Tag: Innpro ROW Rybnik

  • Młodzieżowe „Rekiny” z Rybnika rozbiły rywalizację w Łodzi. ROW bez straty punktu, w tle jedna żółta kartka

    Młodzieżowe „Rekiny” z Rybnika rozbiły rywalizację w Łodzi. ROW bez straty punktu, w tle jedna żółta kartka

    W rozegranej awansem w Łodzi 15. rundzie Drużynowego Pucharu 2. Ekstraligi w klasie 500R, młode "Rekiny" z ROW Rybnik zaprezentowały znakomity poziom żużla, zwyciężając we wszystkich biegach i zdobywając 30 punktów. Turniej, który odbył się 6 maja 2026 roku, był zdominowany przez ekipę z Rybnika, która nie pozwoliła rywalom na zdobycie ani jednego punktu. Na podium znalazły się również drużyny z Krosna (25 pkt) oraz gospodarze z Orła Łódź (20 pkt).

    Najważniejsze fakty z rundy w Łodzi

    • Perfekcyjny występ ROW-u Rybnik: Ekipa młodych "Rekinów" wygrała wszystkie biegi, zdobywając maksymalne 30 punktów i nie tracąc ani jednego.
    • Indywidualne rekordy: Na idealny wynik złożyły się bezbłędne jazdy Wiktora Klechy i Franciszka Szczyrby, którzy zdobyli po 15 punktów.
    • Dyscyplina na torze: Podczas rundy sędziowie pokazali jedną żółtą kartkę, co było jedynym akcentem dyscyplinującym w bardzo czysto rozegranym turnieju.
    • Walka o podium: Drugie miejsce zajęli Krośnianie (25 pkt), a trzecie gospodarze z Łodzi (20 pkt). Drużyny z Piły i Rzeszowa nie zostały sklasyfikowane z powodu wystawienia tylko po jednym zawodniku.
    • Lider w tabeli generalnej: Po czterech rozegranych kolejkach ROW Rybnik ma na koncie 24 punkty (4 zwycięstwa), wyraźnie wyprzedzając Krośnian (19 pkt) i łodzian (13 pkt).

    Dominacja "Rekinów" od pierwszego do ostatniego biegu

    Młodzieżowa sekcja KS ROW Rybnik potwierdziła, że jest obecnie siłą, z którą w polskich juniorskich rozgrywkach nikt nie może się równać. Ich przewaga w Łodzi była wyraźna. Rybniczanie kontrolowali przebiegi każdego biegu, a ich technika jazdy oraz przygotowanie motocykli były na wysokim poziomie.

    To już drugi tydzień z rzędu, gdy podopieczni trenera Roberta Mikołajczaka prezentują taką formę. To pokazuje nie tylko świetną dyspozycję zawodników, ale także dobrą pracę całego sztabu szkoleniowego klubu, który potrafi rozwijać talenty i przygotowywać je do rywalizacji. Taka dominacja w młodzieżowych pucharach wskazuje, że w Rybniku rośnie pokolenie, które za kilka sezonów może wzmocnić pierwszą drużynę.

    Indywidualne popisy Klechy i Szczyrby

    Kluczowymi zawodnikami drużyny byli Wiktor Klecha i Franciszek Szczyrba. Ich wyniki (po 15 punktów) dowodzą, że byli w znakomitej formie. Obaj jeździli szybko i inteligentnie, potrafiąc dostosować taktykę do warunków na torze i stylu jazdy rywali.

    Forma tych zawodników cieszy, ponieważ są wizytówką klubu i przyszłością rybnickiego żużla. Takie występy w zawodach ogólnopolskich przyciągają uwagę i są najlepszą reklamą dla całego ośrodka. Pokazują również, że prace nad młodzieżą w Rybniku idą w dobrym kierunku, co jest istotne w kontekście obecnych problemów pierwszej drużyny w rozgrywkach Metalkas 2. Ekstraligi.

    Żółta kartka jako przestroga

    Choć turniej w Łodzi przebiegał w duchu sportowej rywalizacji, to nie obyło się bez akcentu dyscyplinarnego. Sędziowie pokazali jedną żółtą kartkę, co jest sygnałem dla wszystkich zawodników. W młodzieżowych rozgrywkach takie działania mają znaczenie wychowawcze.

    Uczy to młodych adeptów żużla, że nawet w emocjonującej walce należy przestrzegać zasad fair play i szanować rywala. Szczegóły incydentu nie są znane, ale sama obecność żółtej kartki w protokole przypomina, że przepisy i dyscyplina są nieodłącznym elementem sportu.

    Co dalej z młodzieżowym pucharem?

    Po czterech rundach ROW Rybnik ma znaczną przewagę w tabeli generalnej. 24 punkty i cztery zwycięstwa stawiają młode "Rekiny" w roli głównego faworyta do końcowego triumfu. Na ich drodze staną jeszcze Krośnianie, którzy z 19 punktami będą walczyć o utrzymanie kontaktu, oraz łodzianie i poznaniacy z dorobkiem po 13 punktów.

    Kolejna runda zaplanowana jest na 18 maja 2026 roku w Poznaniu. Będzie to okazja, by przyjrzeć się rosnącym gwiazdom polskiego żużla. Dla ROW-u Rybnik to szansa na utrwalenie przewagi, a dla rywali na przełamanie dominacji "Rekinów". Młodzieżowe rozgrywki dostarczają emocji i pokazują, że przyszłość polskiego speedwaya jest w dobrych rękach.


    Źródła

  • Bezbłędny Bartosz Jaworski Zapewnił Sobie Awans, Paluch i Hurysz Pozbawieni Szans w Rybniku

    Bezbłędny Bartosz Jaworski Zapewnił Sobie Awans, Paluch i Hurysz Pozbawieni Szans w Rybniku

    Eliminacje do Srebrnego Kasku na torze w Rybniku wyłoniły pierwszych finalistów. W środę, 15 kwietnia 2026 roku, w jednym z czterech turniejów kwalifikacyjnych wystartowała grupa polskich juniorów. Regulamin był surowy: tylko trzech najlepszych zawodników wchodziło bezpośrednio do finału, a czwarty zostawał rezerwowym. W tych okolicznościach najlepiej poradził sobie Bartosz Jaworski.

    Komplet punktów Bartosza Jaworskiego

    Reprezentant Orlen Oil Motoru Lublin wygrał wszystkie swoje wyścigi. Jaworski zdobył 15 punktów, kończąc zawody z czystym kontem strat. Jego wyniki w kolejnych startach (3,3,3,3,3) pokazują, że był tego dnia najszybszy i najbardziej powtarzalny na rybnickim torze. Dzięki takiemu wynikowi zapewnił sobie miejsce w finale bez konieczności oglądania się na rezultaty innych biegów.

    Jaworski w każdym wyjeździe na tor kontrolował dystans nad rywalami. Nawet gdy przeciwnicy próbowali nawiązać walkę, zawodnik z Lublina utrzymywał prowadzenie, co pozwoliło mu dowieźć komplet punktów do mety.

    Pozostali awansujący i pech Jakuba Wieszczaka

    Obok Jaworskiego promocję do finału uzyskali żużlowcy z Rybnika i Częstochowy. Drugą lokatę zajął Kacper Tkocz z ROW-u Rybnik, który wykorzystał atut własnego toru i uzbierał 13 punktów (3,2,3,3,2). Ostatnie miejsce premiowane awansem wywalczył Kacper Halkiewicz z Krono-Plast Włókniarza Częstochowa, kończąc zawody z dorobkiem 12 punktów (2,2,2,3,3).

    Rola rezerwowego w finale przypadła Jakubowi Wieszczakowi z Cellfast Wilków Krosno. Zawodnik ten miał szansę na lepszy wynik, ale w swojej ostatniej serii startów zanotował upadek. Ostatecznie z 11 punktami zajął czwarte miejsce w klasyfikacji turnieju.

    Niepowodzenie Oskara Palucha i Oskara Hurysza

    Dla juniorów Falubazu Zielona Góra start w Rybniku zakończył się brakiem kwalifikacji. Oskar Paluch, który był wymieniany w gronie faworytów, nie zdołał przebić się do czołowej trójki. Choć wygrał siódmy bieg, pokonując w nim późniejszych medalistów, wcześniejszy upadek przekreślił jego szanse na awans. W tamtym zdarzeniu uczestniczył też Paweł Wyczyszczok, który został wykluczony z powtórki.

    Sytuacji nie poprawił też występ Oskara Hurysza. Obaj zawodnicy z Zielonej Góry nie zdołali odrobić strat w późniejszej fazie zawodów i żaden z nich nie pojedzie w finale Srebrnego Kasku.

    Zasady kwalifikacji i wyniki

    Turniej w Rybniku to jedna z czterech części eliminacji. Pozostałe grupy walczą o finał w Bydgoszczy, Ostrowie Wielkopolskim i Rzeszowie. Specyfika zawodów w Rybniku polegała na tym, że premiowane były tylko trzy pierwsze miejsca (plus rezerwowy), podczas gdy w innych lokalizacjach do finału przechodzi czasem czterech zawodników.

    W górnej części tabeli znaleźli się również Oskar Kręglicki (10 punktów) oraz Damian Ratajczak. Wyniki te pokazują, że o braku awansu decydowały pojedyncze błędy lub wykluczenia.

    Podsumowanie wyników

    Bartosz Jaworski po bezbłędnym występie potwierdził wysoką formę i będzie jednym z kandydatów do zwycięstwa w całym cyklu. Dołączą do niego Kacper Tkocz i Kacper Halkiewicz, którzy przez całe zawody punktowali regularnie.

    Dla Oskara Palucha i Oskara Hurysza brak awansu oznacza koniec walki o Srebrny Kask w tym sezonie. O ich porażce zdecydowały sploty nieszczęśliwych zdarzeń na torze i brak skuteczności w kluczowych momentach. Finał z udziałem trójki najlepszych zawodników z Rybnika odbędzie się w terminie wyznaczonym przez GKSŻ.


    Źródła

  • Polonia Piła Wygrywa Po Przerwaniu, A Rybnik Żałuje Okazji

    Polonia Piła Wygrywa Po Przerwaniu, A Rybnik Żałuje Okazji

    W inauguracyjnym meczu Metalkas 2. Ekstraligi doszło do niecodziennej sytuacji. Polonia Piła pokonała Innpro ROW Rybnik 35:31, a wynik został zatwierdzony już po 11 biegach. Nad torem Asta Arena w Pile rozpętała się tak intensywna ulewa, że sędzia zdecydował o przerwaniu i zakończeniu spotkania.

    Debiut beniaminka zakończony sukcesem

    Dla Polonii Piła ten mecz miał ogromną wagę emocjonalną. Klub po latach nieobecności wrócił na zaplecze Ekstraligi i od razu zaprezentował się jako mocny konkurent. Na stadionie, mimo fatalnej pogody, zebrało się wielu kibiców, którzy mogli świętować pierwsze zwycięstwo. Gospodarze prowadzili przez większość spotkania i zdobyli kluczowe punkty, które pozwoliły utrzymać przewagę nawet po udanej pogoni Rybnika w 11. biegu.

    Najskuteczniejszymi zawodnikami drużyny z Piły byli Benjamin Basso, Adrian Cyfer i Matias Nielsen, którzy zdobyli po 7 punktów. Fanów zachwycił szczególnie Matias Nielsen, który po dwóch swoich startach pozostawał niepokonany. Ta wyrównana forma całego zespołu okazała się bezcenna.

    Rybnik nie zdołał odrobić straty

    Po spadku z PGE Ekstraligi Innpro ROW Rybnik był uważany za zdecydowanego faworyta tego pojedynku. Jednak beniaminek pokazał, że na torze nie ma łatwych spotkań. Rybnik przegrywał od początku, choć w ostatnim, 11. biegu zdołał odrobić część strat. Drużyna zmniejszyła wtedy deficyt do stanu 35:31. Jednak deszcz, który padał już wtedy bardzo mocno, uniemożliwił dalszą walkę. Sędzia uznał, że bezpieczne kontynuowanie zawodów nie jest możliwe i zatwierdził wynik.

    Trener Rybnika, Antoni Skupień (w tekście źródłowym błędnie: Piotr Żyto), nie krył rozczarowania. Według jego analizy spotkanie w Pile było „do wyciągnięcia”. Rybnik, jako drużyna z większym doświadczeniem i potencjalnie silniejszym składem, nie wykorzystał swojej szansy. Ta porażka na starcie sezonu jest dla nich zaskoczeniem i stanowi wyraźny sygnał, że w Metalkas 2. Ekstralidze walka będzie bardzo wyrównana.

    Konsekwencje przerwania meczu

    Decyzja o przerwaniu spotkania po 11 biegach i zaliczeniu aktualnego wyniku jest zgodna z regulaminem – można to zrobić, gdy warunki na torze stają się niebezpieczne dla zawodników. W żużlu bezpieczeństwo zawsze jest priorytetem. Oznacza to, że Polonia Piła oficjalnie zdobyła pierwsze dwa punkty do tabeli ligowej (w żużlu za zwycięstwo przyznaje się 2 punkty, nie 3).

    Co ciekawe, kolejny mecz między tymi drużynami – tym razem w Rybniku – będzie okazją dla Innpro ROW Rybnik do rewanżu i poprawienia nastrojów. Drużyna z Piły zyskała jednak ogromną wiarę w swoje możliwości. Pokonanie faworyta, nawet w przerwanej konfrontacji, daje im kapitał psychologiczny na resztę sezonu.

    Wnioski na start sezonu

    Pierwszy mecz Metalkas 2. Ekstraligi pokazał kilka ważnych kwestii. Po pierwsze, beniaminek Polonia Piła jest gotowy do walki i nie będzie łatwym przeciwnikiem dla nikogo. Po drugie, dla Rybnika spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej wiąże się z trudnym momentem przejścia, a pierwsza porażka podkreśla, że droga do powrotu będzie wymagała pełnej koncentracji.

    Zatwierdzony wynik 35:31 jest już nieodwołalny. Kluczowe będzie teraz to, jak drużyny wykorzystają doświadczenia z tego spotkania. Piła musi utrzymać formę, a Rybnik – znaleźć sposób na odbudowanie pewności siebie. Deszcz przerwał walkę na torze, ale rywalizacja w lidze dopiero nabiera rumieńców.

  • Piotr Żyto: Mecz w Pile Był Do Wyciągnięcia. Trener Rybnika Nie Ma Wątpliwości

    Piotr Żyto: Mecz w Pile Był Do Wyciągnięcia. Trener Rybnika Nie Ma Wątpliwości

    Innpro ROW Rybnik rozpoczął sezon 2025 w Metalkas 2. Ekstralidze od przerwanego spotkania w Pile. Choć po 11 biegach gospodarze prowadzili 35:31, a sędzia zdecydował o niedokończeniu zawodów, trener Piotr Żyto nie ukrywał przekonania, że jego drużyna miała szansę na odwrócenie losów tego meczu. Rybniccy żużlowcy, jako spadkowicz z PGE Ekstraligi, stoczyli trudny, ale – w ocenie szkoleniowca – możliwy do wygrania pojedynek inauguracyjny.

    Przerwany bój w Pile – szczegóły meczu

    Pierwszy mecz sezonu dla ROW-u zaplanowano na sobotę, 5 kwietnia 2025 roku, na godzinę 16:10. Start przyspieszono względem pierwotnego terminu z obawy przed prognozowanym deszczem, by zwiększyć szanse na rozegranie zawodów. Niestety, po 11 odjechanych biegach sędzia podjął decyzję o przerwaniu spotkania, uniemożliwiając rybniczanom odrobienie strat.

    Na półmetku, po ośmiu biegach, Polonia Piła prowadziła już wyraźnie 25:17. Pewien wpływ na ten stan miała zerowa zdobycz punktowa jednego z juniorów gości. Mimo to drużyna Piotra Żyty stopniowo się rozkręcała, a różnica punktowa malała. W momencie przerwania wynosiła już tylko cztery punkty (35:31), co dawało realne podstawy do optymizmu po stronie ROW-u.

    „Był do wyciągnięcia” – twarda ocena trenera Rybnika

    Po zawodach trener Piotr Żyto nie szukał wymówek. Jego ocena była jasna i bezpośrednia. – Mecz był do wyciągnięcia – stwierdził szkoleniowiec. – Piła to trudny rywal, zwłaszcza u siebie, ale to był pierwszy mecz sezonu i uważam, że mogliśmy go wygrać.

    Żyto podkreślił, że fakt, iż ROW trafił na Polonię już w pierwszej kolejce, był dużym wyzwaniem, ale nie przeszkodą nie do pokonania. Jego zdaniem, gdyby zawody zostały dokończone, jego zawodnicy mieliby realną szansę na pełny sukces. Ta twarda, ale i pełna wiary w zespół ocena pokazywała nastawienie sztabu szkoleniowego Rybnika, który po spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej nastawiał się na ambitną walkę o powrót.

    Kontrastujące nastroje po inauguracjach

    Co ciekawe, dla środowiska związanego z ROW-em była to już druga inauguracja w krótkim czasie. Kilka dni wcześniej na stadionie przy ul. Gliwickiej odbył się pierwszy mecz PGE Ekstraligi, w którym rybniczanie wystąpili w roli gospodarza. Tamte zawody, choć towarzyskie, miały ogromny wydźwięk emocjonalny. Po pięciu latach przerwy na rybnickim torze znów rozegrano mecz rangi ligowej, a ROW pokonał Gezet Stal Gorzów 49:41 przed kompletem publiczności.

    Trener Rybnika po tamtym zwycięstwie nie krył radości: – Czuję się wspaniale, bo postawiłem na tych zawodników, na których chciałem, i wygraliśmy mecz. Myślę, że sprawiliśmy wielką radość tak licznej rzeszy kibiców – mówił. Kluczowym momentem było odrobienie straty po przegranym, powtórzonym biegu młodzieżowym, co udało się dzięki podwójnemu zwycięwu Jacka Holdera i Rohana Tungate’a, które dało prowadzenie 16:14.

    Plany na przyszłość i nowa dynamika

    Klub z Rybnika już planuje przyszłość. Na sezon 2026 do drużyny powraca Czech Jan Kvech, który kończy wiek U24 i ma być jednym z liderów zespołu. Trener Rybnika wyraźnie wskazuje go jako kluczowego zawodnika. W strukturze szkoleniowej zaszły też zmiany – pierwszym zespołem od nowego sezonu ma kierować Robert Mikołajczak, a Patrick Hansen został zaangażowany do pracy z juniorami, w tym z Antonim Skupieniem. Oficjalna prezentacja drużyny na sezon 2026 została zaplanowana na 7 marca.

    Przegrana, choć w nieukończonym meczu w Pile, była więc dla ROW-u raczej przestrogą i lekcją niż powodem do załamywania rąk. Drużyna pokazała, że potrafi walczyć i odrabiać straty. Wygrana z Gorzowem udowodniła z kolei, że ma potencjał, by mierzyć się z czołowymi zespołami.

    Wnioski: ROW Rybnik z wiarą w dalszą walkę

    Mimo niekorzystnego wyniku w inauguracyjnym meczu ligowym atmosfera wokół Innpro ROW Rybnik nie jest pesymistyczna. Przeciwnie – twarda, analityczna ocena trenera Piotra Żyty, wsparta wcześniejszym udanym występem przeciwko Stali, wskazuje na zespół świadomy swoich celów i możliwości.

    Przerwany mecz w Pile pozostawił niedosyt, ale też wyraźną wskazówkę: w Metalkas 2. Ekstralidze nie będzie łatwo, a każdy punkt trzeba wywalczyć. Rybniczanie, z nowymi siłami w składzie i zmotywowani po spadku, zdają się być gotowi na tę walkę. Pierwsze koty za płoty – przed nimi cały sezon, w którym zamierzają udowodnić, że powrót do elity jest ich najważniejszym celem.


    Źródła

  • Żużel. Nie musi być liderem. Jest jednak jeden ważny warunek

    Żużel. Nie musi być liderem. Jest jednak jeden ważny warunek

    W żużlu drużynowym, zwłaszcza w najwyższej klasie rozgrywkowej, wokół liderów zespołów skupia się najwięcej uwagi i największa presja. To oni, jak Bartosz Zmarzlik czy Maciej Janowski, mają zdobywać punkty i wygrywać najtrudniejsze biegi. Jednak sukces drużyny często budują także zawodnicy, którzy nie zajmują czołowych miejsc w rankingach, ale ich rola jest kluczowa. Jak pokazują przygotowania do sezonu 2025, dla takich żużlowców istnieje jeden podstawowy warunek skuteczności.

    Kapitan bez presji bycia numerem jeden

    Dobrym przykładem takiego podejścia jest Jakub Jamróg, który wrócił do Innpro ROW-u Rybnik, tym razem z opaską kapitana. Dla 34-letniego tarnowianina poprzedni pobyt w Rybniku był jednym z najlepszych okresów w karierze; teraz chce do tego nawiązać po nieco słabszym sezonie. W rozmowie z mediami przyznał, że nie nakłada na siebie nadmiernej presji bycia bezwzględnym liderem.

    – Nie będę rozczarowany, jeśli wszyscy zawodnicy będą mieli zbliżone średnie i będziemy rywalizować o miano lidera zespołu – mówił Jamróg. – Tak wyglądało to już dwa lata temu – Brady Kurtz był zdecydowanym liderem, ale ja i Rohan Tungate jechaliśmy na zbliżonym poziomie. W jednym meczu lepiej prezentowałem się ja, w innym on. Liczy się przede wszystkim drużyna, a jako kapitan wiem, że moje wyniki muszą być solidne, i nad tym będę pracował.

    To właśnie jest ten warunek: solidność i stabilność. Zawodnik niebędący liderem musi być pewnym dostawcą punktów, na którym zespół może polegać w każdym meczu. Jego średnia może nie oszałamiać, ale nie może też drastycznie spadać. To on często przechyla szalę zwycięstwa w biegach drugiej fazy zawodów, a jego dobre występy pozwalają liderowi spokojniej podejść do kluczowych starć.

    Wzmocnienia bez gwiazdorskiego szumu

    Widać to wyraźnie w ruchach transferowych przed sezonem PGE Ekstraligi 2025. Kluby szukają nie tylko gwiazd, ale właśnie solidnych, sprawdzonych graczy zespołowych.

    Innpro ROW Rybnik, który awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej, postawił na powrót doświadczonego kapitana, Jakuba Jamróga, oraz na młode talenty, takie jak Jan Kvech i Patryk Wojdyło. Ci zawodnicy mają współtworzyć zespół, którego zadaniem będzie utrzymanie się w lidze. Ich rolą nie jest przyćmiewanie liderów, lecz konsekwentne uzupełnianie składu i zdobywanie cennych punktów.

    Budowa drużyn w Ekstralidze często opiera się na podobnej zasadzie: obok liderów potrzebni są zawodnicy, którzy zapewniają głębię składu i regularność punktowania. To oni, choć często mniej widoczni, decydują o sile i równowadze zespołu.

    Matematyka składu i wartość średniej

    Matematyka składu i wartość średniej

    W kontekście limitów finansowych i budżetów, zatrudnienie zawodnika, który nie jest liderem, ma też wymiar czysto ekonomiczny i taktyczny. Często za tę samą kwotę, którą kosztowałaby jedna gwiazda, można sprowadzić dwóch solidnych, sprawdzonych graczy. To dywersyfikuje ryzyko i daje trenerowi więcej możliwości ustawienia składu pod konkretne tory.

    Średnia biegowa takiego zawodnika często jest kluczowa dla równowagi zespołu. To właśnie te „punkty środka” decydują o sile drużyny. Przykłady z ostatnich lat pokazują, że mistrzostwo zdobywają nie tylko te zespoły, które mają najlepszego żużlowca ligi, ale te, które mają najmocniejsze zestawienie seniorskie – wszystkich zawodników regularnie dokładających swoje cegiełki.

    Kluczowe jest też to, że taki żużlowiec często pełni rolę mentora dla młodszych kolegów. Wspomniany Jakub Jamróg w Rybniku może być wsparciem dla juniorów. To niepoliczalna, ale bezcenna wartość dodana.

    Podsumowanie: Drużyna przed ego

    Warunek jest więc prosty, choć trudny do spełnienia: konsekwentna, stabilna forma. Kibice wybaczają liderowi słabszy dzień, jeśli ten kilka razy w sezonie wyciągnie zespół z opresji. Zawodnikowi z drugiego planu wybacza się to znacznie trudniej. Jego wartość mierzona jest regularnością.

    Sezon 2025, którego inauguracja dla ROW-u Rybnik zaplanowana jest na kwiecień, zapowiada się niezwykle ciekawie właśnie ze względu na układy personalne w drużynach. Walka o medale będzie zacięta, a o tym, która ekipa sięgnie po sukces, może zadecydować nie pojedynek liderów, lecz właśnie przewaga wśród solidnych zawodników z tzw. drugiej linii.

    To najlepiej pokazuje drużynowego ducha żużla. Sukces buduje się wspólnie, a czasem najcenniejszy jest nie ten, kto błyszczy najjaśniej, lecz ten, na którym zawsze można polegać. Pod warunkiem, że jest solidny. Ten warunek jest nie do przecenienia.