Sezon pełen zmian: Ekstraliga żużlowa prezentuje kalendarz 2026 i dostosowane terminy
Kalendarz PGE Ekstraligi na sezon 2026 jest już oficjalnie znany. A rozpocznie go od razu duże emocje – w pierwszy weekend rywalizację wznowią spotkania Bayersystem GKM Grudziądz z Gezet Stal Gorzów oraz Fogo Unia Leszno z Krono-Plast Włókniarzem Częstochową.
To świetny pomysł, żeby od razu rzucić kibiców na głęboką wodę. Przypomnijmy, że w 2025 roku to właśnie drużyny z Torunia i Lublina walczyły o złoty medal. Ich pojedynek w nowym sezonie będzie jednak możliwy w późniejszym terminie.
Ciekawe jest to, że równolegle z ogłoszeniem terminarza przyszła wiadomość o ważnym porozumieniu międzyligowym. Brytyjska Speedway Promoters' Ltd i polska Ekstraliga dogadały się co do dostosowania harmonogramu od przyszłego sezonu.
Chodzi konkretnie o najwyższą klasę rozgrywkową, PGE Ekstraligę. Postanowiono ograniczyć liczbę czwartkowych meczów pokazywanych w telewizji do jednego na kolejkę.
Co więcej, zaplanowano też opcję rozgrywania tych spotkań w soboty. Dlaczego to takie ważne? To próba minimalizacji kolizji z terminami brytyjskiej ROWE Motor Oil Premiership.
Dzięki tej zmianie maksymalna liczba czwartków, w których mecze będą się nakładać, spadnie do 14 w całym sezonie. To naprawdę duży krok naprzód.
Dla zawodników grających zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii to ogromna ulga. Będą mogli lepiej zaplanować logistykę i być bardziej dostępni dla swoich klubów. A to przecież przekłada się bezpośrednio na jakość widowiska.
Wróćmy na chwilę do samego kalendarza PGE Ekstraligi. Jego publikacja zawsze jest momentem, od którego kibice zaczynają planować swoje letnie weekendy. Szczegóły można znaleźć na oficjalnej stronie ligi.
Czy te wszystkie zmiany to dobra prognoza dla żużla? Wszystko wskazuje na to, że tak. Ligi pokazują, że potrafią ze sobą współpracować dla większego dobra sportu.
Takie porozumienie to nie tylko ułatwienie dla zawodników. To także wyraźny sygnał dla fanów, że ich czas i możliwość oglądania ulubionych drużyn są ważne. Mniej kolizji terminowych oznacza po prostu, że więcej osób będzie mogło śledzić obie ligi.
A co z pozostałymi drużynami? Walka o utrzymanie i awans w niższych ligach z pewnością też będzie emocjonująca.
Patrząc na to z boku, sezon 2026 zapowiada się niezwykle ciekawie już na samym starcie. Mamy atrakcyjny opening weekend, bardziej przyjazny graczom harmonogram i ciągłą rywalizację o najwyższe cele.
To właśnie pokazuje siłę polskiego żużla – umiejętność adaptacji i dbania o detale, które finalnie tworzą lepsze show dla milionów kibiców.


Dodaj komentarz