Młody zawodnik KS Apatora Toruń (występującego pod nazwą sponsorską KS Toruń), Antoni Kawczyński, musi przygotować się na kilkutygodniową przerwę spowodowaną poważną kontuzją. Podczas sparingu ze Stelmetem Falubazem Zielona Góra, rozegranego 20 marca, żużlowiec doznał złamania obojczyka, które wymagało natychmiastowej operacji.
To bolesny cios dla niespełna 17-latka (zawodnik urodził się w 2007 roku), który w tym sezonie miał być ważnym ogniwem toruńskiej drużyny, zarówno w lidze, jak i w rozgrywkach juniorskich. Jego powrót na tor to kwestia tygodni, co stawia pod znakiem zapytania jego udział w inauguracyjnych kolejkach PGE Ekstraligi.
Okoliczności pechowego upadku
Niefortunny wypadek miał miejsce w dziesiątym biegu sparingu. Kawczyński dobrze wyszedł ze startu i jechał na punktowanej pozycji, jednak na wyjściu z łuku stracił panowanie nad motocyklem. W efekcie zahaczył o tylne koło Przemysława Pawlickiego i runął na tor. Po leżącym zawodniku przejechał również Mitchell McDiarmid.
Choć Antoni Kawczyński podniósł się o własnych siłach, a medycy udzielili mu pierwszej pomocy na miejscu, konieczny był transport karetką do szpitala w celu wykonania szczegółowych badań. Wcześniej w tym samym spotkaniu młody torunianin zaprezentował dobrą formę, wygrywając bieg juniorski i zajmując czwarte miejsce w innym starcie.
Diagnoza, operacja i długa droga do powrotu
Pierwotne podejrzenia o uraz barku potwierdziły się, ale w znacznie poważniejszej formie. Badania wykazały złamanie obojczyka, które wymagało chirurgicznego zespolenia kości za pomocą płytek. Klub niezwłocznie poinformował kibiców o stanie zdrowia zawodnika, publikując zdjęcie z komunikatem: „Antonio – Antoni Kawczyński #429 pozdrawia kibiców. Obojczyk już zespolony. Kilka tygodni przerwy przed nim”.
Sam zawodnik, już po zabiegu, zabrał głos w mediach społecznościowych, próbując uspokoić fanów. „Złamany obojczyk już ma się dobrze, wracam do domu, potrzebuję jeszcze małej chwili i wracam na tor” – napisał na Instagramie, dziękując jednocześnie personelowi medycznemu.
Wpływ na plany klubu i oczekiwania
Największym problemem jest teraz czas. Kilkutygodniowa rekonwalescencja oznacza, że Kawczyński najprawdopodobniej opuści inauguracyjne spotkania sezonu. Pierwszym sprawdzianem w PGE Ekstralidze ma być dla Torunia wyjazdowy mecz z Orlen Oil Motorem Lublin, zaplanowany na 12 kwietnia.
Mimo to atmosfera wokół kontuzji jest ostrożnie optymistyczna. Trener drużyny, Piotr Baron, przyznał, że po zabiegu kość jest stabilna, a operacja została przeprowadzona perfekcyjnie. Kluczowe będzie teraz ustąpienie bólu mięśni i stopniowy powrót do sprawności. „Jak wszystko puści, to po prostu przestanie boleć i będzie próbował jeździć” – stwierdził Baron.
Kawczyński pojawił się już w parku maszyn podczas kolejnego sparingu z Bayersystem GKM Grudziądz 24 marca, choć oczywiście nie mógł wziąć udziału w zawodach. W rozmowie z dziennikarzami potwierdził, że proces zdrowienia się rozpoczął. „Jest dobrze, powoli wracam do sprawności, czekam na powrót i na moment, kiedy będę mógł wsiąść na motocykl” – mówił.
Podsumowanie
Dla Antoniego Kawczyńskiego to pierwsza tak poważna przeszkoda w rozwijającej się karierze. Złamanie obojczyka to uraz powszechny w żużlu, ale zawsze wymagający cierpliwości. Cały proces – od zabiegu, przez rehabilitację, po pierwsze testy na motocyklu – potrwa kilka tygodni.
Klub i kibice wierzą jednak, że młody talent wróci do pełni sił jeszcze w trakcie sezonu. Operacja została wykonana, a nastawienie zawodnika jest pozytywne. Teraz pozostaje czekać, aż organizm się zregeneruje, a płyty stabilizujące obojczyk spełnią swoje zadanie. Ich usunięcie planowane jest dopiero na jesień, co da kości czas na pełny zrost.

