Wydawało się, że po poważnej kontuzji zeszłego sezonu Tomasz Gapiński zacznie stopniowo wycofywać się ze ścigania. Okazuje się jednak, że doświadczony zawodnik ma na ten rok zupełnie inne plany, które wiążą go mocniej z żużlem niż kiedykolwiek. Tyle że teraz punktowanie schodzi na drugi plan.
Gapiński będzie miał napięty grafik. W Ostrovii Ostrów Wielkopolski obejmie rolę mentora i trenera pracującego z młodzieżą. To odpowiedź klubu na zmiany w sztabie po sezonie 2025. Dołącza do tego klubu na sezon 2026.
Nowa rola: mentor i rezerwowy
Kluczem do zrozumienia tej sytuacji jest tak zwany "kontrakt warszawski", który podpisał z Ostrovią. To specyficzna umowa, która nie nakłada na zawodnika obowiązku osiągania określonej średniej punktowej.
Pojadę parę sparingów, wyścigów, eliminacje do Indywidualnych Mistrzostw Polski, aby licencja była ważna na sezon 2027. Na razie mówię na spokojnie, nie ma ciśnienia – powiedział Gapiński dla Telewizji Proart.
Jego głównym zadaniem będzie praca z młodzieżą i wspieranie rozwoju klubowych talentów. Dopiero w razie problemów kadrowych czy kontuzji innych zawodników będzie mógł wskoczyć do składu jako rezerwowy. To bardzo wyraźna zmiana filozofii dla zawodnika znanego z regularnych startów.
Długoterminowy plan
Pełnienie funkcji mentora i trenera młodzieży to nowe wyzwanie mentalne. Ale klub ma tu wyraźny plan na przyszłość.
Co więcej, sam zawodnik nie ukrywa, że sezon 2026 ma być dla niego okresem przejściowym. Starty są ważne głównie po to, by utrzymać licencję na kolejny rok i powoli testować swoje możliwości po urazie.
Priorytetem jest teraz zupełnie co innego.
Tor przede wszystkim
Gapiński w rozmowie z mediami jasno wskazał, na czym skupi się najpierw jako trener Ostrovii.
Przede wszystkim priorytetem teraz będzie przygotowanie toru. Większość wie, że była wymieniana nawierzchnia, dość dużo było jej dosypanej. (…) Musimy ten tor przygotować jak w najlepszych latach, aby był naszym mocnym handicapem – zaznaczył.
Klub z Ostrowa Wielkopolskiego otwarcie mówi o walce o awans do PGE Ekstraligi. Przygotowanie domowego obiektu ma być fundamentem tej strategii. Ciekawe jest to, że Gapiński angażuje się już na tym etapie – od prac nad samą nawierzchnią.
Co to oznacza dla kibiców?
Kibice mogą spodziewać się kilku rzeczy. Po pierwsze, zobaczą Gapińskiego w kevlarze podczas sparingów i mniejszych turniejów jak eliminacje IMP. Po drugie, jego obecność przy torze jako trenera powinna wpłynąć na rozwój młodych zawodników w klubie.
Ale największą zmianą jest sama filozofia. Zawodnik znany z walki o każdy punkt teraz świadomie odsuwa tę presję na bok. Jego wartość mierzy się doświadczeniem i umiejętnością przekazywania wiedzy, a nie tylko tym co pokaże w biegu.
Dla polskiego żużla to ciekawy precedens. Pokazuje ścieżkę dla doświadczonych zawodników – płynne przejście od ścigania do szkolenia, bez nagłego zerwania ze sportem.


Dodaj komentarz