz pierwszy od ponad roku w finale zabrakło Bartosza Zmarzlika.

    Kluczowe informacje

    • Robert Lambert wygrał pierwsze w historii Grand Prix na Moto Arenie Łódź, umacniając swoją pozycję w czołówce cyklu.
    • Patryk Dudek zajął drugie miejsce, po raz pierwszy w sezonie 2026 meldując się na podium.
    • Bartosz Zmarzlik, lider klasyfikacji generalnej, nie awansował do finału – taka sytuacja nie zdarzyła się od ponad roku.
    • Moto Arena Łódź zadebiutowała jako gospodarz rundy SGP, dołączając do grona polskich obiektów goszczących elitarne zawody.
    • SGP2 dzień wcześniej, 31 lipca, również rozegrano w Łodzi, co podkreśliło rangę całego weekendu żużlowego.

    Łódź godna mistrzostw świata

    Łódź po raz pierwszy znalazła się w kalendarzu Speedway Grand Prix. Moto Arena, uznawana za jeden z najnowocześniejszych obiektów żużlowych w Europie, była idealnym miejscem na rundę mistrzowską. Tor został perfekcyjnie przygotowany, a kibice wypełnili trybuny, tworząc atmosferę godną największych wydarzeń.

    Sobotni turniej rozpoczął się od razu z zasadniczą fazą, ponieważ organizatorzy odwołali kwalifikacje z powodu niekorzystnych prognoz pogody. Nie wpłynęło to jednak na jakość ścigania. Od pierwszego biegu było jasne, że łódzki owal sprzyja odważnej jeździe i mijankom.

    Lambert nie do zatrzymania

    Brytyjczyk jechał tego wieczoru z dużą pewnością siebie. Wygrywał bieg za biegiem, kontrolując sytuację na torze i w kluczowych momentach pokazując zimną krew. W półfinale i finale był po prostu poza zasięgiem rywali. Dla Lamberta to kolejny krok w stronę walki o medale – w klasyfikacji generalnej SGP 2026 umacnia się w ścisłej czołówce.

    Jego triumf w Łodzi ma również znaczenie historyczne. Na torze, który dopiero debiutował w cyklu, to właśnie on zapisał się jako pierwszy zwycięzca rundy Grand Prix w tym mieście.

    Przełamanie Dudka

    Patryk Dudek od początku sezonu szukał rytmu. Bywały momenty błysku, ale brakowało stabilności, do jakiej przyzwyczaił. W Łodzi wszystko zagrało. Polak jechał agresywnie, skutecznie i co najważniejsze – równo przez cały turniej. Finałowa druga lokata smakuje wyjątkowo, zwłaszcza że presja była ogromna.

    Dudek czuł się na łódzkim owalu znakomicie. Po serii przeciętnych występów wreszcie się przełamał. To może być moment zwrotny w jego sezonie – drugie miejsce w Grand Prix daje nie tylko punkty, ale przede wszystkim zastrzyk pewności siebie przed kolejnymi rundami.

    Zmarzlik poza finałem – rzadki widok

    Bartosz Zmarzlik przyjechał do Łodzi jako lider cyklu. Tym razem jednak nie wszystko szło po jego myśli. Kilka błędów na starcie, mniej skuteczne wyjścia spod taśmy i niezwykle wyrównana stawka sprawiły, że Polak musiał obejść się smakiem.

    Po raz pierwszy od ponad roku zabrakło go w decydującym wyścigu rundy Grand Prix. To wydarzenie jest rzadkością – Zmarzlik przez ostatnie turnieje niezmiennie meldował się w finałach. W Łodzi ta passa została przerwana. Mimo wszystko utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej, ale przewaga nieco stopniała.

    Weekend pełen żużla

    Łódzki debiut obejmował nie tylko sobotnie Grand Prix. Dzień wcześniej, 31 lipca, na Moto Arenie rozegrano rundę SGP2 – młodzieżowych mistrzostw świata. To podkreśliło, jak bardzo organizatorom zależało na stworzeniu pełnowymiarowego święta żużla. Strefa kibica działała od wczesnych godzin popołudniowych, a cały weekend przyciągnął fanów z całej Polski i zagranicy.

    W zawodach udział wzięli także inni Polacy – Kacper Woryna i Dominik Kubera. Obaj pokazali się z dobrej strony, choć tym razem to Dudek został bohaterem gospodarzy. Moto Arena udowodniła, że zasługuje na stałe miejsce w kalendarzu SGP.


    Źródła

  • Marek Cieślak krytykuje inaugurację sezonu w Łodzi. Taśma startowa popsuła widowisko

    Marek Cieślak krytykuje inaugurację sezonu w Łodzi. Taśma startowa popsuła widowisko

    Sezon żużlowy w Polsce oficjalnie otwarty. Prestiżowy turniej w Łodzi, będący ważnym sprawdzianem przed startem rozgrywek ligowych, zakończył się zwycięstwem Australijczyka Brady'ego Kurtza. Choć widowisko na torze oceniane jest znacznie lepiej niż przed rokiem, inauguracja nie obyła się bez poważnych wpadek organizacyjnych. Swoją surową opinię na ten temat przedstawił doświadczony trener i menedżer, Marek Cieślak.

    Były szkoleniowiec reprezentacji Polski nie zostawił suchej nitki na organizatorach z powodu problemów z taśmą startową. – Niestety, wielkim minusem jest to, co działo się z taśmą. Ciągłe powtórki popsuły odbiór tego widowiska. Gospodarze trochę się tym skompromitowali – stwierdził Cieślak w rozmowie z mediami.

    Problemy z taśmą przyćmiły sportową walkę

    Głównym zarzutem była fatalnie działająca aparatura startowa. Aż pięciokrotnie sędziowie byli zmuszeni powtarzać wyścigi z powodu nierównego unoszenia się taśmy. Ta uciążliwa i powtarzająca się sytuacja zaczęła w końcu irytować nawet najbardziej wyrozumiałych kibiców zgromadzonych na łódzkiej Moto Arenie.

    Mimo tych problemów Cieślak przyznał, że same pojedynki na torze stały na wysokim poziomie i były o niebo lepsze niż podczas zeszłorocznej edycji. – Tym razem naprawdę mi się podobało. Turniej okazał się znacznie ciekawszy niż rok temu, kiedy były koleiny i sporo upadków. Wynikało to ze znacznie lepszego przygotowania toru – ocenił.

    Podkreślił również, że zawody miały pełnowymiarowy, a nie tylko testowy charakter. – Kiedy słyszę, że sparing jest tylko testem i nie można na tej podstawie wyciągać żadnych wniosków, to ręce mi opadają. Zawodnik zawsze chce wygrać. Oczywiście trwa też szukanie ustawień, ale nie mam wątpliwości, że w Łodzi widzieliśmy już poważne ściganie. Nikt nie odpuszczał – zaznaczył.

    Weryfikacja formy i problemy klubów

    Turniej w Łodzi był pierwszą poważną weryfikacją formy przed startem rozgrywek ligowych. Zdaniem Cieślaka najwięcej powodów do niepokoju po tym sprawdzianie mają władze Falubazu Zielona Góra. – Na pewno Grzegorz Walasek ma przed sobą ciężką noc – żartował, nawiązując do obowiązków trenera zielonogórzan.

    Jego zdaniem, poza Przemysławem Pawlickim, reszta zawodników Falubazu prezentuje się słabo. Skrytykował postawę Leona Madsena, Dominika Kubery, którego formę uznał za stabilną na zbyt niskim poziomie, oraz Damiana Ratajczaka, którego nie poznawał w porównaniu do bojowej postawy z poprzedniego sezonu. Jako rozczarowanie wskazał też słabą jazdę Patryka Dudka, co może stanowić problem dla KS Toruń.

    Zwycięstwo Brady'ego Kurtza nie było dla niego zaskoczeniem. – On sam mówi o sobie, że jest królem łódzkiego toru. Gdy już się dopasował, jego ataki były imponujące – ocenił. Zauważył natomiast nieobecność w finale czołowej trójki faworytów: Bartosza Zmarzlika, Janusza Kołodzieja oraz Jacka Holdera. Jednak ich klubów nie pocieszał – jego zdaniem każdy z tej trójki jest już w dobrej dyspozycji.

    Wnioski na przyszłość i perspektywy sezonu

    Komentując szerszy kontekst, Cieślak poruszył też kwestię opon, które mogą sprawiać zawodnikom trudności na niektórych torach. – Na razie opony stwarzają żużlowcom sporo problemów – przyznał, przytaczając przykład Kacpra Miśkowiaka i jego trudności z dopasowaniem sprzętu na twardym torze w Krośnie.

    Podsumowując inaugurację, Cieślak stwierdził, że turniej w Łodzi zapowiada niezwykle ciekawy sezon. Jego zdaniem rywalizacja w tegorocznym cyklu Speedway Grand Prix może być wyjątkowo ostra. – Jest kilku żużlowców, którzy mogą włączyć się do walki o najwyższe cele. Oni będą regularnie naciskać na Bartka [Zmarzlika] – przewiduje.

    Mimo że problemy z taśmą startową rzuciły cień na całe wydarzenie, sportowa wartość turnieju została przez eksperta wysoko oceniona. Pozostaje mieć nadzieję, że organizatorzy przyszłych imprez wyciągną wnioski z tej wpadki, a sezon, zapowiadający się niezwykle emocjonująco, będzie obfitował przede wszystkim w dobre widowiska, a nie w usterki techniczne.


    Źródła