Dla PSŻ Poznań i jego kibiców nadchodzący sezon miał być powrotem do domu. Po latach rozgrywania meczów domowych „na wyjeździe” w innych ośrodkach, ekipa z Poznania miała w końcu wystartować na własnym, zmodernizowanym torze na Golęcinie. Plany te stanęły jednak pod dużym znakiem zapytania. Opóźnienia w modernizacji obiektu grożą przełożeniem inauguracji sezonu na własnym stadionie, co zmusza klub do improwizacji i przygotowań wyjazdowych.
Zimowa przeszkoda na ścieżce krytycznej
Modernizacja stadionu przy ul. Warmińskiej (Golęcin), której koszt szacowany jest na 16 milionów złotych, rozpoczęła się w listopadzie. Prace były kluczowe dla uzyskania licencji na start w rozgrywkach Metalkas 1. Ligi i obejmowały gruntowną przebudowę toru. Jego geometria została zmieniona w celu skorygowania spadków, co ma poprawić widowiskowość i umożliwić więcej mijanek. W planach ujęto też nową, stałą instalację oświetleniową oraz modernizację murawy.
Niestety, prace ziemne napotkały nieprzewidzianą przeszkodę – zimę. Mróz i niekorzystne warunki pogodowe w styczniu i lutym praktycznie uniemożliwiły kontynuację robót. To właśnie ta zwłoka postawiła pod znakiem zapytania terminowe ukończenie inwestycji przed startem sezonu. Jak przyznał prezes klubu, Jakub Kozaczyk: „Wszystko byłoby na czas, ale zima nas trochę zatrzymała”.
Gorączkowy finisz i wymuszony plan B
Obecnie na Golęcinie trwa gorączkowa końcówka prac. Według ostatnich doniesień sam tor może być gotowy za 2–3 tygodnie. To jednak nie koniec. Aby zawodnicy mogli rozpocząć treningi, a kibice zasiąść na trybunach, konieczne jest dokończenie prac przez pozostałych wykonawców. Kalendarz jest bezlitosny – marcowe sparingi na własnym obiekcie są już praktycznie wykluczone.
Klub musiał więc wdrożyć „plan B”. Zespół wyjedzie na zgrupowanie przygotowawcze za granicę, gdzie rozegra pierwsze mecze towarzyskie. To rozwiązanie pozwala na trening, ale pozbawia zawodników możliwości oswojenia się z nową nawierzchnią i geometrią własnego toru przed oficjalnymi startami. Pierwszy mecz ligowy w Poznaniu, zaplanowany na kwiecień, najprawdopodobniej zostanie przełożony. Spekuluje się, że inauguracja przy ul. Warmińskiej, połączona z premierą nowego oświetlenia, nastąpi z opóźnieniem.
Co to oznacza dla klubu i kibiców?
Opóźnienie to nie tylko problem logistyczny. To przede wszystkim kolejna zwłoka w spełnieniu marzeń kibiców o prawdziwych meczach domowych po latach tułaczki. Modernizacja toru ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa i atrakcyjności zawodów. Prezes Kozaczyk deklaruje, że o sam tor się nie martwi i prace zostaną sfinalizowane. Kluczowe jest jednak, by stało się to jak najszybciej, aby zminimalizować zakłócenia w kalendarzu.
Sytuacja stawia przed klubem dodatkowe wyzwania organizacyjne i finansowe związane z zagranicznym zgrupowaniem. Mimo to determinacja, by wrócić na Golęcin, jest ogromna. Kibice, którzy przez lata czekali na ten moment, muszą uzbroić się w jeszcze odrobinę cierpliwości. Sezon dla PSŻ Poznań rozpocznie się zatem pod znakiem wyścigu z czasem – nie tylko na torze, ale także przy jego budowie.

