Kategoria: Aktualności

  • Huckenbeck nie gryzie się w język. „To zawsze uderza w nas, profesjonalistów”

    Huckenbeck nie gryzie się w język. „To zawsze uderza w nas, profesjonalistów”

    Kai Huckenbeck postanowił wylać swoje żale i trzeba przyznać, że jego słowa dają do myślenia. Niemiecki żużlowiec, który ma za sobą naprawdę ciężki okres, stwierdził wprost, że w tym sporcie często rzuca się kłody pod nogi właśnie tym, którzy poświęcają mu całe życie.

    Frustracja po ciężkim sezonie

    Nie ma co ukrywać, rok 2025 nie był dla Huckenbecka łaskawy. Zajął odległe, 15. miejsce w klasyfikacji generalnej Grand Prix, co oznaczało pożegnanie z elitarnym cyklem na sezon 2026. To musi boleć.

    Kiedy zawodnik tej klasy mówi o „rzucaniu kłód pod nogi”, zazwyczaj chodzi o te wszystkie niuanse, których my, kibice, często nie widzimy z trybun. Problemy z dopasowaniem sprzętu, zmieniające się regulacje czy warunki, które zamiast wyrównywać szanse, wprowadzają chaos.

    Zawsze uderza w nas, profesjonalistów – przyznał gorzko Huckenbeck.

    To zdanie brzmi jak podsumowanie jego zmagań z decyzjami sprzętowymi, które w minionym sezonie ewidentnie nie zagrały tak, jak powinny.

    Walka o powrót

    Ale czy Kai zamierza się poddać? Absolutnie nie. To twardy gość.

    Niemiec błyskawicznie zabrał się do roboty, żeby udowodnić swoją wartość. Wygrał rundę eliminacyjną do Grand Prix 2026 w Abensbergu, co jest jasnym sygnałem dla rywali: „jeszcze mnie nie skreślajcie”.

    Ciekawe jest to, że mimo narzekania na system czy trudności, pasja do ścigania wciąż w nim wygrywa. Zwycięstwo w eliminacjach to pierwszy, ale kluczowy krok w długiej drodze powrotnej na szczyt.

    Co to oznacza dla kibiców?

    Słowa Huckenbecka rzucają nieco światła na presję, z jaką mierzą się zawodnicy. Oczekujemy od nich perfekcji w każdym biegu, a oni często walczą nie tylko z rywalami na torze, ale i z materią techniczną czy organizacyjną, która potrafi być nieprzewidywalna.

    Teraz pozostaje nam obserwować, czy ta sportowa złość przekuje się w wyniki. Jeśli Huckenbeck utrzyma formę z Abensbergu, może szybko wrócić do gry o najwyższe stawki, a jego głos w dyskusji o problemach profesjonalistów będzie jeszcze bardziej słyszalny.

    Źródła

  • Przemysław Pawlicki nie zwalnia tempa. Ważne słowa o duńskim klubie

    Przemysław Pawlicki nie zwalnia tempa. Ważne słowa o duńskim klubie

    Przemysław Pawlicki nie zwalnia tempa. Ważne słowa o duńskim klubie

    Przemysław Pawlicki w 2026 roku zdecydowanie nie zamierza narzekać na nudę. Wygląda na to, że starszy z braci Pawlickich postanowił maksymalnie wypełnić swój kalendarz startów, bo do kontraktu w Polsce dorzucił właśnie kolejną ligę.

    Kolejny element układanki

    Sytuacja jest jasna – priorytetem pozostaje oczywiście PGE Ekstraliga w barwach Stelmet Falubazu Zielona Góra. Ale dla Pawlickiego to było za mało.

    Oficjalnie potwierdzono, że w nadchodzącym sezonie zobaczymy go również w Danii, w barwach zespołu z Grindsted. Co ciekawe, to nie jest debiut w tym otoczeniu, a kontynuacja współpracy, która – jak się okazuje – ma dla zawodnika spory wymiar emocjonalny.

    Więcej niż biznes

    Często słyszymy, jak żużlowcy mówią o zagranicznych ligach jako o "poligonie doświadczalnym" albo po prostu okazji do dodatkowego zarobku. Tutaj jednak narracja jest nieco inna. Pawlicki w rozmowie z klubowymi mediami uderzył w dość sentymentalne tony.

    Grindsted to klub, który wiele dla mnie znaczy – nie tylko ze względu na ściganie, ale przede wszystkim dzięki ludziom i wyjątkowej atmosferze wokół drużyny – przyznał zawodnik.

    To miła odmiana od standardowych formułek o "walce o punkty". Polak podkreśla, że czuje się tam mocny i zmotywowany. Z perspektywy kibica to dobry znak – zawodnik, który czuje się dobrze w danym otoczeniu, zazwyczaj przywozi lepsze wyniki.

    Z kim pojedzie w Danii?

    Angaż Pawlickiego właściwie zamyka budowę składu w Grindsted. Menedżer Chris Pedersen ma do dyspozycji całkiem ciekawą mieszankę rutyny z młodością. Oprócz Pawlickiego, w kadrze znaleźli się między innymi:

    • Kenneth Bjerre
    • Oskar Polis
    • Ryan Douglas
    • Jonas Seifert-Salk
    • Adam Bednar

    Trudno powiedzieć, jak ten skład poradzi sobie w starciu z duńskimi potęgami, ale obecność takich nazwisk jak Pawlicki czy Bjerre gwarantuje pewien poziom solidności. Dla samego Przemysława cel na 2026 rok jest prosty: jeździć równo i rozwijać się w każdym z klubów, które reprezentuje.

    Źródła