Kategoria: Aktualności

  • Svensson obronił tytuł, Ala-Riihimäki trafił do szpitala. Tak wyglądały Mistrzostwa Nordyckie w żużlu na lodzie

    Svensson obronił tytuł, Ala-Riihimäki trafił do szpitala. Tak wyglądały Mistrzostwa Nordyckie w żużlu na lodzie

    W sobotę 14 lutego na torze w Örnsköldsvik rozstrzygnięto tegoroczną edycję Mistrzostw Nordyckich w żużlu na lodzie. To była już kolejna ważna impreza w rozkręcającym się lodowym sezonie.

    Powtórka z rozrywki dla Svenssona

    Niclas Svensson nie pozostawił złudzeń co do swojej dominacji. Szwed, który jest tegorocznym uczestnikiem Indywidualnych Mistrzostw Świata, obronił tytuł zdobyty przed rokiem. Wygrywając pięć z sześciu biegów, zgromadził komplet 16 punktów i pewnie sięgnął po złoto.

    To było naprawdę solidne zwycięstwo. Svensson od początku kontrolował sytuację na torze i potwierdził, że jest aktualnie jednym z najsilniejszych zawodników w tej dyscyplinie.

    Srebrny medal, tak jak przed rokiem, wywalczył Fin Max Koivula. Musiał się jednak o nie powalczyć w barażu o drugie miejsce, który wygrał przed swoim rodakiem Heikkim Huusko. Brąz dla Huusko to wyraźny progres – w poprzedniej edycji był piąty.

    Czarny scenariusz dla fińskiego weterana

    Zawody przyćmił jednak poważny incydent. W jednym z biegów doszło do upadku fińskiego doświadczonego zawodnika Akiego Ala-Riihimäkiego. Na skutek tego wypadku nie był on w stanie kontynuować rywalizacji i został przewieziony do szpitala na badania.

    To szczególnie przykra sytuacja, bo Ala-Riihimäki był finalistą poprzedniej edycji tych mistrzostw. Teraz jego dalszy udział w sezonie stoi pod znakiem zapytania.

    Organizatorzy zawodów oraz fińska ekipa nie podali jeszcze szczegółów dotyczących stanu zdrowia zawodnika ani wyników badań. Kibice na całym świecie czekają na pozytywne wieści.

    Jak wyglądała cała stawka?

    Lista startowa była dość liczna i zdominowana przez reprezentantów gospodarzy. Na starcie stanęło dziewięciu Szwedów (wliczając rezerwowego), siedmiu Finów i jedyny Norweg – Jo Sætre.

    Wszystkie wyniki zostały opublikowane przez Szwedzki Związek Motorowy – svemo.se – i są oficjalnym podsumowaniem zawodów – podaje organizator.

    Poza czołową trójką bardzo dobry turniej zaliczył Ove Ledström, który z 12 punktami zajął czwarte miejsce. Tuż za podium, z 11 punktami, uplasował się Melwin Björklin.

    Oto pełna klasyfikacja pięciu najlepszych zawodników:

    1. Niclas Svensson (Szwecja) – 16 pkt
    2. Max Koivula (Finlandia) – 13 pkt
    3. Heikki Huusko (Finlandia) – 13 pkt
    4. Ove Ledström (Szwecja) – 12 pkt
    5. Melwin Björklin (Szwecja) – 11 pkt

    Co dalej z lodowym sezonem?

    Mistrzostwa Nordyckie to tylko jeden z wielu punktów na kalendarzu. Przygotowania do kluczowych imprez wciąż trwają pełną parą.

    Już za tydzień, 21 lutego, w fińskim Varkaus odbędą się Indywidualne Mistrzostwa Europy. To będzie kolejna okazja dla najlepszych zawodników do sprawdzenia formy przed najważniejszymi startami.

    Następnie czekają nas ostatnie rundy szwedzkiej ligi Allsvenskan w Gävle i Örnsköldsvik (21-22 lutego) oraz Indywidualne Mistrzostwa Szwecji 28 lutego w Östersund.

    Prawdziwe crescendo nastąpi jednak w marcu i kwietniu. Wtedy to rozegrane zostaną najważniejsze zawody świata:

    • Indywidualne Mistrzostwa Świata: 14-15 marca w Inzell (Niemcy) oraz 4-6 kwietnia w Heerenveen (Holandia)
    • Drużynowe Mistrzostwa Świata: 12 kwietnia również w Heerenveen

    Sezon żużla na lodzie powoli zbliża się więc do najciekawszej fazy. Miejmy nadzieję, że Aki Ala-Riihimäki szybko wróci do zdrowia i będzie mógł być jego częścią.

    Źródła

  • Żużlowi wędrownicy. Ranking zawodników, którzy zmieniali kluby jak rękawiczki

    Żużlowi wędrownicy. Ranking zawodników, którzy zmieniali kluby jak rękawiczki

    W żużlu lojalność klubowa bywa rzeczą świętą. Niektórzy zawodnicy stają się żywymi symbolami swoich miast, jak np. Tomasz Gollob z Polonii Bydgoszcz. Są jednak i tacy, dla których stabilizacja to pojęcie obce. Ich kariery to prawdziwa karuzela transferowa, a lista klubów na koncie przypomina plan podróży po Polsce.

    Portal PoBandzie opublikował ranking przyglądający się zawodnikom, którzy zmieniali barwy klubowe najczęściej. Ranking pokazuje imponujące, a czasem wręcz zawrotne liczby przeprowadzek. Okazuje się, że niektórzy potrafili reprezentować nawet kilkanaście różnych ekip.

    Wśród liderów rankingu znajdują się zawodnicy o niezwykłej mobilności. Ich polskie przygody wirowały po całym kraju przez wiele sezonów.

    Duńska dominacja w tabeli

    W rankingu znajduje się kilku duńskich zawodników znanych z częstych zmian. Trzykrotny mistrz świata Nicki Pedersen ma jedną z najbardziej barwnych historii. Jego polska kariera zaczęła się w 1999 w Starcie Gniezno i przez lata był nie tylko gwiazdą, ale i zawodnikiem niezwykle mobilnym. Po czterech stabilnych sezonach w Lesznie (2014-2017) znów zaczął podróżować: Tarnów, znów Zielona Góra, Grudziądz, Rzeszów, Rybnik.

    Inny Duńczyk, Nicolai Klindt, również jest znany z wielu występów w różnych polskich klubach.

    Anglosascy podróżnicy

    Australijczyk Jason Doyle jest zawodnikiem, który w Polsce pojawił się stosunkowo późno. Mimo to zdążył zaliczyć wiele występów w różnych klubach. Jego trasa wiodła od Rawicza i Gniezna, przez Piłę, Rybnik, Łódź, Toruń, aż po Zieloną Górę, Częstochowę i Leszno.

    Anglik Scott Nicholls również często zmieniał kluby w Polsce. Do Polski trafił jako dwudziestolatek i od razu zaczął od Gniezna. Jego najdłuższy i najstabilniejszy okres to trzy lata we Wrocławiu.

    Nie tylko weterani

    Ranking pokazuje, że zjawisko częstych zmian nie jest domeną tylko dawnych czasów. W pierwszej dziesiątce znaleźli się także zawodnicy wciąż aktywni, jak Kenneth Bjerre. Duńczyk po ostatnim sezonie w Wilkach Krosno nie znalazł sobie klubu na start rozgrywek, ale wciąż jest gotowy do jazdy i może liczyć na oferty w trakcie sezonu, np. jako zastępstwo za kontuzjowanych.

    Ciekawym przypadkiem jest też legendarny Amerykanin Greg Hancock, który przez blisko trzy dekady w Polsce reprezentował 11 różnych klubów. Zaczynał w Lesznie w 1992 roku, a przez jego kartę przewinęły się takie miasta jak Wrocław, Gdańsk, Częstochowa, Zielona Góra, Bydgoszcz czy Tarnów.

    Kontekst dzisiejszych transferów

    Publikacja rankingu przypada na gorący okres przedsezonowych transferów w PGE Ekstralidze. W mediach co chwila pojawiają się informacje o kolejnych ruchach, jak choćby transfer Dominika Kubery z Motoru Lublin do Falubazu Zielona Góra czy Jacka Holdera z Motoru Lublin do Stali Gorzów.

    Lista przypomina, że żużel to biznes, a zawodnicy często muszą podążać za ofertami, formą czy po prostu szansą na regularne starty. Czasem decydują kontuzje, czasem ambicje, a czasem… po prostu chęć zmiany. Jedno jest pewne – dla kibiców tych najbardziej ruchliwych zawodników śledzenie ich kariery wymaga nie lada orientacji w geografii Polski.

    Źródła

  • Sezon pełen zmian: Ekstraliga żużlowa prezentuje kalendarz 2026 i nowe zasady transmisji

    Sezon pełen zmian: Ekstraliga żużlowa prezentuje kalendarz 2026 i nowe zasady transmisji

    Sezon pełen zmian: Ekstraliga żużlowa prezentuje kalendarz 2026 i dostosowane terminy

    Kalendarz PGE Ekstraligi na sezon 2026 jest już oficjalnie znany. A rozpocznie go od razu duże emocje – w pierwszy weekend rywalizację wznowią spotkania Bayersystem GKM Grudziądz z Gezet Stal Gorzów oraz Fogo Unia Leszno z Krono-Plast Włókniarzem Częstochową.

    To świetny pomysł, żeby od razu rzucić kibiców na głęboką wodę. Przypomnijmy, że w 2025 roku to właśnie drużyny z Torunia i Lublina walczyły o złoty medal. Ich pojedynek w nowym sezonie będzie jednak możliwy w późniejszym terminie.

    Ciekawe jest to, że równolegle z ogłoszeniem terminarza przyszła wiadomość o ważnym porozumieniu międzyligowym. Brytyjska Speedway Promoters' Ltd i polska Ekstraliga dogadały się co do dostosowania harmonogramu od przyszłego sezonu.

    Chodzi konkretnie o najwyższą klasę rozgrywkową, PGE Ekstraligę. Postanowiono ograniczyć liczbę czwartkowych meczów pokazywanych w telewizji do jednego na kolejkę.

    Co więcej, zaplanowano też opcję rozgrywania tych spotkań w soboty. Dlaczego to takie ważne? To próba minimalizacji kolizji z terminami brytyjskiej ROWE Motor Oil Premiership.

    Dzięki tej zmianie maksymalna liczba czwartków, w których mecze będą się nakładać, spadnie do 14 w całym sezonie. To naprawdę duży krok naprzód.

    Dla zawodników grających zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii to ogromna ulga. Będą mogli lepiej zaplanować logistykę i być bardziej dostępni dla swoich klubów. A to przecież przekłada się bezpośrednio na jakość widowiska.

    Wróćmy na chwilę do samego kalendarza PGE Ekstraligi. Jego publikacja zawsze jest momentem, od którego kibice zaczynają planować swoje letnie weekendy. Szczegóły można znaleźć na oficjalnej stronie ligi.

    Czy te wszystkie zmiany to dobra prognoza dla żużla? Wszystko wskazuje na to, że tak. Ligi pokazują, że potrafią ze sobą współpracować dla większego dobra sportu.

    Takie porozumienie to nie tylko ułatwienie dla zawodników. To także wyraźny sygnał dla fanów, że ich czas i możliwość oglądania ulubionych drużyn są ważne. Mniej kolizji terminowych oznacza po prostu, że więcej osób będzie mogło śledzić obie ligi.

    A co z pozostałymi drużynami? Walka o utrzymanie i awans w niższych ligach z pewnością też będzie emocjonująca.

    Patrząc na to z boku, sezon 2026 zapowiada się niezwykle ciekawie już na samym starcie. Mamy atrakcyjny opening weekend, bardziej przyjazny graczom harmonogram i ciągłą rywalizację o najwyższe cele.

    To właśnie pokazuje siłę polskiego żużla – umiejętność adaptacji i dbania o detale, które finalnie tworzą lepsze show dla milionów kibiców.

    Źródła

  • Metalkas 2. Ekstraliga zostaje w Canal+ do 2027 roku. Liga przechodzi też sporą rewolucję organizacyjną

    Metalkas 2. Ekstraliga zostaje w Canal+ do 2027 roku. Liga przechodzi też sporą rewolucję organizacyjną

    Kibice czarnego sportu mogą odetchnąć z ulgą, bo pilot od telewizora pozostaje w tym samym miejscu. Canal+ posiada prawa do transmitowania rozgrywek Metalkas 2. Ekstraligi w latach 2025–2027. To fantastyczna wiadomość dla wszystkich, którzy obawiali się zawirowań na rynku medialnym.

    Stabilizacja to słowo klucz w żużlu. Dzięki tej umowie kluby mają pewność finansową, a my, kibice, gwarancję, że nie przegapimy najważniejszych biegów zaplecza elity.

    Profesjonalizacja pełną gębą

    Ale to nie koniec zmian. Właściwie to dopiero początek, bo liga przechodzi prawdziwy lifting organizacyjny. Sezon 2025 przyniósł nowości, które mają na celu jedno: sprawić, by Metalkas 2. Ekstraliga wyglądała i funkcjonowała tak profesjonalnie, jak sama PGE Ekstraliga.

    Może to brzmieć trochę biurokratycznie, ale zmiany te realnie wpłyną na to, jak odbieramy mecze. Dążenie do standardów znanych z elity oznacza w praktyce lepszą jakość relacji i po prostu większy porządek na stadionach. Koniec z chaosem w parku maszyn.

    Świeża krew na torze

    Ciekawie robi się też w kwestiach kadrowych. Oczy wszystkich zwrócone są na młode talenty wchodzące do gry. To właśnie tacy zawodnicy często stają się solą tej ligi, walcząc o każdy centymetr toru, by przebić się wyżej.

    Metalkas 2. Ekstraliga przestaje być ubogim krewnym najwyższej klasy rozgrywkowej. Z telewizją na pokładzie i standardami organizacyjnymi wywindowanymi w górę, staje się produktem premium samym w sobie.

    Co nas czeka dalej?

    Harmonogram na sezon 2026 nabiera kształtów, a rywalizacja zapowiada się niezwykle zacięcie. Patrząc na to, jak rozwija się ta liga, można śmiało powiedzieć, że granica między pierwszą a drugą ligą – przynajmniej pod względem oprawy i organizacji – zaczyna się zacierać.

    Teraz pozostaje nam tylko czekać na ryk silników i pierwszy taśmę w górę. Biorąc pod uwagę, że transmisje mamy zapewnione na lata, przyszłość wygląda naprawdę obiecująco.

    Źródła

  • Żużlowy kalendarz na 2026 odsłonięty. Wielkanocny start i hit na otwarcie

    Żużlowy kalendarz na 2026 odsłonięty. Wielkanocny start i hit na otwarcie

    Wielkanoc w 2026 roku będzie miała zapach metanolu. Władze rozgrywek właśnie odkryły karty i wiemy już, że METALKAS 2. Ekstraliga wystartuje w świąteczny weekend. To nie lada gratka dla kibiców, którzy będą mogli połączyć świąteczny żurek z emocjami na torze.

    Łącznie w kalendarzu tej ligi zaplanowano aż 70 spotkań, wliczając w to oczywiście fazę play-off. Co ważne dla fanów oglądających z kanapy, wyłączność na transmisje posiada CANAL+ Sport5 oraz serwis streamingowy CANAL+, więc to tam będziemy szukać relacji.

    Kalendarzowe układanki

    Stworzenie tego harmonogramu musiało być sporym wyzwaniem logistycznym. Naprawdę sporym. Organizatorzy musieli uwzględnić aż 27 żużlowych weekendów, lawirując między innymi imprezami.

    Kluczowe wyzwania obejmowały:

    • Aż 20 kolizji z dostępnością obiektów w obu ligach
    • Terminy zawodów międzynarodowych
    • Mecze czwartkowe w wybranych terminach, gdzie każdy klub będzie gospodarzem raz

    Warto dodać, że w lipcu przewidziano przerwę w rozgrywkach, co da chwilę oddechu zarówno zawodnikom, jak i maszynom.

    Sezon 2026 zapowiada się więc intensywnie. Czwartkowe ściganie, więcej skondensowanych emocji w weekendy i start w Wielkanoc. Pozostaje tylko czekać na pierwszy gwizdek.

    Źródła

  • Żużel. Wiktor Przyjemski wraca do Bydgoszczy. „Ekstraliga mnie zmieniła” i to widać na torze

    Żużel. Wiktor Przyjemski wraca do Bydgoszczy. „Ekstraliga mnie zmieniła” i to widać na torze

    To już oficjalne – Wiktor Przyjemski wraca do domu. Po dwóch intensywnych sezonach w barwach Orlen Oil Motoru Lublin, wychowanek Abramczyk Polonii Bydgoszcz ponownie założy plastron z gryfem. Jeśli jednak kibice nad Brdą spodziewają się zobaczyć tego samego chłopaka, który wyjeżdżał stąd dwa lata temu, mogą być w szoku. Przyjemski wraca nie tylko z medalami, ale przede wszystkim z nową, znacznie twardszą mentalnością.

    Szkoła życia w Lublinie

    Przejście do PGE Ekstraligi było dla niego skokiem na głęboką wodę, ale liczby pokazują, że Wiktor nie tylko utrzymał się na powierzchni, ale zaczął dyktować warunki. W debiutanckim sezonie spisywał się znakomicie, a rok później wszedł na jeszcze wyższy poziom. To niesamowity progres, zwłaszcza jak na juniora rywalizującego z absolutną światową czołówką.

    Sam zawodnik przyznaje wprost, że pobyt w Lublinie był dla niego kluczowy. Podkreśla, że cieszy się z trafienia do takiej ekipy jak Motor, bo nauczył się tam wielu nowych rzeczy.

    Ciekawe jest to, że nie chodzi tu tylko o prędkość motocykla. Ekstraliga wymusiła na nim zmianę stylu jazdy. Tam nie ma miejsca na uprzejmości.

    Koniec z odpuszczaniem gazu

    To chyba najważniejsza zmiana, jaką zobaczymy w sezonie 2026. Przyjemski, który kiedyś mógł uchodzić za zawodnika jeżdżącego dość czysto i ostrożnie, teraz nie boi się włożyć koła tam, gdzie jest ciasno. Ba, sam przyznaje, że poprawił jazdę w kontakcie i stał się dużo odważniejszy zarówno w ataku, jak i w obronie.

    Naprawdę interesujące jest to, jak ta zmiana wpłynęła na jego przeciwników. Wiktor zauważył pewną psychologiczną przewagę, którą zyskał dzięki agresywniejszej postawie. Jak sam stwierdził, rywal, który z nim jedzie, zastanawia się teraz bardziej.

    To pokazuje, że młody żużlowiec zrozumiał jedną z najważniejszych zasad speedwaya: respekt na torze zdobywa się nie tylko szybkością, ale i nieustępliwością. Jeśli rywal wie, że nie zamkniesz gazu, dwa razy pomyśli przed atakiem.

    Rywalizacja, która buduje

    Warto wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie jego pobytu w Motorze – wewnętrznej rywalizacji w formacji juniorskiej. Choć poza torem panowie mają świetny kontakt, to na treningach iskrzyło. Każdy chciał pokazać, kto rządzi w zespole.

    Co dała mu ta dwuletnia lekcja?

    • Umiejętność jazdy pod ogromną presją
    • Poprawę techniki jazdy
    • Brak kompleksów wobec mistrzów świata

    Misja: Awans na pożegnanie z juniorem

    Teraz przed Przyjemskim ostatni rok w gronie juniorów. W 2026 roku skończy 21 lat, co oznacza, że to jego ostatnia szansa na zrobienie czegoś wielkiego w tej kategorii wiekowej dla swojego macierzystego klubu. Wraca do Bydgoszczy z jasnym celem: pomóc Polonii w walce o upragniony awans do elity.

    Doświadczenie zdobyte w bojach o mistrzostwo Polski z Motorem ma być tym czynnikiem, który przeważy szalę na korzyść bydgoszczan w Metalkas 2. Ekstralidze. Wiktor zapowiada, że wprowadzi do zespołu trochę nowości, które podpatrzył u najlepszych. Jeśli jego słowa przełożą się na wynik, Polonia zyskuje nie tyle juniora, co gotowego lidera z krwi i kości.

    Źródła

  • Żużel. Koniec tułaczki po klubach? Tim Soerensen zostaje w Gdańsku, a skład rośnie w siłę

    Żużel. Koniec tułaczki po klubach? Tim Soerensen zostaje w Gdańsku, a skład rośnie w siłę

    Tim Soerensen wreszcie rozpakował walizki na dobre. Duńczyk, który w polskiej lidze zdążył już przyzwyczaić kibiców do tego, że zmienia barwy klubowe niemal co sezon, tym razem postanowił zerwać z łatką żużlowego turysty. Właśnie stało się jasne, że jego „tułaczka” dobiegła końca – zawodnik zostaje w Gdańsku na kolejny rok.

    To spora zmiana w jego karierze, bo dotychczasowa regularność w zmianach otoczenia mogła sugerować, że i tym razem poszuka nowych wyzwań. Decyzja o pozostaniu w Wybrzeżu to sygnał, że w Gdańsku buduje się coś stabilniejszego, a sam Soerensen czuje się tam po prostu dobrze.

    Polski kręgosłup zespołu

    Oprócz zagranicznych wzmocnień, działacze Wybrzeża zadbali o to, by w drużynie nie zabrakło solidnych krajowych ogniw. Krajowym liderem formacji ma być Krystian Pieszczek, na którego barkach spocznie spora odpowiedzialność za wynik punktowy.

    Wygląda na to, że gdańszczanie składają te puzzle z dużą rozwagą. Zamiast rewolucji, mamy ewolucję i stawianie na zawodników, którzy chcą się wiązać z klubem nie tylko na chwilę. Czy ta strategia przyniesie awans sportowy w sezonie 2026? Tor zweryfikuje wszystko, ale na papierze wygląda to na solidnie przepracowany okres transferowy.

    Źródła

  • Oskar Fajfer żegna się z elitą. Czy na jej zapleczu zostanie liderem?

    Oskar Fajfer żegna się z elitą. Czy na jej zapleczu zostanie liderem?

    Oskar Fajfer żegna się ze Stalą Gorzów. Czy w nowym klubie zostanie liderem?

    Oskar Fajfer definitywnie rozstaje się ze Stalą Gorzów. Choć zawodnik był zwodzony przez klub przez kilka miesięcy, ostatecznie musiał poszukać nowego pracodawcy. Dla wychowanka Startu Gniezno to moment zwrotny, choć wbrew obawom pozostaje w gronie najlepszych.

    Fakty są nieubłagane. Poprzednie rozgrywki w wykonaniu 31-latka były po prostu nieudane. Mimo braku stabilnej formy, Fajfer znalazł jednak zatrudnienie w elicie.

    Brutalny rynek transferowy

    Ekstraliga nie wybacza błędów, a rynek transferowy w tym roku był wyjątkowo ciasny. Fajfer odrzucił oferty z niższych lig, czekając na ruch Gorzowa, lecz ostatecznie trafił do Texom Stali Rzeszów w PGE Ekstralidze.

    To dość brutalna weryfikacja, ale w żużlu takie sytuacje zdarzają się nagminnie. Czasami jesteś solidnym punktem drugiej linii, a chwilę później musisz walczyć o odbudowanie nazwiska w nowym otoczeniu.

    Z zadaniowca w lidera?

    Tutaj jednak pojawia się ciekawa perspektywa. Zmiana klubu to nie tylko transfer, ale też szansa na całkowitą zmianę statusu w zespole. W Gorzowie Fajfer był zazwyczaj uzupełnieniem składu, kimś, kto miał dorzucić cenne punkty do dorobku gwiazd.

    Teraz sytuacja odwraca się o 180 stopni. W nowym otoczeniu w Texom Stali Rzeszów, z jego doświadczeniem i objeżdżeniem, oczekiwania będą zupełnie inne. Nie będzie już tylko „tym drugim” czy „trzecim”. Ma być liderem.

    Czy udźwignie ten ciężar? To pytanie, które zadają sobie teraz kibice. Jazda pod presją bycia numerem jeden różni się od spokojnego zbierania punktów z drugiej linii. Dla Fajfera nadchodzący sezon będzie więc nie tylko walką o punkty w elicie, ale przede wszystkim testem charakteru.

    Źródła

  • Huckenbeck nie gryzie się w język. „To zawsze uderza w nas, profesjonalistów”

    Huckenbeck nie gryzie się w język. „To zawsze uderza w nas, profesjonalistów”

    Kai Huckenbeck postanowił wylać swoje żale i trzeba przyznać, że jego słowa dają do myślenia. Niemiecki żużlowiec, który ma za sobą naprawdę ciężki okres, stwierdził wprost, że w tym sporcie często rzuca się kłody pod nogi właśnie tym, którzy poświęcają mu całe życie.

    Frustracja po ciężkim sezonie

    Nie ma co ukrywać, rok 2025 nie był dla Huckenbecka łaskawy. Zajął odległe, 15. miejsce w klasyfikacji generalnej Grand Prix, co oznaczało pożegnanie z elitarnym cyklem na sezon 2026. To musi boleć.

    Kiedy zawodnik tej klasy mówi o „rzucaniu kłód pod nogi”, zazwyczaj chodzi o te wszystkie niuanse, których my, kibice, często nie widzimy z trybun. Problemy z dopasowaniem sprzętu, zmieniające się regulacje czy warunki, które zamiast wyrównywać szanse, wprowadzają chaos.

    Zawsze uderza w nas, profesjonalistów – przyznał gorzko Huckenbeck.

    To zdanie brzmi jak podsumowanie jego zmagań z decyzjami sprzętowymi, które w minionym sezonie ewidentnie nie zagrały tak, jak powinny.

    Walka o powrót

    Ale czy Kai zamierza się poddać? Absolutnie nie. To twardy gość.

    Niemiec błyskawicznie zabrał się do roboty, żeby udowodnić swoją wartość. Wygrał rundę eliminacyjną do Grand Prix 2026 w Abensbergu, co jest jasnym sygnałem dla rywali: „jeszcze mnie nie skreślajcie”.

    Ciekawe jest to, że mimo narzekania na system czy trudności, pasja do ścigania wciąż w nim wygrywa. Zwycięstwo w eliminacjach to pierwszy, ale kluczowy krok w długiej drodze powrotnej na szczyt.

    Co to oznacza dla kibiców?

    Słowa Huckenbecka rzucają nieco światła na presję, z jaką mierzą się zawodnicy. Oczekujemy od nich perfekcji w każdym biegu, a oni często walczą nie tylko z rywalami na torze, ale i z materią techniczną czy organizacyjną, która potrafi być nieprzewidywalna.

    Teraz pozostaje nam obserwować, czy ta sportowa złość przekuje się w wyniki. Jeśli Huckenbeck utrzyma formę z Abensbergu, może szybko wrócić do gry o najwyższe stawki, a jego głos w dyskusji o problemach profesjonalistów będzie jeszcze bardziej słyszalny.

    Źródła

  • Przemysław Pawlicki nie zwalnia tempa. Ważne słowa o duńskim klubie

    Przemysław Pawlicki nie zwalnia tempa. Ważne słowa o duńskim klubie

    Przemysław Pawlicki nie zwalnia tempa. Ważne słowa o duńskim klubie

    Przemysław Pawlicki w 2026 roku zdecydowanie nie zamierza narzekać na nudę. Wygląda na to, że starszy z braci Pawlickich postanowił maksymalnie wypełnić swój kalendarz startów, bo do kontraktu w Polsce dorzucił właśnie kolejną ligę.

    Kolejny element układanki

    Sytuacja jest jasna – priorytetem pozostaje oczywiście PGE Ekstraliga w barwach Stelmet Falubazu Zielona Góra. Ale dla Pawlickiego to było za mało.

    Oficjalnie potwierdzono, że w nadchodzącym sezonie zobaczymy go również w Danii, w barwach zespołu z Grindsted. Co ciekawe, to nie jest debiut w tym otoczeniu, a kontynuacja współpracy, która – jak się okazuje – ma dla zawodnika spory wymiar emocjonalny.

    Więcej niż biznes

    Często słyszymy, jak żużlowcy mówią o zagranicznych ligach jako o "poligonie doświadczalnym" albo po prostu okazji do dodatkowego zarobku. Tutaj jednak narracja jest nieco inna. Pawlicki w rozmowie z klubowymi mediami uderzył w dość sentymentalne tony.

    Grindsted to klub, który wiele dla mnie znaczy – nie tylko ze względu na ściganie, ale przede wszystkim dzięki ludziom i wyjątkowej atmosferze wokół drużyny – przyznał zawodnik.

    To miła odmiana od standardowych formułek o "walce o punkty". Polak podkreśla, że czuje się tam mocny i zmotywowany. Z perspektywy kibica to dobry znak – zawodnik, który czuje się dobrze w danym otoczeniu, zazwyczaj przywozi lepsze wyniki.

    Z kim pojedzie w Danii?

    Angaż Pawlickiego właściwie zamyka budowę składu w Grindsted. Menedżer Chris Pedersen ma do dyspozycji całkiem ciekawą mieszankę rutyny z młodością. Oprócz Pawlickiego, w kadrze znaleźli się między innymi:

    • Kenneth Bjerre
    • Oskar Polis
    • Ryan Douglas
    • Jonas Seifert-Salk
    • Adam Bednar

    Trudno powiedzieć, jak ten skład poradzi sobie w starciu z duńskimi potęgami, ale obecność takich nazwisk jak Pawlicki czy Bjerre gwarantuje pewien poziom solidności. Dla samego Przemysława cel na 2026 rok jest prosty: jeździć równo i rozwijać się w każdym z klubów, które reprezentuje.

    Źródła