Tag: jack holder

  • Jack Holder na celowniku trzech gigantów. Rywale polują na gwiazdę Stali Gorzów

    Jack Holder na celowniku trzech gigantów. Rywale polują na gwiazdę Stali Gorzów

    Sprawa jest dość prosta, ale jej konsekwencje mogą być dla żużla spore. Jack Holder, ten sam, który niedawno sięgnął po drużynowe mistrzostwo świata, nagle znalazł się w bardzo komfortowej sytuacji. A właściwie to w takiej sytuacji znalazł się jego klub, Stal Gorzów, tylko że ten komfort jest mocno wątpliwy. Bo oto aż trzy inne ekipy z najwyższej klasy rozgrywkowej już teraz, z dużym wyprzedzeniem, patrzą łakomie na Australijczyka. I trzeba przyznać, że mają ku temu powody.

    Zacznijmy od sedna problemu, czyli od samego Gorzowa. Klub, który ledwo odetchnął po wzięciu wielomilionowego kredytu konsolidacyjnego, znów znalazł się w finansowych tarapatach. A to za sprawą wewnętrznych wojen o władzę, które, cóż, rzadko kończą się dobrze dla sportowego ducha. Efekt? Brak potwierdzonych informacji o zwrocie 1,5 mln zł lub prezydencie Jacku Wójcickim; klub zmaga się z kwestiami finansowymi, w tym poręczeniami miejskimi. Kwota nie mała, a w klubowej kasie jej po prostu nie ma.

    Co to oznacza w praktyce? No właśnie, tu zaczyna się ciekawa część. Stal Gorzów pracuje nad stabilnością finansową (w tym poręczenia miejskie), co było omawiane z Holderem; brak dowodów na opóźnienia wypłat czy słabą sprzedaż karnetów. – to oferty z zewnątrz mogą paść na podatny grunt. A gruntem tym jest właśnie Jack Holder podpisał kontrakt na sezon 2026; brak publicznie potwierdzonej informacji o długości umowy, choć Stal planuje przedłużenia; I tu dochodzimy do meritum.

    Kto konkretnie się nim interesuje? Lista jest krótka, ale za to bardzo mocna. Na pierwszym miejscu, co pewnie boli gorzowskich fanów najbardziej, stoi Stelmet Falubaz Zielona Góra. Prezes Adam Goliński ma już w składzie Dominika Kuberę i Leona Madsena. Holder miałby być tą trzecią, brakującą gwiazdą, która ma poprowadzić zielonogórzan po tytuł. Miejsce dla niego znalazłoby się kosztem Andrzeja Lebiediewa lub Przemysława Pawlickiego. Pomysł jest klarowny: zbudować drużynę marzeń.

    Drugim kandydatem jest Betard Sparta Wrocław. Wiadomo, że prezes Andrzej Rusko marzył o Bartoszu Zmarzliku, ale ten przedłużył kontrakt z Lubinem. Skoro plan A się nie udał, trzeba przejść do planu B. A planem B jest właśnie Holder. We Wrocławiu miałby on stanowić mocne wzmocnienie i ewentualnie zastąpić Daniela Bewleya lub Macieja Janowskiego. Oczywiście, wszystko zależy od formy tej dwójki w nadchodzącym sezonie, ale opcja jest poważnie rozważana.

    Trzecim, nieco ciemnym koniem, jest Abramczyk Polonia Bydgoszcz. To trochę planning na wyrost, bo bydgoszczanie najpierw muszą awansować do Ekstraligi. Ale jeśli im się uda, to prezes Jerzy Kanclerz szuka lidera. Podobno próbowali z Artiomem Łagutą, ale ten został we Wrocławiu. Kolejny logiczny wybór? Jack Holder. Dla beniaminka zdobycie takiego nazwiska byłoby sygnałem, że nie przyjechali tylko po to, by walczyć o utrzymanie.

    I teraz najważniejsze pytanie: czy dojdzie do wielkiej licytacji? Cóż, wszystko wskazuje na to, że tak. Holder to zawodnik najwyższej światowej półki, aktualny mistrz, a do tego ma tylko roczny kontrakt. To przepis na gorące lato transferowe 2026. Finansowe kłopoty Stali są jak zaproszenie dla konkurencji. Rywale dosłownie zacierają ręce.

    Co może zrobić Gorzów? Teoretycznie mogą spróbować przedłużyć umowę z Holderm już teraz, zabezpieczając się na przyszłość. Ale żeby to zrobić, potrzebują stabilności, a przede wszystkim pieniędzy. A z tym, jak wiemy, jest problem. Brak informacji o Patryku Broszko w kontekście transferu Holdera lub konfliktów wewnętrznych. Trochę ironii, prawda?

    Podsumowując, sytuacja Jacka Holdera jest świetnie obrazowana przez stare przysłowie o niedoli jednego będącej szczęściem drugiego. Niestabilność Gorzowa to szansa dla Zielonej Góry, Wrocławia i Bydgoszczy. Sezon 2026 dopiero się zacznie, ale plany na 2027 rok są już teraz, w styczniu, niezwykle klarowne. A kibice Stali mogą się tylko modlić, że ich ulubieniec zobaczy w tym wszystkim powód, by jednak zostać. Ale w sporcie, szczególnie przy takich kwotach, sentymenty często schodzą na dalszy plan. Ciekawe, jak to wszystko się potoczy.

    Źródła