Tag: derby lubuskie

  • Stal po raz drugi wygała sparingowe derby. Falubaz jednak zanotował wyraźną poprawę

    Stal po raz drugi wygała sparingowe derby. Falubaz jednak zanotował wyraźną poprawę

    Gezet Stal Gorzów po raz drugi z rzędu okazała się lepsza od Stelmet Falubazu Zielona Góra w sparingowym starciu o prymat na Ziemi Lubuskiej. Tym razem walka na gorzowskim „Jancarzu” była jednak znacznie bardziej zacięta. Gospodarze zwyciężyli 48:42, ale goście, po poniedziałkowej wyraźnej porażce u siebie 37:52, zaprezentowali się w dużo lepszym stylu, budząc nadzieje przed startem ligi.

    Frekwencja sięgająca około trzech tysięcy widzów jasno pokazała, że kibice stęsknili się za żużlem. Mimo że był to tylko sparing, atmosfera przypominała prawdziwe derby, a na torze widoczne były już pierwsze taktyczne posunięcia i walka o każdy punkt.

    Lepszy początek gości i przebudzenie Madsena

    Pierwsze wrażenia po środowym meczu były zdecydowanie korzystniejsze dla zespołu z Zielonej Góry niż te sprzed dwóch dni. Falubaz od razu objął prowadzenie i przez znaczną część spotkania to on dyktował warunki. W pierwszych biegach znakomicie prezentowali się Przemysław Pawlicki i Oskar Hurysz. Ten pierwszy pokonał w premierowej gonitwie Jacka Holdera, a Hurysz dołożył zwycięstwo w drugim biegu.

    Dużą rolę odegrał też Andrzej Lebiediew, który w czwartym wyścigu stoczył zacięty bój z Oskarem Paluchem. Niespodzianką były punkty zdobyte przez Kacpra Witrykusa, który pokonał Adama Bednara. Po pierwszej serii Falubaz prowadził 13:11, a po drugiej – nadal minimalnie, 18:12 (biorąc pod uwagę sumę punktów). To pokazuje, że zielonogórzanie potrafili wykorzystać słabsze momenty gospodarzy.

    Kluczową postacią w przebudzeniu gości w środkowej fazie meczu był Leon Madsen. Duńczyk w pierwszych startach wyglądał niemrawo, zdobywając zaledwie jeden punkt. W drugiej połowie spotkania pokazał jednak swoją prawdziwą klasę. Dziesiąty bieg wygrał wspólnie z Huryszem, przynosząc drużynie cenne 5:1, a w trzynastym ponownie triumfował, tym razem z Pawlickim. Jego forma w końcówce spotkania to jasny sygnał, że z każdym dniem będzie tylko lepiej.

    Niepokonany Thomsen i siła Holdera

    Mimo dobrej postawy Falubazu, Stal miała swojego asa w rękawie. Był nim Anders Thomsen. Duńczyk zakończył sparing ze statusem niepokonanego, zdobywając dziewięć punktów w trzech startach (komplet trzech „trójek”). Jego najważniejsza wygrana miała miejsce w dziewiątym biegu, kiedy to pokonał niepokonanego do tej pory Przemysława Pawlickiego. Ta jazda dała gospodarzom impuls i pozwoliła im po raz pierwszy w meczu wyjść na prowadzenie 28:26.

    Znacząco poprawił się też Jack Holder. Po słabszym początku Australijczyk rozkręcił się i stał się jednym z filarów zespołu. Jego zwycięstwa w siódmym i jedenastym biegu były kluczowe dla utrzymania równowagi, a później dla budowania przewagi. Równie ważna była postawa drugiej pary – Huberta Jabłońskiego i Pawła Przedpełskiego. Choć, jak relacjonowano, nieco męczyli się na gorzowskim torze, to w decydujących, nominowanych biegach (czternastym i piętnastym) przywieźli Stali dwa zwycięstwa 5:1, które ostatecznie przechyliły szalę zwycięstwa na ich stronę.

    Powody do niepokoju w Zielonej Górze

    Mimo że Falubaz wyglądał lepiej niż w poniedziałek, w jego szeregach wciąż widać problemy, które muszą zostać rozwiązane przed startem PGE Ekstraligi. Największym znakiem zapytania pozostaje forma Damiana Ratajczaka. Zawodnik w Gorzowie wyglądał niemrawo, a jego jedyne zwycięstwo w dwunastym biegu przyszło przy słabym czasie powyżej 61 sekund. Jak na kluczowego zawodnika formacji U-24, to wciąż za mało.

    Kłopoty ma też cała sekcja młodzieżowa zespołu. Mitchell McDiarmid zdobył zaledwie dwa punkty, a Michał Curzytek w ogóle nie wyjechał na tor w środowym spotkaniu. W perspektywie całego sezonu takie wsparcie może okazać się niewystarczające, co będzie dodatkowym obciążeniem dla liderów. Kontuzja Dominika Kubery, który wycofał się z jazdy po trzecim starcie, to kolejny niepokojący sygnał.

    Kontekst przed startem sezonu

    Oba sparingi były ważnym elementem przygotowań do nadchodzącego sezonu. Falubaz zaplanował łącznie sześć takich sprawdzianów, by dopracować formę i taktykę. Dla Stali te dwa zwycięstwa nad odwiecznym rywalem mają ogromne znaczenie psychologiczne, zwłaszcza że wielu ekspertów typuje gorzowski zespół do walki o utrzymanie w elicie.

    PGE Ekstraliga rozpocznie się już 10 i 12 kwietnia. Prawdziwe, ligowe derby lubuskie zaplanowano na maj. Pierwsze starcie odbędzie się 15 lub 17 maja w Gorzowie, a rewanż – 14 lub 16 sierpnia w Zielonej Górze. Jeśli sparingi są miarodajnym prognostykiem, zapowiadają one emocjonującą i wyrównaną rywalizację.

    Podsumowanie sprawdzianu

    Sparing na „Jancarzu” potwierdził kilka ważnych obserwacji. Stal Gorzów, z niepokonanym Thomsenem i rozkręcającym się Holderem, prezentuje się bardzo solidnie i zespołowo. Drużyna ma mocnych liderów, którzy potrafią przejąć inicjatywę w kluczowych momentach, a zawodnicy tacy jak Jabłoński czy Przedpełski potrafią dopełnić dzieła.

    Falubaz Zielona Góra z kolei pokazał, że ma potencjał, by nawiązać walkę z najlepszymi. Powrót do dobrej dyspozycji Pawlickiego i Madsena oraz solidna postawa Hurysza i Lebiediewa to mocne fundamenty. Aby jednak myśleć o wysokich celach, sztab musi znaleźć sposób na pobudzenie juniorów i ustabilizowanie jazdy Ratajczaka. Dwa sparingowe mecze dały obu stronom bogaty materiał do analizy przed prawdziwą bitwą, która rozpocznie się za kilka tygodni.